sobota, 4 grudnia 2010

Przenosiny bloga

Od dłuższego czasu Czytelnicy zauważyli, że całe wpisy można przeczytać na stronie:
http://permakultura.net/, tutaj pojawiają się tylko ich zajawki.Chciałbym podziękować wszystkim Czytelnikom za czytanie, komentowanie na łamach tego bloga. Zapraszam na nową stronę, opartą o Wordpress, czeka tam na Was kilka nowych wpisów.


Pracowania Permakultury

Jeszcze raz dziękuję.

Aktualizacja:

Została zablokowana możliwość komentowania, proszę zostawiać pytania na nowym blogu.

środa, 17 listopada 2010

Dieta permakulturowa a tradycyjna

Jednym z częściej spotykanych zarzutów względem permakultury a zwłaszcza leśnych ogrodów jest dobór gatunków roślin, zwierząt czy grzybów jaki używany jest w projektowaniu permakulturowym. Kiedyś nawet mój ulubiony bloger napisał krytyczną uwagę względem mrozoodpornego kiwi. Różnych (jeszcze) obcych i nieznanych naszej kulturze roślin, zwierząt, grzybów używa się by osiągnąć „pełnię produktywności”. No tak, ale dlaczego nie możemy tego samego osiągnąć używając rodzimych i tradycyjnych roślin?
Wynika to z tego, że wiele nisz ekologicznych w naturalnych ekosystemach jest w Polsce niezagospodarowanych. Nawet w (polskich) ekosystemach klimaksowych! Stosunkowo mała ilość gatunków drzew (i innych roślin)  jest spowodowana specyficzną budową geologiczną i tektoniczną  Europy – W czasie ostatniego zlodowacenia wiele gatunków roślin z powodu barier geograficznych nie miało możliwości się „wycofać” na cieplejsze południe, gdyż  „na południu” były łańcuchy górskie (wraz ze wzrostem wysokości spada średnia temperatura powietrza, zatem przesunięcie się na południe nie dawało wielu gatunkom możliwości ucieczki. Inną barierą geograficzną było np. Morze Śródziemne. Stosunkowo słabe „połączenia” z Azją (między Morzem Kaspijskim a południowym podnóżem Uralu) i Afryką (w pewnym sensie Gibraltar?)  sprawiły, że bioróżnorodność Europy jest dużo mniejsza niż ta na sąsiednich kontynentach (a zwłaszcza w porównaniu z Azją do której Europa częściowo ma podobny klimat). Za kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy lat zapewne i bez udziału człowieka bioróżnorodność Europy wzrosłaby, czy wyrażając się inaczej – powróciłaby do dawnego stanu.

Reszta wpisu o diecie permakulturowej a tradycyjnej.

wtorek, 16 listopada 2010

Żywność w dobie Peak Oil

Produkcja żywności to jedno z bardzie istotnych zagadnień związanych z Peak Oil – jakby nie było każdy jeść musi a „jak powszechnie wiadomo by wyżywić rosnącą populację ludzi, ropa naftowa i nawozy sztuczne są niezbędne”.  Zdanie to jest nieprawdziwe – bardziej odpowiadające stanu aktualnemu byłoby stwierdzenie „by wyżywić rosnącą populację ludzi w chwili obecnej najbardziej ekonomicznie opłacalne jest używanie ropy naftowej oraz nawozów sztucznych”.  W Polsce dysponujemy znacznymi możliwościami zwiększenia produkcji żywności czy trochę szerzej sprawę ujmując powiększenia ilości kalorii jedzenia dostępnego ludziom. Większość z tych metod wcale nie wymaga większych nakładów paliw kopalnianych czy energii ze źródeł nieodnawialnych.


 
Nowoczesne maszyny rolnicze są stosowane głównie z powodów ekonomicznych. Nie da się również zaprzeczyć, że wygodniej jest siedzieć w klimatyzowanej kabinie oglądając film na DVD niż kilka dni tyrać z kosą. Trzeba przyznać, że to  drugie co prawda wygląda bardziej uroczo na zdjęciach...

