Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budownictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budownictwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 października 2010

Jak mniej czyścić kurnik i poprawić zdrowie kur z tego powodu?

Zacząć trzeba od tego, że brud to pojęcie względne. W przeszłości właściwie tylko dzięki niemu kury mogły w ogóle przeżyć zimę...

Dzisiejszy wpis poświęcę pewnej metodzie, która może poprawić komfort i zdrowie zwierząt zimujących w pomieszczeniach, zmniejszyć koszty ogrzewania, nakład pracy na utrzymanie pomieszczeń dla zwierząt oraz wytworzyć materiał, który będzie można użyć później do nawożenia roślin w ogrodzie czy na większa skalę na polu. Krótko pisząc spełnić kilka pożytecznych funkcji naraz czyli to co permakulturnik lubi najbardziej. Wpis odnosić się będzie głównie do kur, choć metody tu wspomniane odnoszą się w równym stopniu również do świń. W mniejszym także do zwierząt roślinożernych (kóz, krów, owiec).

Metoda ta opisywana jest przez niektórych zachodnich (zwłaszcza bardziej "ekologicznych") hodowców kur jako największy "kurzy" wynalazek XX wieku. Ta metoda to trzymanie zwierząt "na głębokiej ściółce" (z ang. deep litter). Czyż nie prawda, że brzmi ekscytująco i rewolucyjnie? ;)
Świnie trzymane na głębokiej ściółce. Zdjęcie dzięki uprzejmości Wikipedii.

W klimacie umiarkowanym musimy (a przynajmniej w chwili obecnej jest to najbardziej ekonomicznie opłacalne) przez pewien czas w roku trzymać większość zwierząt w zamknięciu. Mimo wszystkich korzyści zdrowotnych jakie zwierzętom niesie wypas pastwiskowy, strata energii jaką niesie ze sobą przebywanie przez dłuższy czas zimą na dworze jest nie do przecenienia.

Takie kury co prawda latem również spędzają sporo czasu w kurniku (nocą), ale zimą czas ten wydłuża się dużo bardziej - często gdy jest kiepska pogoda kury nie wychodzą z kurnika przez kilka dni (w tym momencie pomijam fermy przemysłowe na których kury w ogóle światła dziennego nie widza).

Powoduje to proporcjonalnie zwiększenie ilości procesów fizjologicznych, które zachodzą wewnątrz kurnika... Jednym z tych procesów fizjologicznych jest wydalanie. Dla nas oznacza to, że zimą kury produkują więcej kurzeńca - skoro więcej s...ą w kurniku to i logiczne jest, że więcej mamy tego silnego, "gorącego" (bo bogatego w azot i szybko działającego) nawozu. Ma to swoje zalety np.
  • Możemy więcej upraw nawozić - Pan Jacek z Boskiej Woli opisał na swoim blogu, że chów alkierzowy (zwierząt w zamknięciu) to jeden z podstawowych mechanizmów jaki umożliwił powstanie płodozmianu i zaniechanie mało wydajnej trójpolówki.
  • Nawóz skoncentrowany jest w jednym miejscu - nie musimy biegać po podwórku z szufelką i zeskrobywać z ziemi jeśli chcemy małą ilością tego "dobra" zasilić rośliny. 
  • Kury (czy inne zwierzęta) nie niszczą zimą pastwiska, o co przy wysokiej obsadzie zwierząt zimą nie trudno - ruń pastwiskowa przecież zimą się nie regeneruje a wilgotna ziemia bardzo jest podatna na ubijanie...
Zwiększony czas przebywanie kur w kurniku ma jednak również swoje minusy:
  • Kury skoncentrowane są na małej przestrzeni co może wpływać negatywnie wpłynąć na ich zdrowie...
  • Niedobory wit. D - Jeśli nie suplementujemy jej w paszy (co przejawiać się będzie gorszą jakością jajek i mniejszą odpornością kur).
  • Co chyba najważniejsze częstsze sprzątanie kurnika, obowiązek, który trudno uznać za przyjemny.
Jak już wcześniej napisałem głębokie ściółkowanie (w kurniku) może poprawić komfort nasz i zwierząt...

Co to jest głębokie ściółkowanie?

Głębokie ściółkowanie to po prostu ściółkowanie dużą ilością materiału do ściółkowania. Dużą ilość określa się jako minimum 20 cm i więcej - nawet do 1 czy 2 metrów! W pewnym momencie (np. raz do roku) zwykle będzie trzeba wybrać część materiału, gdyż poruszanie się w takim kurniku (czy chlewie) może być utrudnione lub ilość przestrzeni życiowej dla zwierząt zbyt mała.

Gdy ściółka w takim kurniku zużyje się - nie będzie mogła chłonąć już więcej odchodów, będzie wilgotna lub w kurniku będzie śmierdzieć amoniakiem to ściółki tej nie wyrzuca się z kurnika, tylko dodaje nowej - na wierzch. Alternatywnie, gdy mamy już grubą warstwę przerobionej głębokiej ściółki można wierzchnią warstwę "zeskrobać" i rzucić w kąt kurnika by wyschła. Zwykle przed dodaniem nowej warstwy ściółki podłoże (zużyta ściółkę) zasypuje się również wapnem gaszonym (wodorotlenkiem wapnia - Ca(OH)2 ). Stosowanie wapna ogranicza rozwój bakterii chorobotwórczych i sprawia, że zwiększa się chłonność podłoża. Na wierzch rzuca się nową ściółkę i lekko miesza się ją z wapnem.
Ile wapna stosuje się na 10m2 kurnika? Jednorazowo od 5-8 kg wapna. Lub około 0,5 kg na kurę nioskę. Zwykle stosuje się je co 2-4 tygodni. Minusem stosowania wapnia są większe straty azotu. Możliwe, że dobre efekty uzyskałoby się stosując mączkę bazaltową. Niektórzy hodowcy amerykańscy nie stosują w swoich głęboko ściółkowanych kurnikach żadnego wapna.

Czy ten sposób trzymania kur oraz innych zwierząt nie jest niehigienicznych i niezdrowy dla zwierząt?  Co z bakteriami, pasożytami i innymi patogenami?

Nie, tego typu sposób trzymania kur nie jest niehigieniczny. W latach 40 ubiegłego wieku  przeprowadzono doświadczenie. Polegało ono na pomiarze śmiertelności kur w zależności od tego jak postępowano ze ściółką. W roku 1946 rozpoczęto użytkować kurnik. Przez pierwsze trzy lata, gdy regularnie usuwano zużytą ściółkę i rozkładano nową śmiertelność w kur wynosiła 19%. Było (następujących po sobie) 10 grup kur składała się łącznie z 18000 kurczaków (odchowanych od 1 dnia życia na fermie). W ciągu następnych trzech lat w których przestano usuwać ściółkę wyhodowana na tej samej fermie 10000 kur a ich śmiertelność wynosiła 7%. Zanim zaczęto stosować głębokie ściółkowanie rzadko kiedy w jakiejś grupie nie dochodziło do ataku kokcydiozy (choroby spowodowanej pasożytniczymi pierwotniakami). Po wychowaniu na głębokiej ściółce co najmniej dwóch grup kur nie było z tą chorobą żadnych zauważalnych problemów.

Przyczyn tego zjawiska jest kilka:

Najprawdopodobniej przebywanie kur na "starej" ściółce narażało kury już od małego (1 dnia życia) na małą ilość kokcydiów (i innych chorób) dzięki czemu kury nabywały odporność.

Kolejną prawdopodobną przyczyną lepszej odporności kur na dojrzałej głębokiej ściółce jest "większa dojrzałość" ekosystemu ściółki. Podobnie jak pierwotne lasy są bardziej odporne na presje szkodników niż grunty orne. Wynika to z racji tego, że w starym lesie jest więcej różnorodnych połączeń między poszczególnymi organizmami. By wytworzyły się te wszystkie korzystne połączenia (w lesie jaki i ściółce) potrzeba oczywiście czasu w którym ściółka (lub przynajmniej jej część) nie będzie ruszana. Intuicyjnie każdy wie, że nawet wielogatunkowy młodnik w lesie ustępuje pod kątem bioróżnorodności obszarowi Białowieży o podobnej powierzchni co wspomniany młodnik.

Nieruszana ściółka w kurniku to przykład ekosystemu detrytusowego w którym nie zachodzi produkcja pierwotna (czyli fotosynteza lub chemosynteza). Inne przykłady takich ekosystemów to część ciemnych jaskiń (czyli nie zachodzi proces fotosyntezy bo i jak bez światła?) w których podstawą łańcucha pokarmowego są np. odchody nietoperzy. Mimo, że nie ma roślin, to bioróżnorodność w tego typu miejscach jest  naprawdę niesamowita!

