czwartek, 11 listopada 2010

Azot za darmo!

W poprzednim wpisie nt. nawożenia azotem opisałem jakie rośliny współżyją z różnymi mikroorganizmami, które to wiążą azot atmosferyczny dostarczając go później roślinie i w konsekwencji całemu ekosystemowi. Ostatnio również wypowiedziałem się na temat wykorzystania azotu w przeszłości jak i przyszłości… Ten post poświęcony będzie życiu wolnożyjących organizmów wiążących azot. Nie będzie to jednak  opis (zapewne fascynującego;) ) życia bakterii z rodzin Azotobacter, Azospirrillum,  Clostridium, Arthrobacter, Beijerinckia, Pseudomonas i… tylko praktyczny sposób jak te indywidua zaprząc do roboty, byśmy mieli tytułowy „azot za darmo”.  Szczerze mówiąc to tytuł jest bardzo populistyczny, bo tak naprawdę nie ma nic za darmo – naszym organizmom musi stworzyć odpowiednie warunki życia. Marketing – mam nadzieję, że zrozumiecie ;) Osoby niezainteresowane zbytnio zagadnieniem dlaczego musimy stworzyć takie warunki jakie musimy mogą przewinąć wpis na sam koniec – tam w 8 punktach opisane jest co należy zrobić „by było dobrze”.
 
Wolnożyjące bakterie wiążące azot mogą być istotnym źródłem azotu dla rolnictwa. Zarówno teraz jak i w dobie Peak Oil.

2 komentarze:

  1. Darmowy azot? Podpiąć cysternę pod wszystkie pisuary w jakimś biurowcu czy wieżowcu i ładne dziesiątki hektarów można nawozić :D
    Mniejsze opłaty za odbiór ścieków i plony lepsze. Ciekawe czy gdzieś praktykują ten "szalony" pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wbrew pozorom nie ma na tym świecie nic za darmo... No może w przypadku azotu, to kilka kg na ha/rok powstałego z wyładowań atmosferycznych ;)

    Ten mocz z biurowców wbrew pozorom również nie byłby darmowy, bo ktoś musiałby go rozrzucić, przetransportować na pola... No i co najważniejsze jakoś przechować by nie dochodziło do strat azotu (co jest bardzo trudne), bo co zrobić z takimi sikami z wczesnej zimy? Wywożenie ich na pole bezpośrednio byłoby nieekonomiczne - gleba nasączona wodą, więc wymywanie azotu do wód gruntowych byłoby znaczne. Brzmi to może jak zwykłe malkontenctwo, ale na dużą skalę to ziarnko do ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka.

    W Szwecji w jednym z akademików zbudowano tego typu system zbierania moczu z pisuarów. Pobliskie pola zbóż (nie pamiętam jakie) nawożone tylko nim dawały plony w wysokości 70-90% (albo 70-80) tego co uzyskiwano stosując optymalne nawożenie nawozami sztucznymi.

    Inne dane mówią, że dzięki substancjom nawozowym zawartym w moczu przeciętnego Hindusa można wytworzyć 230kg zbóż na rok.

    To ciekawa sprawa, do której na pewno jeszcze na blogu będę wracał.

    Pozdrawiam i dzięki za inspiracje do napisania jednego artykułu...

    OdpowiedzUsuń

Podziel się wiedzą ze znajomymi!