Resztę wpisu o rolnictwie w czasie Peak Oil przeczytasz na stronie projektu Agepo.pl

sobota, 13 listopada 2010

Jak projektować gildie roślinne? Leśny ogród cz.14

Gildiom roślinnym zostały poświęcone co najmniej 2 wpisy (Gildie roślinne a permakultura oraz Permakultura i leśne ogrody cz. 10 – Gildie roślinne I). Dzisiaj podzielę się z Czytelnikami m.in. „przepisem” dotyczącą kolejnej gildii – gildii dla orzecha włoskiego. Nie to będzie jednak najcenniejszą rzeczą jaką moim zdaniem będzie można wynieść z tego wpisu. Opiszę „od kuchni” jak tworzyć nowe gildie roślinne. W skrócie przypomnę czym jest koncepcja gildii roślinnej – chodzi o takie zgrupowanie roślin, które wspierają się nawzajem zwiększając łączny plon z danego obszaru.  Przykładem negatywnym gildii (o produktywnych gildiach możesz poczytać w linkach podanych powyżej) będzie połączenie drzewa owocowe + trawy. Trawy wydzielają substancje allelopatyczne (upośledzające wzrost niektórych roślin), które przeszkadzają we wzroście drzew. Warto wspomnieć również, że trawy mają duże zapotrzebowania wodne i pokarmowe. A z racji tego, że większość korzeni mają na tym samym poziomie co drzewka owocowe, to wiadomo, że walka o te ograniczone zasoby jest silna i energetycznie rzecz ujmując kosztowna. Rezultatem tego są zmniejszone plony i/lub niższa jakość pożądanych przez nas owoców. Dlatego zwalczanie trawy i innych chwastów w sadzie wiąże się zwykle ze znacznymi kosztami i nakładami pracy (opryski herbicydami, niszczenie mechaniczne na wiele sposobów, wypalanie, oblewanie wrzątkiem, ściółkowanie…)
Sama wiedza czego nie robić w przypadku tworzenia gildii nam nie wystarczy choć warto cały czas pamiętać o „niedobrej” (w tym kontekście trawie). Kontekst oczywiście można w permakulturowy sposób łatwo zmienić wprowadzając do systemu zwierzęta trawożerne. Zatem jakimi wytycznymi kierować się przy tworzeniu nowych (jeszcze nie istniejących), produktywnych gildii roślinnych?

W Polsce gdy sadzi się las to zwykle oprócz drzew drzew typowo "produktywnych" (na drewno) używa się również kilku innych gatunków drzew i krzewów w celach poprawy zdrowotności lasu.  Runa leśnego jednak nikt nie sadzi, pojawia się ono jednak samo z czasem. Zwykle w danych warunkach klimatyczno-glebowych w piętrze podszytu i runa pojawiają się niemal identyczne gatunki roślin. Zdjęcie zrobione na skraju lasu. Widać na nim m.in. jarząb pospolity, chmiel, maliny... W innych krainach (Syberia, Kanada, USA) lasy sadzi się także rozsiewając nasiona drzew samolotem a i tak z czasem powstają charakterystyczne zbiorowiska roślinne.

 Pod tym linkiem przeczytasz resztę wpisu:


Jak projektować gildie roślinne?

czwartek, 11 listopada 2010

Azot za darmo!

W poprzednim wpisie nt. nawożenia azotem opisałem jakie rośliny współżyją z różnymi mikroorganizmami, które to wiążą azot atmosferyczny dostarczając go później roślinie i w konsekwencji całemu ekosystemowi. Ostatnio również wypowiedziałem się na temat wykorzystania azotu w przeszłości jak i przyszłości… Ten post poświęcony będzie życiu wolnożyjących organizmów wiążących azot. Nie będzie to jednak  opis (zapewne fascynującego;) ) życia bakterii z rodzin Azotobacter, Azospirrillum,  Clostridium, Arthrobacter, Beijerinckia, Pseudomonas i… tylko praktyczny sposób jak te indywidua zaprząc do roboty, byśmy mieli tytułowy „azot za darmo”.  Szczerze mówiąc to tytuł jest bardzo populistyczny, bo tak naprawdę nie ma nic za darmo – naszym organizmom musi stworzyć odpowiednie warunki życia. Marketing – mam nadzieję, że zrozumiecie ;) Osoby niezainteresowane zbytnio zagadnieniem dlaczego musimy stworzyć takie warunki jakie musimy mogą przewinąć wpis na sam koniec – tam w 8 punktach opisane jest co należy zrobić „by było dobrze”.
 