Co się niejako wiąże z poprzednim powodem dla którego na głębokiej ściółce kury mniej chorują to fakt, że w takiej ściółce zachodzi proces kompostowania. Proces kompostowania to tlenowy rozkład materii organicznej przy udziale organizmów żywych. To co się dzieje w kompoście to prawdziwa wojna o przetrwanie. Kompost wprost tętni życiem. Jeśli jesteś jakimś "zwykłym patogenem", który czeka sobie w ściółce to ma się pecha. Organizmy "nieruchome" i nie posiadające skutecznych mechanizmów jak przetrwać w takim środowisku padną najprawdopodobniej ofiarą jakiegoś innego organizmu, który żywi się takimi "ciapowatymi" organizmami jak kurzy patogen. Czy oznacza to, że ani jeden patogen nie przetrwa? Oczywiście, że tak nie jest. Nie w tym jednak rzeczy by nie przetrwał ani jeden patogen, tylko by nie został przekroczony próg zjadliwości dla danego patogenu (ilości bakterii/wirusów/pierwotniaków, która wywołuje chorobę). Przekładając to na bardziej przyziemny przykład... Człowiek może połknąć 1 pałeczkę Salmonelli i nic mu nie będzie, jednak jeśli spożyłby  100000 to już może być to problem. Podobnie można współżyć seksualnie z osobą będącą nosicielem wirusa HIV i się nie zarazić. Zwłaszcza mężczyzna odbywający stosunek heteroseksualny ma mniejszą szansę zarażenia mimo bycia wystawionym na działanie tego wirusa. Drugi, trzeci czy czwarty stosunek seksualny może jednak okazać się dla tego lekkomyślnego lub nieświadomego mężczyzny tragiczny w skutkach. Mała dawka patogenów jest nawet bardzo pożądana by pobudzać układ immunologiczny (odpornościowy).

Czy są jeszcze jakieś inne korzyści ze stosowania głębokiego ściółkowania?
Tak, po pierwsze wspomniałem, że gdy stosuje się głębokie ściółkowanie to również zachodzi proces kompostowania (raczej powoli, ale jednak). Skutkiem ubocznym a czasem i głównym "plonem" procesu kompostowania jest wytwarzanie ciepła. Zatem taka głęboka ściółka podwyższa temperaturę w kurniku - co zwłaszcza zimą, jesienią i wczesną wiosną jest bardzo pożądanym zjawiskiem.

Kolejna korzyść związana ze stosowaniem głębokiego ściółkowania również wiąże się z procesem kompostowania a konkretnie z organizmami, które tego dokonują - m.in. dżdżownice i inne "robaki". Kury mogą wyjadać je ze ściółki czym zmniejszają swoje zapotrzebowanie na paszę, co oznacza również mniejsze koszty dla nas jak i środowiska. Sam fakt, że w tym "brudzie" kury mogą znaleźć różne smakołyki do zjedzenia oznacza, że mogą przetrwać spożywając niepełnowartościową paszę np. nie zawierającą wszystkich aminokwasów egzogennych, tłuszczu  lub chociażby witaminy B12 (brak produktów pochodzenia zwierzęcego lub bakteryjnego). Głębokie ściółkowanie to technika szczególnie użyteczna w ciężkich czasach (wojna, głód, katastrofy naturalne...), gdy możemy mieć problemy ze zdobyciem paszy dla kur zawierającej komplet aminokwasów. Pośrednio pokazuje to jak ważne w diecie kur są produkty pochodzenia zwierzęcego, lub z drugiej strony patrząc jak "nieoptymalne" jest karmienie kur czy innych zwierząt ziarnem.

Tabela obrazuje wyniki eksperymentu przeprowadzonego na 3000 kurach w roku 1947. Badano jak miał się przyrost masy  w zależności od tego jak karmione były kury i na jakiej ściółce je hodowane. Oznaczenia użyte w tabeli:
Nowa głęboka oznacza głęboką ściółkę, która była zakładana podczas pierwszego dnia eksperymentu.  Stara głęboka oznacza ściółkę, która już była używana przez inne kury w pierwszym dniu eksperymentu. Świeża oznacza, że ściółka była nowa i wymieniana co 2 tygodnie. Dieta pełnowartościowa oznaczała dietę zawierającą mączkę z lucerny. W diecie niepełnowartościowej nie było suszonej mączki z lucerny. Waga osiągnięta w 12 tygodniu hodowli (doświadczenie przeprowadzone ponad pół wieku temu, dziś tempo wzrostu brojlerów jest dużo szybsze). Funt to około 0,473 kg. Zwróć proszę uwagę na lepsze przyrosty masy ciała i niską śmiertelność kur na starej, głębokiej ściółce . Niezależnie od diety.
Ostatnią korzyścią ze stosowania głębokiego ściółkowania jest posiadanie w kurniku zapasu dojrzałego kompostu - wystarczy odgarnąć z wierzchu warstwę świeżej ściółki a pod spodem będzie roczny (czy kilkuletni) dojrzały kompost - bez specjalnego przewracania czy dodatkowego wysiłku z naszej strony. Wartościowe substancje nawozowe nie zostaną również wymyte, jak to czasem dzieje się z kompostem robionym na zewnątrz.




Filmik w którym jeden Amerykanin zachwala głębokie ściółkowanie w... kurzym traktorze.

Jakie materiały są najlepsze na głęboka  ściółkę?
Na głęboka ściółkę najbardziej przydatne będą materiały ubogie w azot - dzięki temu więcej odchodów będą mogły "zneutralizować". Kilka przykładów jakich materiałów ludzie używają do głębokiego ściółkowania kurników czy chlewów:
  • słoma
  • trociny
  • papier
  • gazety
  • wióry drzewne
  • igliwie sosnowe
  • suche liście
  • skorupy od orzechów (rozdrobnione i z dodatkiem innych materiałów)

Na zakończenie chciałbym jeszcze zaznaczyć, że ze ściółką jest jak z winem i kobietami - im starsza tym lepsza.** Jacyś chętni na wyrzucanie gnoju z kurnika? :)

Osoby szczególnie zainteresowane tą tematyką mogą  przeczytać również artykuł dotyczący komercyjnej hodowli kur w systemie głębokiego ściółkowania. Może to stanowić atrakcyjną alternatywę dla klatkowych ferm przemysłowych. O alternatywnych źródłach paszy za której odbiór można uzyskać nawet pieniądze możesz przeczytać tutaj.

*Drobnym odchyleniem od tej zasady są zwierzęta zapadające np. w sen zimowy. Stałocieplne zwierzęta gospodarcze jednak w ten sposób nie zimują...
**Starsze kobiety są lepsze niż młodsze, bo lepiej gotują ;)

wtorek, 6 lipca 2010

Stabilność materii organicznej, tempo jej rozkładu i jak można to wykorzystać

Kilka razy już na blogu poruszałem kwestie tego jak ważna jest materia organiczna (M.O.) w glebie. Dziś poruszę ten temat ponownie z uwzględnieniem zastosowania tej wiedzy również w... architekturze.

Od dłuższego czasu czułem, że materia organiczna materii organicznej nie jest równa. Jest przecież obornik kurzy (bardzo bogaty w azot), jest słoma i jest również drewno (które są ubogie w azot). Wszystkie te produkty rozkładają się z różną szybkością. Właśnie o tym i konsekwencjach tego będzie ten wpis. Wszystkie informacje dotyczące materiałów będą dotyczyć materii organicznej naturalnego pochodzenia. Stosunek węgla(C) do azotu (N) podaje się w formie liczbowej - pierwsza liczba oznacza ilość węgla druga ilość azotu. Im mniej węgla przypada na jednostkę azotu tym bardziej bogata w azot dana substancja jest. Dla przypomnienia wkleję ponownie proporcje węgla ( C ) do azotu (N) w poszczególnych materiałach:

Proporcje węgla (C) do azotu (N) w poszczególnych materiałach
Materiały bogate w węgiel:
  • Karton 350:1
  • Łęty kukurydzy 75:1
  • Odpady od owoców 35:1
  • Liście 60:1
  • Gazety 175:1
  • Łupiny od orzeszków ziemnych 35:1
  • Igliwie sosen 80:1
  • Trociny 325:1
  • Słoma 75:1
  • Zrębki drzew 400:1

Materiały bogate w azot:
  • Mocz 0,8 :1
  • Lucerna 12:1
  • Koniczyna 23:1
  • Fusy kawy 20:1
  • Odpady kuchenne 20:1
  • Odpady ogrodnicze 30:1
  • Ścinki traw 20:1
  • Siano 25:1
  • Obornik 15:1
  • Wodorosty morskie 19:1
  • Resztki warzyw 25:1
  • Chwasty 30:1

Od czego zależy szybkość rozkładu materii organicznej?


Tempo rozkładu materii organicznej zależy w dużej mierze od zawartości w niej azotu a ściśle mówiąc od proporcji węgla do azotu. Można przyjąć, że materiały bogate w azot rozkładają się szybciej. Między innymi dlatego ciepłym, dobrym i naturalnym materiałem budulcowym jest słoma (C:N 1:75) a nie wykorzystuje się siana (C:N 1:25). Wykorzystuje się ja np. do budowy z glinosłomobeli (z ang. strawbale). Siano na pierwszy rzut oka jest materiałem bardzo podobnym, jednak wysoka zawartość białka (każde białko zawiera azot) w sianie sprawia, że jest ono dość łatwo i szybko rozkładane przez różne mikro i makroorganizmy.
Drewno jest przykładem ubogiego w azot materiału, będzie zatem rozkładać się stosunkowo długo. Przy okazji dostarczy pożywienia grzybom saprobiontycznym i mikoryzowym.

Innym tradycyjnym, ubogim w azot materiałem budulcowym jest trzcina, która wykorzystywana była (a w niektórych rejonach świata nadal jest) jako materiał do budowy dachu - strzechy. Ta sama trzcina  jeśli jednak rośnie w warunkach dużej ilości azotu (jak np. w przydomowych oczyszczalniach ścieków) sama zawiera większą ilość azotu co dyskwalifikuje ją jak materiał budowlany.

Kolejnym czynnikiem, który wpływa na tempo rozkładu materii organicznej to temperatura. Generalnie im wyższa temperatura tym szybciej materia organiczna się rozkłada. Jednak po przekroczeniu pewnej temperatury (najprawdopodobniej około 70 stopni C) organizmy rozkładające materię organiczną zaczynają wymierać (jak np. w kompoście) i proces kompostowania zwalnia, gdyż nadmiar ciepła ogranicza aktywność destruentów.
Niskie temperatury sprawiają, że rozkład materii organicznej jest spowolniony a zimą (zwłaszcza podczas srogiej zimy) ustaje on całkiem.

Następny czynnik, który ma wpływ na stabilność materii organicznej to wilgotność. Jeżeli wilgotność jest niska, to i aktywność mikroorganizmów jest mniejsza (a to główni sprawcy rozkładu materii organicznej). Na suchych terenach praktycznie nie dochodzi do rozkładu materii organicznej przy udziale mikroorganizmów. Zatem jeżeli na tych obszarach nie ma wielkich przeżuwaczy (antylop, słoni, krów, bizonów...) które sprawią, że w materia organiczna rozłoży się w ich żołądkach (przy udziale mikroorganizmów zresztą) to uschnięte trawy czy krzewy w ogóle się nie rozkładają w procesie biologicznym a są utleniane w procesie chemicznym. Takie utlenienie trwa często wiele dziesięcioleci, co sprawia, że pierwiastki zawarte w tej uschniętej roślinie są w ekosystemie związane na kilkadziesiąt lat! Mocno spowalnia to obieg materii a to wpływa bezpośrednio na produktywność tych i tak stosunkowo małoproduktywnych terenów.
Poniekąd proces ten można zaobserwować czasami w (niektórych) polskich lasach prywatnych, zwłaszcza na plantacjach sosny na suchych stanowiskach. Jeśli właściciel zaniedba czyszczenia i trzebieże, to część drzew, które przegrało w walce o światło usycha*. Jeśli nie zostaną przerobione na ścinki czy trociny to wiążą w swojej biomasie stosunkowo dużo różnych pierwiastków, czasowo (kilkanaście - kilkadziesiąt lat?) zubażając ekosystem młodego lasu.
Z drugiej strony zwłaszcza w zimniejszym klimacie szczątki roślin czy zwierząt dobrze konserwowane są w torfowiskach (które charakteryzują się wysoką wilgotnością). Czasami da się nawet rozpoznać zawartość żołądka zwierząt, które zginęły kilka tysięcy lat temu. Wiąże się to jednak z małą ilością tlenu o czym napiszę dalej.

Następnym istotnym czynnikiem, który wpływa na tempo rozkładu materii organicznej jest jej wielkość cząstek tej M.O. Dużo szybciej rozłoży się tona sieczki niż 1 ważący tonę pień drzewa. Ma to związek ze zwiększeniem powierzchni na którą mogą działać mikro i makroorganizmy. Szerzej opisuję to we wpisie o efekcie brzegu.

Kwestia powierzchni rozkładu wiąże się również z odpowiednim napowietrzeniem gleby. Jedną z praktyk, które obniża poziom materii organicznej w glebie jest  oranie. Główną przyczyną jej utraty jest nadmierne natlenienie gleby (do którego oranie się przyczynia).

Zwykle również materia organiczna rozkłada się szybciej w glebach piaszczystych z racji ich lepszego napowietrzenia by nie rzec nadmiernego. Stąd trudniej podnieść poziom materii organicznej w glebie piaszczystej niż w ciężkiej, gliniastej.

*Martwe, stojące drzewa są istotną częścią ekosystemu lasu. Młode, uschnięte drzewa nie powinny jednak w lesie występować masowo, gdyż stanowią bardzo dobre paliwo w czasie pożaru.

Jak wykorzystać informacje o tempie rozkładu materii organicznej w praktyce?

Zastosowanie ww. informacji ma miejsce głównie w obszarach w których pracujemy z glebą i roślinami, ale również w wielu innych przypadkach.

Materiały bogate w azot (obornik, gnojówka, pokrzywy, żywokost...) szybciej się rozkładają, co sprawia, że mogą dać roślinom zastrzyk energii. To istotne zwłaszcza dla młodych roślin, które jeszcze rosną wegetatywnie(wzrost liści i gałęzi). Z drugiej strony szybko rozkładające się M.O. sprawia, że jej poziom w glebie również szybko spada. Materiały uboższe w azot (węgiel kamienny i drzewny, słoma, trociny, liście...) rozkładają się dłużej, łatwiej zatem doprowadzić do akumulacji (trwałego zwiększenia) poziomu materii organicznej w glebie przy ich pomocy. Nie oznacza to, że jedne materiały są lepsze a inne gorsze - różne formy materii organicznej mają po prostu różne zastosowanie. Te bogate w azot dadzą po prostu szybciej zauważalne efekty a te ubogie bardziej długofalowe.

Jest to jeden z głównych powodów dla którego konwencjonalnym działkowcom, nawet takim nie stosującym "chemii" poprawa gleby zajmuje bardzo dużo czasu (kilka, kilkanaście lat) a nie jak to jest możliwe jeden sezon. Wynika to z tego, że polegają oni na materiałach szybko działających typu obornik czy standardowy kompost. Jeśli są stosowane nawozy zielone (w celu podniesienia poziomu M.O.) to są one ścinane i przyorywane zanim roślina zakwitnie, czyli wtedy kiedy jest bogata w białko (azot). Wszystko to daje zwykle dobre, choć krótkotrwałe efekty.

Jak już wspomniałem wcześniej proporcje węgla do azotu zależą również od stadium w którym znajduje się dana roślina. Zwykle im młodsza tym więcej białka (a więc azotu) zawiera dana roślina. W czasie dojrzewania nasion roślin większość dostępnego w tej roślinie azotu jest przekazywana do produkcji nasion (które to są zwykle bogate w białko). To zaś sprawia, że masa rośliny jest bogata w celulozę i ligninę, czyli substancje "ciężkostrawne" (a więc dłużej pozostające w glebie) dla życia glebowego. Dobrym sposobem na zielony nawóz jest zastosowanie bobu - mamy smaczne, choć czasami antyspołeczne ;) pożywienie i dużą ilość zielonego nawozu, który do czasu aż zbierzemy nasiona zdąży już nieźle zdrewnieć.

Jeszcze innym zastosowaniem wiedzy na temat rozkładu materii organicznej jest unikanie sadzenia wysokich drzew w miejscach gdzie mamy pokryty dach drewnianym gontem. Wynika to z tego, że drzewa na jesień zrzucają liście, które potem mogą zostawać na dachu, gdzie będą zwiększać wilgotność drewna i przyspieszać jego rozkład.


Kolejny sposób w jaki możemy wykorzystać te informacje to produkcja ciepła z kompostu. Szerzej piszę o tym tutaj.

Dla osób, które chcą zgłębić temat materii organicznej w glebie polecam przeczytanie punktu 2.4 (zaczyna się na stronie 10) tej książki (dostęp darmowy).

środa, 24 marca 2010

Jak zabezpieczyć gospodarstwo przed pożarem? Cz.1

Pożar to jedna z bardziej niszczycielskich sił w środowisku naturalnym. Również w Polsce pożary przyczyniają się do cierpienia i śmierci dużej ilości ludzi. Sprawę będę rozpatrywał pod katem projektowania domu i gospodarstwa, a nie pod katem nie dawaniu małym dzieciom zapałek...

Zauważyłem, że wiele osób lubiących kontakt z naturą buduje się w lesie. To bardzo przyjemne miejsce do mieszkania. Niestety jest to zarazem dość niebezpieczne miejsce do mieszkania. Zwłaszcza jeśli jest to bór suchy, plantacja sosny zwyczajnej lub w mniejszym stopniu bór świeży. Przyczyną tego niebezpieczeństwa nie są jednak dziki czy zbójcy a pożar.

Wiele osób nie uświadamia sobie, że w młodym kilkunastoletnim letnim lesie jest kilkadziesiąt ton paliwa na ha. W przypadku pożaru koron drzew sytuacja może być naprawdę nieciekawa. Najlepszym sposobem by się zabezpieczyć jest zwiększenie ilości wody na naszej posesji. Na szczęście możemy coś z tym zrobić - dzisiaj opiszę jedną metodę.