Wolnożyjące bakterie wiążące azot mogą być istotnym źródłem azotu dla rolnictwa. Zarówno teraz jak i w dobie Peak Oil.

środa, 10 listopada 2010

Jak przygotować ogród na WSHTF? 9 porad

Nieważne jak dużo konserw, pszenicy, fasoli czy zapraw masz pochowanych pod łóżkiem, w piwnicy i na ile czasu wystarczy Ci kalorii by się i swoją rodzinę wyżywić, to uważam, że pomysłem wartym rozważenia jest posiadanie jakiegoś sposobu na produkcję żywności. Nawet największe zapasy kiedyś przecież się skończą. Ponadto wartość świeżej żywności jest zwykle wyższa niż tej zakonserwowanej. Nie do przecenienia są również jej walory smakowe. Ostatecznie przeżyć a cieszyć się życiem w sytuacji WSHTF to dwie zupełnie różne rzeczy. W tym wpisie postaram się opisać jeden ze sposobów na przydomową produkcję żywności – ogrodnictwo. Ten sposób oczywiście ma swoje minusy, nie mniej uważam, że na dłuższą metę inne źródła pozyskiwania żywności (polowanie, łowienie ryb, zbieractwo) w sytuacjach ekstremalnych szybko zostaną wyczerpane przez głodującą populację.

Resztę wpisu znajdziesz na blogu  o domowym survivalu.

sobota, 6 listopada 2010

* Vegan organic – wegańskie ogrodnictwo i rolnictwo ekologiczne

Po kilku wpisach mocniej teoretycznych, w których było sporo o zwierzętach postanowiłem zadowolić moją bardziej nastawioną na rośliny część Czytelników (niekoniecznie muszą być to weg*anie – przecież nie każdy wszystkożerca może albo chce hodować w domu zwierzęta..). Vegan organic to angielskie określenie na wegańskie ogrodnictwo/rolnictwo ekologiczne. Założenia teoretyczne tego opartego na wegańskiej etyce sposobu uprawy są takie:
  • to rolnictwo/ogrodnictwo ekologiczne – nie stosuje się w nim szeroko pojętej „chemii”
  • minimalizacja cierpienia i wykorzystywania zwierząt
W wegańskiej produkcji ekologicznej nie używa się produktów pochodzenia zwierzęcego takich jak:
  • mączka mięsno-kostna
  • mączka rybna
  • odchodów zwierząt (obornika, gnojówki, gnojowicy…)
  • rogów, kopyt, wełny…
Wyjątkiem od zasady nieużywania produktów pochodzenia zwierzęcego jest dopuszczenie przez niektórych wegańskich ogrodników moczu ludzkiego i przekompostowanych odchodów ludzkich.
 
Jeśli człowiekowi zależy to i marchewka może być weganką

Resztę wpisu z którego możesz dowiedzieć się m.in o tym:

Jak  utrzymuje się żyzność gleby bez stosowania nawozów sztucznych i produktów pochodzenia zwierzęcego?

Czy istnieją gdzieś na świecie miejsca w których teren zarządzany jest w wegański sposób?

Krytyce i ograniczeniach ogrodnictwa wegańskiego

Kiedy warto zostać wegańskim ogrodnikiem czy rolnikiem ekologicznym?

Przeczytasz pod tym linkiem.

 

Podziel się wiedzą ze znajomymi!

Related Posts with Thumbnails