Pierwszym sposobem, by zmniejszyć zagrożenie pożarowe jest posadzenie żywopłotu od strony potencjalnego pożaru (czyli lasu). Nie powinien być to jednak byle jaki żywopłot a żywopłot z rośliny, która cechuje się wysoką wilgotnością - wierzba do tego celu nadaje się idealnie. Już 2 metrowy pas wierzby znacznie zredukuje tempo rozprzestrzeniana się ognia oraz pochłonie dużą część promieniowania cieplnego.
2 metrowy pas wierzby nie sprawi jednak, że zatrzymamy pożar stulecia - do tego będziemy potrzebować również innych strategii i większą ilością rzędów wierzby.

Wierzba wbrew propagandzie nie jest paliwem, które dobrze się pali. Gdy rośnie jest niemal całkowicie niepalna. W ten sposób można osłonic nie tylko budynki gospodarcze, ale również:

  • sad
  • pastwisko
  • plantacje drzew
  • fragment lasu
Ważne jest, by wiedzieć, że nie wystarczy w lesie posadzić pas wierzby, by zabezpieczyć jakiś fragment przed pożarem. Równie ważne jest by między lasem a pasem wierzby była spora (kilkudziesięciometrowa przestrzeń) z małą ilością paliwa - jednym z lepszych pomysłów jest wykorzystanie tej przestrzeni jako pastwisko.

Oto przykład jak człowiek dzięki wycięciu drzew uratował swój dom. Za wycięcie drzew był oczywiście prześladowany prawnie i finansowo przez państwo... Teraz rozumiecie dlaczego napisałem książkę Zlikwiduj drzewo, czyli jak pozbyć się drzewa, którego urzędnicy nie pozwalają Ci wyciąć?

Znalazłem również poradnik na temat stosowania drzew w celach przeciwpożarowych. Dotyczy warunków australijskich, ale i tak warto go przeczytać.


Przeczytaj również wpis

Zasady projektowania produktywnego żywopłotu cz.1

A Ty co o tym myślisz?

sobota, 27 lutego 2010

Jak kupić dobrą, permakulturową działkę? Cz.1

Często dostaję pytania dotyczące tego czy dana działka będzie dobra czy zła do celów permakulturowych. Czy lepsza jest płaska czy stroma, wilgotna czy sucha, gleba gliniasta czy piach...

Przed dalsza lektura polecam przeczytać te wpisy, jeśli wcześniej ich nie czytałeś:

Dlaczego teren pagórkowaty nie jest wadą według permakultury?
Niezmienność rzeczy


Dowiesz się z tych wpisów dużo nt tego jak umieszczać poszczególne części samowystarczalnego siedliska oraz tego, że położenie dom jest 6 z kolei rzeczą a nie pierwszą, którą powinniśmy uwzględnić jeżeli chcemy żyć wygodni, tanio i w zgodzie z naturą.

Zatem jaka działka byłaby idealna? Pomijam w tym momencie takie ważne czynniki jak dojazd do pracy, dostępność do szkół...)

Dobrze by było, by była to działka położona na południowym stoku, lub chociaż jej część miała taką wystawę - chcemy pozyskać darmową energie słoneczną do ogrzewania i oświetlania naszego domu. To jeden z ważniejszych czynników - na przestrzeni kilkudziesięciu lat zapewni to ogromne oszczędności. Warto uwzględnić, że kiedyś paliwa kopalniane się skończą a na długo zanim to nastanie będzie wzrastać ich cena. W konsekwencji doprowadzi to do wzrostu ceny innych źródeł energii - np. drewna. To, że będziesz miał swoje drewno nie zmieni tego, że będziesz spalał produkt wart kupę kasy - mógłbyś przecież je sprzedać, czy przerobić na jedzenie.

Jeśli zatem rozważasz budowę domu autonomicznego, to ten czynnik będzie bardzo ważny - poprawi to skuteczność paneli słonecznych oraz zmniejszy zapotrzebowanie na płatną energię innego rodzaju (przecież dostajesz całkiem sporo za darmo od Słońca). No i jaśniej w domu będziesz miał:)

Teraz dochodzimy do następnego czynnika - jakość gleby. Czytelnicy tego bloga wiedzą już, że jakość gleby można poprawić - na dużą skalę przyspieszając procesy glebotwórcze kilkaset razy za pomocą "orania Keyline", na skalę mniejszą stosując ściółkę.
Czynniki, które można zmienić to jeszcze ilość wody, która jest w glebie. Łatwiej jest paradoksalnie sprawić, że wody naszej posesji będzie więcej, niż mniej. Wystarczy wykopać swale'e , zastosować projektowanie Keyline. Jak pokazałem w pierwszym odcinku cyklu programów opublikowanym na youtube Czytelnicy obawiali się czy moja konstrukcja nie sprawia, że wody jest za dużo, co uważam za sukces:) .



Trudniejsze, choć nie niemożliwe jest drenowanie terenu. Opcja ta jest zwykle również bardziej kosztowna...

Jako, że zajmujemy się permakulturą, to warto zwrócić uwagę na zasadę "Minimum wysiłku, maksimum efektu" Pisze o tym we wpisie Pochwała lenistwa - Minimum wysiłku maksimum efektów.




Dysponujemy technologią umożliwiającą robienie wielu rzeczy, niektóre z nich są całkiem niesamowite - wysłanie człowieka na Księżyc np. To, że coś jest wykonalne nie oznacz, ze jest to ekonomicznie opłacalne. Można otworzyć w okolicach Suwałk, na bagnach plantację aloesu. Glebę przecież można zdrenować, roślinki doświetlić i dogrzać. Nie tędy jednak droga, należy iść po najmniejszej linii oporu. Jeśli mamy glebę podmokłą, niemal bagnistą, to czemu tego nie wykorzystać i nie uprawiać żurawiny, która lubi takie warunki? Po co kopać się z koniem jak można fikanie konia ukierunkować i to wykorzystać na naszą i konia korzyść?
Oczywiście na skalę mikro (ogródkową) warto modyfikować pH gleby, mikroklimat, nawet w znacznym stopniu - przecież człowiek nie może żywic się tylko żurawiną. Na dużą skalę dużo lepiej dla nas i natury - wojna nie ważne z kim/czym zwykle sporo kosztuje.

Teraz kilka słów jeżeli chodzi o cenę ziemi. Zwłaszcza jeśli kupujemy ziemię kiepskiej klasy jeśli przychodzi do płacenia to nie bierzmy pod uwagę tak bardzo tego ile możemy stworzyć na tej ziemi (znając zasady permakultury), tylko jaka jest jej wartość rynkowa. Prawda zaś jest taka, że ziemia 5 i 6 klasy jest ziemią niemal beznadziejną dla konwencjonalnego rolnictwa. Nakłady rolnik musi ponosić duże a zwrot słaby i niepewny. Mainstream (główny nurt) rolniczy nie wie, że można gleby w tak szybki sposób ulepszać. Klasa gleby to coś danego raz na zawsze i ziemia 6 klasy już taka będzie na zawsze. No może jak się las posadzi, to po 1000 lat się centymetr gleby stworzy, o ile las będzie dobrze zarządzany (podobnie do naturalnego). Jeśli jeszcze ta licha gleba jest na stoku, to już w ogóle niska cena powinna być...Lepiej w czasie negocjacji nie informować sprzedającego o permakulturze :D

Nie uwzględnione w tym zostały takie czynniki jak odległość do pracy, szkoły itp. Nie twierdzę, że to nie jest ważne.

Mogli by się rolnicy wypowiedzieć jaki mają zysk (na rękę) z 1 ha kiepskiej gleby (powiedzmy 4,5,6 klasa)? Pomoże to innym w negocjacjach. Zachęcam do komentowania.

sobota, 13 lutego 2010

Jak obejść głupie prawo cz.2 -budujemy siedlisko posiadając małą działkę.

Pierwszą część cyklu o obchodzeniu głupiego prawa znajdziesz pod tym linkiem - rzecz dotyczy agroleśnictwa i wycinania drzew.
Mieć swój domek i 1 ha ziemi (minimum;) to marzenie chyba wszystkich ludzi (zainteresowanych permakulturą;)
W Rosji wielu czytelników książki "Anastazja" posiadając 1ha staje się całkiem samowystarczalnych - rzucają nawet normalną robotę. Z głową zagospodarowany 1 ha ziemi umożliwia stworzenie domu całkowicie autonomicznego pod warunkiem, że mamy sporo pieniążków albo ograniczymy nasz apetyt na prąd.

Niestety Polska to nie Rosja;) często nie jest możliwe wybudowanie się na "tak małej działce" rolnej. Opiszę zatem kiedy można się wybudować:

-kiedy nasze gospodarstwo ma powierzchnię większą niż średnia gminna powierzchnia gospodarstwa rolnego
-kiedy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego nasza działka jest zapisana jako działka, na której możliwa jest "zabudowa siedliskowa"

Opcja nr jeden nas zwłaszcza interesuje, gdyż nasze gospodarstwo ma mieć powierzchnię powyżej średniej gminnej. Jak się okazuje nie trzeba być posiadaczem gruntów by były one liczone do tej powierzchni. Można te grunty dzierżawić. I właśnie w ten sposób można ten głupi przepis obejść. Trzeba od jakiegoś rolnika wydzierżawić grunty. Nie trzeba oczywiście ich samemu uprawiać, bo możemy się umówić, że my będziemy tylko nominalnymi dzierżawcami tych gruntów, a on rolnik - właściciel będzie je uprawiał normalnie. Oczywiście trzeba rolnikowi odpalić jakieś pieniążki, no ale te pieniądze na pewno są dużo mniejsze niż, zakup kilku(nastu) ha gruntów.
Pewnie w artykuł jest niejasny, w wielu miejscach użyłem niefachowego słownictwa - nie jestem specjalistą od prawa. Za wszelkie sugestię w celu jego ulepszenia będę wdzięczny.

Uznałem, że te informacje mogą się Wam przydać. Piszcie proszę jeśli znacie jeszcze jakieś sposoby na tanie budowanie czy może tanie uzyskanie pozwolenia na budowę... Inni na pewno na tym skorzystają.

Aktualizacja1:
Proszę koniecznie przeczytać komentarze do tego artykułu - dużo ważnych i przydatnych informacji!

poniedziałek, 1 lutego 2010

Albedo i ignorancja.

W trakcie jednego z moich programów partnerskich (nasiona linki), sprawdzając, czy linki rzeczywiście istnieją zauważyłem, że jeden z moderatorów (rafaloku)na forum usunął link do wpisu o "efekcie stawu" (właśnie chcąc zalinkować do tamtego wątku na forum okazało się, że już ten temat usunięto.)

tfaruk2 pokrótce opisał w czym rzecz, po czym umieścił linka.
Odpowiedzą moderatora było usunięcie linków oraz bardzo rzeczowa odpowiedź w stylu "bzdura" albo "to o czym ten człowiek pisze w tym linku to bzdura". Nie pamiętam dokładnie, zacytować nie mogę, bo wątek na forum już nie istnieje.

tfaruk2 poprosił o odpowiedź i jakieś uzasadnienie nazwania tego bzdurą. W chwili gdy sprawdzałem linki odpowiedzi moderatora jeszcze nie było, dziś z ciekawości zajrzałem na tamto forum ogrodnicze i wpis został skasowany, więc nie wiem, czy odpowiedział, czy nie...

Rozumiem, że można nie mieć informacji na ten temat - sam ich kiedyś nie miałem. Jednak z racji tego, że jest się moderatorem elementarne zasady rzetelności wymagają, by coś sprawdzić, zanim się to usunie. Nie chodzi mi o wypróbowanie w praktyce, ale chociażby wygóglowanie danego tematu. Moderator rafaloku poszedł na łatwiznę intelektualną i temat nie pasujący do jego aktualnej wiedzy i wizji świata po prostu usunął.

Ten wpis nie będzie o jednak o rafaloku, a o tym, jakie informacje chciałem mu przesłać. Podzielę się nimi z Wami, myślę, że Drodzy Czytelnicy bardziej na tym skorzystają...

Albedo to wg Wikipedii: "Albedo (białość) – to stosunek ilości promieniowania odbitego do padającego, jest parametrem określającym zdolność odbijania promieni przez daną powierzchnię." Ta definicja dość trafnie oddaje czym albedo jest.
W uproszczeniu oznacza to, jak dobrze od danej substancji odbijają się promienie świetlne. Od ściany pomalowanej na czarno promienie odbijają się słabo - czarna ściana pochłania energię, a nie ją odbija. Taka biała ściana odbija dużą część energii, dlatego białe pomieszczenia wydają się... jaśniejsze niż pomalowane na czarno:)
Ważne w zjawisku albedo jest jeszcze faktura substancji na jaką padają promienie świetlne. Im gładsza, tym lepiej odbija promienie świetlne w określonym kierunku. Przykładem jest koszulka bawełniana - zwykła brązowa koszula nie jest zbyt "świecąca", ma zatem niskie albedo. Koszula wykonana z tego samego surowca (bawełny) i tego samego koloru (brązowy) może mieć większe albedo, gdy jest gładka. Takim przykładem byłaby brązowa, aksamitna koszula. Aksamit, to nic innego, jak odpowiednio utkana bawełna.

Co jest rzeczą, która jest bardzo gładka? Taką rzeczą jest lustro. Albedo lustra nie jest 100%, gdyż w naturze nie ma rzeczy doskonałych, jest jednak bardzo wysokie (mocno powyżej 90%).

Albedo wody:
Zapewne większość Czytelników słyszała określenie "lustro wody". Nie jest to tylko związek frazeologiczny. Przecież w spokojnej wodzie można się przejrzeć... To, że możemy siebie dostrzec w wodzie, to nic innego jak odbicie promieni świetlnych.

Albedo wody nie jest wartością stałą, jak się okazuje. Zależy od kąta padania promieni słonecznych. W uproszczeniu im większy kąt, tym mniej promieni świetlnych jest odbijane od powierzchni wody, a tym więcej jest przez lustro wody pochłanianych. . To bardzo ciekawa właściwość. Oznacza, że latem (gdy kąt padania promieni słonecznych jest większy) to lustro wody odbija mniej promieni słonecznych. Wiosną i jesienią więcej, a najwięcej zimą! Znowu możemy wykorzystać tą zasadę fizyki, do poprawy jakości życia i produktywności, np. w domu pasywnym albo ekologicznym, szklarni, czy do zwiększenia produkcji owoców, czy orzechów. W ten sposób zmniejszymy koszty ogrzewania i oświetlenia. Jak zwykle w projektowaniu permakulturowym, gdy wykorzysta się zasady fizyki, można na tym zarobić/zaoszczędzić i być ekologicznym w tym samym czasie.

Tabelka pochodzi z tej strony internetowej , jej autorzy to: Sebastian Wypych i Mateusz Kamiński.

Warto wiedzieć, że kąt padania promieni słonecznych w grudniu jest najniższy (średnia dla Polski) to 15 stopni, w czerwcu jest największy i wynosi 60 stopni.
Im dalej na północ tym bardziej zmniejsza się kąt padania promieni słonecznych, zatem "efekt stawu" jest większy. Nie są to jakieś kosmiczne wielkości - w okresie zimy raptem kilkanaście procent więcej, ale zawsze. Śnieg również ma niezłe albedo, więc przestrzeń przed domem dobrze mieć "wolną" (pod warunkiem, że mamy dużo szyb od południa).
Jak zatem widać to nie bzdura, tylko zwykła fizyka...

A Ty co o tym myślisz?

Aktualizacja 1
Została zmieniona nazwa moderatora na rafaloku. Okazało się, że to administrator forum

niedziela, 31 stycznia 2010

Jak ochładzać latem szklarnię/dom bez używania prądu?



By pokrzepić Czytelników w ten zimny dzień chciałbym odejść na chwilę od problemu tego, jak ogrzać dom/siebie/szklarnię/zwierzęta. W tym poście skupię się na problemie, który dopiero będzie nas czekał za kilka miesięcy, a który pewnie w tej chwili większość z nas chciałaby mieć.

Chodzi o nadmiar ciepła, zwłaszcza w szklarni.

Rysunek przedstawia szklarnię, która ma zainstalowany jeden, dodatkowy mały element. Tym elementem jest czarny kominek z małym "daszkiem". Czemu on służy?
Do tego by to zrozumieć trzeba przypomnieć sobie/poznać;) jedną z zasad fizyki.
Zasada ta głosi, że ciepłe gazy są lżejsze niż te zimniejsze.

To dość oczywiste - na tej zasadzie opiera się działanie balonów oraz kominów. W tych drugich różnica temperatur sprawia, że ciepłe, zużyte, bogate w CO2 powietrze idzie do góry. Nieszczelnościami w domu, lub szybem wentylacyjnym natomiast napływa nowe, (zwykle zimne i świeże powietrze). Taki sposób wentylacji jest swoją drogą bardzo niewydajny - traci się dużo ciepła w ten sposób.

Nasz czarny kominek również działa na tej samej zasadzie. Jako, że jest czarny, szybko się nagrzewa. Gdy materiał z którego jest zrobiony się nagrzeje, to zaczyna ogrzewać powietrze w kominku. Ciepłe powietrze jak już wiemy;) jest lżejsze niż to cięższe. Zatem to lżejsze, cieplejsze powietrze unosi się do góry. W kominku wytwarza się podciśnienie, więc z dołu kominka zasysane jest powietrze. Po czasie w całej szklarni wytwarza się podciśnienie i szklarnia musi zassać świeże, zimniejsze powietrze z zewnątrz.

Można również zbudować wydajniejszą wersję - z użyciem rury biegnącej pod ziemią. Wtedy ziemia będzie ochładzać powietrze wchodzące do szklarni. Minusem tego rozwiązania jest to, że owady zapylające nie będą w stanie w ten sposób wlecieć do szklarni, ewentualnie ich praca będzie znacznie utrudniona. Trzeba o tym pamiętać.


Co ciekawe, to fakt, że sam w sobie system ten ma wbudowane sprzężenie zwrotne. Im bardziej słoneczna pogoda, tym bardziej nagrzewa się kominek, a co za tym idzie tym intensywniej wentylowana jest szklarnia.

System ten należy tak skonstruować, by można go było "wyłączyć" w zimie, na jesień czy na wiosnę.

Widziałem również systemy, w których wykorzystuje się tą zasadę do trzymania w chłodzie warzyw i owoców.

A Ty co o tym myślisz? Przydatne to, czy nie?

piątek, 22 stycznia 2010

Permakultura na dużą skalę.


Permakultura na dużą skalę.

Jeden z Czytelników zasugerował w komentarzach, bym napisał jak permakultura może być stosowana na dużą (kilkadziesiąt ha i więcej), jak może być stosowana przez rolników dysponującymi maszynami. O tym właśnie będzie ten wpis – permakulturze na dużą skalę. Jednak Czytelnicy nie posiadający hektarów pól, łąk i sadów również znajdą w nim użyteczne informacje.

Pierwsze co rolnik musiałby zrobić to określić po co gospodaruje na ziemi. . Zwykle chodzi o osiągnięcie odpowiedniego poziomu dochodów, ot "żeby zarobić na chleb". Należy zatem albo zwiększyć przychody albo zmniejszyć koszty produkcji rolnej, a najlepiej obydwie te rzeczy naraz.

Permakultura ma w obydwu dziedzinach wiele do zaoferowania.

Zaczniemy od strefy 0 czyli obejścia. Jeśli rolnik prowadzi produkcję zwierzęcą powinien zadbać on o odpowiednią temperaturę w oborze/chlewie/kurniku. Za niska temperatura powodować będzie straty energii – zwierzęta będą zużywać ją do utrzymania stałej temperatury ciała. Większość z hodowanych w Polsce zwierząt to ssaki i ptaki, są to zwierzęta stałocieplne. Im większa różnica temperatury między temperaturom otoczenia a temperaturą optymalną dla danego gatunku zwierząt, tym więcej będzie dane zwierze zużywać energii na utrzymanie swojej temperatury. Oznacza to będzie po prostu większe zużycie paszy, czyli wyższe koszta. Jeśli zatem w oborze/chlewie/kurniku będzie bliższa optymalnej tym mniej paszy zużyją nasze zwierzęta. Prosta fizyka i biologia, no nie?

Jak zatem utrzymać tą optymalną temperaturę? Przychodzą mi do głowy takie koncepcje:
Pierwsza to zainstalowanie rekuperatora, czyli wentylacji z odzyskiem ciepła. Jest to koncepcja, na którą trzeba się trochę wykosztować(10 tysięcy zł i w górę), jednak jest to bardzo dobra inwestycja.

Drugi pomysł to wykorzystanie roślin jako żywej izolacji. Najlepszym gatunkiem wydaje się być bluszcz pospolity. Należy jednak zabezpieczyć inwentarz w ten sposób, by nie miał możliwości zjedzenia go, gdyż jest dla zwierząt trujący. Jest to pomysł w realizacji tani jak barszcz. Kwestia wybrania się do lasu/parku gdzie bluszcz rośnie i pobranie kilkunastu/kilkudziesięciu 20 cm kawałków tej rośliny. Nie potrzebuje nawet ukorzeniacza. Bluszcz rośnie raczej wolno – około 1m na rok, jednak po 3-4 latach będzie on pokrywał ściany naszego budynku gospodarczego, czym wydatnie przyczyni się do ograniczenia strat ciepła. Co się z tym wiąże zmniejszą się koszta ponoszone na paszę, a to = wyższa opłacalność = więcej pieniędzy.

Istnieją również sposoby na zamianę odchodów zwierząt w paszę o właściwościach podobnych do mączki rybnej, (ale tym sposobem dzielę się tylko podczas projektowania). Z odchodów zwierząt uzyskuje się paszę (dla świń, kur, nie dla roślinożerców) w ilości 20% wagi odchodów. Zmniejsza to zatem ilość odchodów (która w hodowli na dużą skale może być problemem) i produkuje się wartościową paszę.

Oddalając się od budynków gospodarczych dochodzimy do pól. Tutaj projektowanie permakulturowe może dać rolnikowi najwięcej. Przede wszystkim Keyline – dzięki wykorzystaniu zasad tego typu (magazynowanie wody wysoko, zwiększenie poziomu materii organicznej gleby, dzięki specjalnemu sposobowi używania zwierząt i kultywatora). Zwiększony poziom materii organicznej w glebie = wyższa żyzność gleby. Lepsze nawodnienie upraw = wyższe plony = więcej pieniędzy.

Można do poprawy kondycji gleby i zaszczepienia jej pożytecznymi organizmami użyć aktywnie napowietrzonej herbatki kompostowej. Ta tajemnicza mikstura (o której będzie można przeczytać w mojej książce "Ogród bez chemii") składa się głównie z wody, jednak zawiera 4 razy więcej pożytecznych bakterii niż sam kompost!

Następnym elementem, który dobrze jest zastosować jest żywopłot chroniący od wiatru. Jeśli zostanie zasadzony w odpowiedni sposób, to rolnik będzie w stanie zwiększyć plony o kilka – kilkanaście procent (nawet z uwzględnieniem terenu zajętego przez ten żywopłot). Oczywiście żywopłot może służyć nie tylko jako wiatrochron, ale również miejsce gdzie produkuje się drewno, paszę...

Skoro przy wykorzystaniu żywopłotów jesteśmy to następną ciekawą propozycją dla rolników są systemy agroleśnicze. Agroleśnictwo umożliwia stopniowe przejście z uprawy roślin jednorocznych na uprawy wieloletnie.

Permakulturę nie trzeba stosować od razu "totalnie" na całym obszarze. Można w jednym roku wypróbować jakiś element, np. żywopłot, jeśli się sprawdzi po roku, dwóch, to stosujemy na większym obszarze.

Już wkrótce opiszę prawdziwe przykłady rolników, którzy skorzystali z wprowadzenia systemów agroleśniczych na swojej ziemi.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Wikipedii
A Ty obszarniku;) co o tym myślisz?

wtorek, 19 stycznia 2010

Droga jako struktura przeciwdzałająca erozji, pożarom, suszy i powodzi


Kliknij na rysunek, żeby powiększyć.

Czy droga może pełnić wszystkie ww funkcje? Może, jeśli zaprojektuje się ją w odpowiedni sposób wykorzystując zasady projektowania Keyline.

W projektowaniu Keyline i permakulturze dąży się do tego, by wodę przechwycić w możliwie najwyższym miejscu. Dlaczego?
Ponieważ im wyżej jest woda tym większą energią potencjalną dysponujemy. Obrazowo można to przedstawić w ten sposób:
Jeśli mamy 5 kg młotek 2mm nad czyjąś głową i go upuścimy, to osobie prawdopodobnie nic się nie stanie - młotek jest nisko, więc zawiera w sobie mało energii potencjalnej. W czasie spadania energia potencjalna zmienia się w energię kinetyczną, czyli przekładając na chłopo-robotniczy:) rozum młotek nie zdążył nabrać szybkości, czyli nic lub prawie nic głowie nie zrobi.
Teraz jeśli 5kg młotek znajduje się 20 metrów nad czyjąś głową i upuścimy go to energia potencjalna, (której młotek umieszczony wysoko posiada sporo) zacznie się zmieniać w energię kinetyczną. Z głowy zatem zostanie mokra plama*
*Nie róbcie tego doświadczenia w domu :)

Podobnie jest z wodą, im wyżej jest ona magazynowana, tym większą energię potencjalną ona posiada i tym więcej możemy z nią zrobić bez użycia zewnętrznego źródła energii.

Zatem jeśli umieścimy tamę lub staw nisko, to będziemy musieli używać do transportu wody pomp. Czy to elektrycznych, czy wiatrowych to już kwestia wtórna - koszta zwiększą się i tak. Dochodzi do tego dodatkowy element, który może zawieść w czasie gdy będziemy go potrzebować (np. pożar).

Jeśli na naszej posesji mamy wodę "wysoko" to możemy ją użyć do tego by nawadniać pola, lasy, pastwiska, sady w celu poprawy produktywności. O tym jak ważna jest woda nie trzeba chyba nikomu mówić...

Wodę ze stawu, czy tamy możemy wykorzystać również, w czasie pożaru - po prostu bardzo silnie nawadniamy teren podatny na pożar. Nawet jeśli nie zatrzymamy ognia całkowicie, to rośliny pobiorą maksymalnie dużo wody, dzięki czemu zwiększy się jej procentowa zawartość w liściach, łodygach. Parująca (z liści i łodyg) woda obniży temperaturę pożaru, zatem istnieje możliwość, że w np. lesie temperatura pożaru nie będzie na tyle wysoka, że dojdzie do pożaru koron drzew. Dodatkowo, ta niższa temperatura znacznie utrudni postęp pożaru i da dodatkowy czas straży pożarnej lub dodatkowe minuty na ucieczkę.

Odpowiednio zaprojektowana droga zmniejsza również erozję wodną - spowalnia spływ wody po powierzchni, co przekłada się również na zapobieganie utracie żyzności gleby.

Jako, że mniej wody spływa od razu, a duża cześć jest magazynowana, to zmniejsza się zagrożenie powodziowe.

Droga musi mieć mały spadek oraz powinna mieć kanał, którym będzie płynęła woda do stawu. Umiejscowienie stawu jest kompromisem miedzy potencjalną "zlewnią" stawu" - im wyżej tym mniejsza ilość wody będzie spływać do stawu. Jednak tym większą pracę może wykonać woda z danego stawu bez potrzeby dodatkowego źródła energii. Najlepiej jest stworzyć kilka mniejszych jak jeden duży.

W takim stawie można oczywiście coś hodować a światło, które odbija się od lustra wody wykorzystać do uprawy roślin ciepłolubnych, lub dogrzania i doświetlenia domu. Pożary nie zdarzają się często, ale się zdarzają. Wtedy można wykorzystać wodę ze stawu do ratowania dobytku. W końcu nie czas żałować ryb, gdy płoną ludzie i lasy.

Jak zapewne stali czytelnicy już zauważyli, to permakultura to nie jest jakaś fizyka jądrowa. W projektowaniu permakulturowym wykorzystuje się proste zasady fizyki i ekologii w celu stworzenia produktywnych, bezpiecznych i trwałych siedlisk ludzkich.

P.S. Obiecuję, że kiedyś nauczę się stosować inne programy do tworzenia "grafiki" niż paint ;) Znacie może jakieś darmowe i dobre programy, takie żeby nie były zbyt skomplikowane? Po prostu odpowiednie:)


A co Ty o tym myślisz? Jest to rozsądne?

piątek, 15 stycznia 2010

Pojęcie brzegu w permakulturze cz.2


Różne rodzaje produktywnych brzegów w permakulturze.

Długo nie pisałem już wpisu, w całości poświęconego pojęciu brzegu.

"Brzeg" to określenie na miejsce gdzie łączą się (co najmniej) dwie rzeczy, dwa środowiska. Dlaczego jest ono tak ważne?
Ponieważ wpływa to na właściwości materiałów, produktywność ekosystemów (nasz leśny ogród, czy nawet zwykłe pole ziemniaków to też ekosystem)... Praktycznie na wszystko. Pojęcie brzegu, to jedna z tych rzeczy, które zaczyna się sobie zauważać dopiero gdy się z nim zapoznamy,

Najlepiej przedstawię kilka przykładów.
1.W jednym z wcześniejszych postów napisałem o kompoście z drewna i tym, jak ważne jest by był on materiał na niego był odpowiednio rozdrobniony, by wykorzystać efekt brzegu.

2.Będąc nadal przy drewnie. W USA cieśle na budowach pracują bez rękawiczek - nie muszą bać się o drzazgi wchodzące im w dłonie. Dlaczego ponieważ drewno konstrukcyjne jest bardzo dobrze wyheblowane. Nie robi się to jednak w celu ochrony dłoni cieśli - dobre wyheblowanie drewna to jedna z metod która sprawia, że nie trzeba używać do jego konserwacji impregnatów chemicznych. Dlaczego? Ponieważ zminimalizowało się brzeg. Grzyby, mrówki i termity nie mają "punktu zaczepienia". Spowalnia to zatem rozkład materii organicznej.

3.Dobre miejsce na polowanie to teren przy wodzie, gdyż np. sarna musi się napić, czyli korzysta z zasobów jednego środowisk - wodnego. Jeśli chce jeść to korzysta z innego, np. las lub pole. Ponownie da się zauważyć, że gdyby nie miały dostępu do zasobów z jednego z tych środowisk w wystarczającej ilości, to populacja saren byłaby niższa. Przykładowo, gdyby nie wystarczyło wody dla wszystkich, to zwierzęta najniżej w hierarchii umierają z pragnienia, lub cierpią duży stres.

4.Drzewa owocowe najwięcej owoców dają na zewnętrznej części korony, gdyż tam jest najwięcej światła. Drzewo mogłoby dostarczyć substancje odżywcze wszędzie, jednak "woli" robić to na zewnętrznej części korony, żeby zaoszczędzić energię na transporcie. Dlatego leśny ogród, który maksymalizuje powierzchnię korony jest bardziej produktywny i jest w nim większa bioróżnorodność. Większa bioróżnorodność, to bardziej stabilny i bardziej odporny na szkodniki ekosystem.

5. Ludzie bez "dwóch" środowisk też nie są w stanie funkcjonować. Przynajmniej w naszym klimacie. Jeśli nie mamy schronienia zimą zamarzamy. Jeśli nie mamy środowiska poza domem, to giniemy z głodu. Można teoretycznie uprawiać/hodować całą żywność w domu, ale jakim kosztem? Dlaczego NASA nadal woli dowozić na stacje kosmiczne większość jedzenia (a koszt transportu 1 kg to około 6-11 tyś $)?

6.Minimalizuje się brzeg, w celu ograniczenia strat energii. To dlatego domy pasywne i energooszczędne mają prostą bryłę - zmniejsza się w ten sposób powierzchnię wypromieniowania ciepła.

7.Gleba to brzeg między skałą macierzystą i powietrzem. Jeśli ten brzeg jest "duży" tzn gleba jest dobrze napowietrzona, to gleba jest dużo bardziej produktywna, niż ubita gleba, czy naga skała.

Mam nadzieję, że udało mi się przedstawić pokrótce o co chodzi. Masz może Czytelniku jeszcze jakieś przykłady? Temat jest daleki od wyczerpania...

środa, 13 stycznia 2010

"Zlikwiduj drzewo, czyli jak pozbyć się drzewa, którego urzędnicy nie pozwalają Ci wyciąć."


"Zlikwiduj drzewo,czyli jak pozbyć się drzewa, którego urzędnicy nie pozwalają Ci wyciąć." To pierwsza płatna publikacja wydana przeze mnie.

Oto streszczenie:

Książka opisuje 5 skutecznych metod, dzięki którym uzyskamy pozwolenie na bezpłatne wycięcie każdego drzewa. Nawet takiego, którego urzędnicy wcześniej zabronili nam usunąć.

Publikacja ta nie jest zatem poradnikiem dotyczącym tego gdzie wysłać wniosek o zgodę. Odpowiada na potrzebę ludzi, którzy dostali odpowiedź odmowną, lub których nie stać na zapłacenie horrendalnej opłaty.

Można ją zakupić w sklepie smashwords.com po kliknięciu w tego linka, koszt to niecałe 40 zł. Jest krótka, ale niezwykle rzeczowa. Polecam wszystkim potrzebującym.
W chwili obecnej by ją zakupić należy założyć konto w serwisie smashwords.com, pracuję nad tym by to zmienić, tzn. by wystarczył tylko paypal lub karta debetowa/płatnicza.

sobota, 2 stycznia 2010

Historia dwóch rodzin


Run na bank to nie jest wcale rzecz należąca do odległej przeszłości...

Przedstawię dwa wyimaginowane domy, dwie rodziny.

Rodzina pierwsza nazwijmy ich Kowalskimi jest dość zamożna (jak na polskie standardy) mieszka w średniej wielkości mieście. Podtrzymując stereotyp, że mężczyźnie zarabiają więcej;) mąż, średniego szczebla "kierownik" dostaje pensję w wysokości 3500zł brutto na miesiąc żona sekretarka 2500zł (te liczby wzięte z głowy, mogą być trochę nieprawdziwe). Przyszłość w 2005 roku wyglądała różowo, pan Kowalski miał wkrótce dostać awans. Pani Kowalska była w ciąży, więc państwo Kowalscy postanowili wreszcie wyprowadzić się z domu rodziców. Przez czas gdy Kowalscy pomieszkiwali u rodziców nie płacili czynszu - rodzice powiedzieli, żeby wszystkie pieniądze, które normalnie wydane byłyby na czynsz odkładali na wkład własny na przyszłe mieszkanie. Kowalscy tak też czynili. Udało uzbierać się im około 50tyś zł. Kowalscy kupili dom od dewelopera w bardzo dobrej, modnej dzielnicy. Udało im się dostać kredyt na sumę 450tyś zł (mają w końcu niezłe dochody). Dom kosztował 390tyś zł, 90 tyś wydali na jego urządzenie, 10tyś na założenie ogrodu. Miesięczna rata kredytu wynosi 1800zł. Zostało im 10 tyś "na czarną godzinę"

Dom ma powierzchnię 140m2, ładny czerwony dach (który tak bardzo podobał się Kowalskiej) o dość wyrafinowanym kształcie(czytaj drogim do remontu). Działka Kowalskich jest bardzo duża (jak na tamtą okolicę) - to całe 1050m. Mają duży trawnik, którym zajmuje się wynajęty (na czarno) pan. Pani Kowalska lubi ogrodnictwo - ma do tego naprawdę dobrą rękę - jej róże herbaciane są podziwiane w całej okolicy. Gdyby tylko nie atakowały ich tak często mszyce... Na szczęście stosuje regularnie dobry środek je zwalczający - Mospilan 20 SP więc nie są w stanie zaszkodzić zbytnio pięknu jej róż. Oprócz róż Kowalska ma na działce imponującą kolekcję iglaków - przyjęły się bardzo dobrze, to zapewne zasługa nawozu do iglaków firmy Substral. Dla Kowalskich było to bardzo ważne, gdyż niektóre krzewy kosztowały ponad 100zł.

Teraz proszę wyobrazić sobie drugie małżeństwo: Nowaków. Zarabiają tyle samo co Kowalscy, byli w identycznej sytuacji jak Kowalscy (dziecko w drodze, mieszkali u rodziców, te same oszczędności i ten sam kredyt). Zamiast domu w mieście kupili jednak stare, gospodarstwo rolne o powierzchni 7 ha (4 ha gruntów rolnych 4 i 5 klasy oraz 3 ha nieużytków - głównie bagna i zarośnięty kilkuletnią wierzbą i olchą staw). Kupili je okazyjnie po 250 tyś zł.
230 tyś zł wydali na remont domu, budynków gospodarczych, szklarnię. Założyli rekuperator, naprawili dach, położyli 15 cm izolacji - styropianu. Do południowej ściany domu dobudowali szklarnie, by zyskiwać dodatkowe ciepło. Dom nie był zbudowany z myślą o pasywnym ogrzewaniu słonecznym, ale uznali, że i tak warto ją wybudować. Wydali około 30tyś na urządzenie domu i również 10 tyś na zakup sadzonek, nasion. Zamiast tuj kupili jednak drzewka i krzewy owocowe i orzechowe, trochę nasion, kury, króliki, gęsi. Posadzili na bagnach jeszcze więcej olszy, wierzby - ot tak, żeby w przyszłości było czym palić w piecu... Doszli do wniosku, że wszystko to dało się zrobić na 1 ha, pozostałe 3 ha produktywnej ziemi wydzierżawili za 400zł/ha (czyli 1200zł na rok) do czasu aż nie wpadną na pomysł co z nią zrobić - myślą o agroturystyce. Oprócz tego dostają dopłaty z UE do ziemi rolnej około 3000zł na rok.

Czyli łącznie wydali ze swoich początkowych 500tyś zł 250 tyś na zakup domu, 230 tyś na remont, 10 tyś na ogród. Zostaje 10 tyś zł na "czarną godzinę"

Wyobraź sobie teraz proszę, że jest rok 2010, czarna godzina przychodzi - zarówno państwo Kowalscy jak i państwo Nowakowie tracą pracę.

Dla której rodziny będzie to gorsze? Dla rodziny Kowalskich, którzy nie produkują nic produktywnego w swoim domu? Prawdopodobnie rocznie ogrzewanie ich domu kosztuje około 3000zł... Czy może dla rodziny Nowaków, którzy produkują dużą cześć swojej żywności, można powiedzieć, że prawie 2,5 raty rocznie mają opłacone przez ziemię, którzy mają ogrzewanie za darmo?
Jak wpłynie to na jakość małżeństwa Kowalskich? Jak wpłynie to na ich dziecko?

Zdjęcie dzięki uprzejmości Wikipedii.

Co o tym myślisz czytelniku? Może znasz jakąś "trendy" okolicę w której mieszkanie 80m kosztuje 700tyś zł i więcej?

piątek, 1 stycznia 2010

Dlaczego teren pagórkowaty nie jest wadą według permakultury?


Zdjęcie przedstawia "idealne" usytuowanie poszczególnych elementów na stoku wg zasad permakultury.


Na jednym ze swoich blogów Krzysztof Lis opisał, jak jego szwagier - rolnik skrytykował zakup pewnej działki. Oto cytat:

"Generalnie gdy szwagier pierwszy raz usłyszał o działce (że ponad 8 ha za ok. 200 000), stwierdził, że warto ją kupić. Dziś, gdy dowiedział się, że ziemi nadającej się do łatwej uprawy jest tam niewielka część (o ile dobrze kojarzę, ok. 2-3 ha), stwierdził, że ma to mniejszy sens. Faktycznie, cała reszta działki nie zarobi na siebie w klasyczny sposób, trzeba byłoby wymyślić coś zupełnie innego."

Domyślam się,(po zdjęciach z innych postów na tamtym blogu), że chodziło o to, że teren jest górzysty, nierówny i w niektórych miejscach bagienny. Powszechnie uważa się, że tego typu tereny są mniej produktywne z rolniczego punktu widzenia.

Chciałbym przedstawić permakulturowe podejście do tego zagadnienia.
Spadek terenu jest potencjalnie ogromnym atutem, gdyż niesie ze sobą duże możliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o :
1.Przemieszczanie wody za pomocą grawitacji. Wodę można wykorzystać do irygacji (bez użycia pompy)
2.Częściowo można również ochronić się przed przymrozkami.
3.Jeśli posiada się całe wzniesienie, to mamy dostęp do różnych mikroklimatów co daje nam możliwość uprawy większości roślin możliwych do uprawy w Polsce (a nawet więcej:) Przykładowo ciepłe, słoneczne południowe zbocze możne być wykorzystane do uprawy winorośli a zimne, ciemne i wilgotniejsze północne do uprawy żeń szenia. Na górze zbocza południowego jest sucho i słonecznie u podnóża wilgotno i słonecznie.
4. Spadek terenu w systemach agroleśniczych nie jest przeszkodą, gdyż drzewa z czasem stworzą żyzną glebę i zatrzymają erozję wodną.

Stoki dają również następujące korzyści osobom na nich osiedlających się:
A.Wyższe partie zazwyczaj są bardziej wietrzne niż niże położone miejsca, są zatem lepszymi miejscami do postawienia turbin wiatrowych.
B.W rejonach w których występują powodzie osoba będąca wyżej na stoku może sprawić, że powódź nie dotknie jej domu.
C.Cena "nierównego" terenu jest z reguły dużo niższa niż terenu nadającego się dla konwencjonalnego rolnictwa.

Bagna są również potencjalnie bardzo produktywne - od kotewki wodnej, żurawiny, do bardziej konkretnych rzeczy jak kaczki i nutrie. Bagna należą do najbardziej produktywnych ekosystemów na ziemi. Niestety w naszym kręgu kulturowym nie jest zbytnio rozwinięta uprawa roślin wodnych. Jedna z książek, które przygotowuję dotyczyć będzie właśnie uprawy jadalnych (czy możne użytkowych) roślin bagienno - wodnych. Również bagna są bardzo tanie w porównaniu z żyzną ziemią rolniczą, gdyż uważane są za nieużytki.

Zdjęcie pochodzi z książki "The Earth Care Manual: A Permaculture Handbook for Britain and Other Temperate Countries" Patrick Whitefield

sobota, 19 grudnia 2009

Permakultura i energia cz.2 - entropia energii i biomasa.

Dzisiejszy post będzie kontynuacją rozważani o energii.

Jak najlepiej wytwarzać energię? Czy istnieje jeden najlepszy sposób jej produkcji? Oczywiście nie, wszystko zależy od konkretnego miejsca. W jednym miejscu opłacalne będzie postawienie wiatraka, w innym miejscu opłacalna jest produkcja biomasy, w jeszcze innym będą to kolektory słoneczne lub ogniwa fotowoltaiczne...

O uwzględnieniu (bądź nie) danego elementu w naszym projekcie decydują:
-warunki klimatyczne
-sposób użytkowania terenu
-umiejętności/preferencje właściciela/użytkownika terenu
-prawo
-kultura

Nie ma sensu polegać na drogich ogniw fotowoltaicznych, skoro miejsce jest bardzo wietrzne (gdzieś w górach powiedzmy). Miejsce słabe w produkcji energii z wiatru jest zazwyczaj dobre do produkcji biomasy - w końcu wiatr nie jest czynnikiem ograniczającym wzrost roślin. Nie oznacza to jednak, że pod żadnym pozorem nie powinno się tam stawiać wiatraka. Należy po prostu główny nacisk postawić na produkcje biomasy. Powinno się oprócz biomasy zapewnić jakieś alternatywne źródło energii.
Permakulturowa zasada głosi "Niech każda ważna funkcja w systemie będzie zapewniana przez co najmniej dwa elementy."

Dlaczego? ponieważ każdy element(w tym przypadku biomasa) może zawieść - atak szkodników, pożar, powódź... Chyba każdy się zgodzi, że funkcja dostarczania energii do domu, gospodarstwa, firmy jest ważna. Kto z nas chciałby mieć przeprowadzaną operację na otwartym sercu (czy mózgu:) w szpitalu w którym nie ma "awaryjnego" źródła zasilania. Dobrym rozwiązaniem jest również dywersyfikacja produkcji biomasy - nie uprawiać tylko 1 gatunku, a najlepiej kilka. Wtedy szansa, że wszystkie zawiodą jest mniejsza. Polska mądrość ludowa głosi "Nie wkładaj wszystkich jaj do jednego koszyka"

Jak zwykle Bill Mollison i David Holmgren (twórcy pojęcia Permakultura) nie odkryli tu Ameryki. Oni po prostu spisali kolejną zdroworozsądkową zasadę.

Wracając bardzo okrężną drogą do biomasy.
Energia podlega entropii (w uproszczeniu to jej rozproszenie). Im wyższe stadium entropii energii tym trudniej ją wykorzystać. Dobrym przykładem jest energia słoneczna. Jest to stałe, darmowe i odnawialne źródło energii. Niestety to energia stosunkowo "mało skoncentrowana". Fachowo nazywa się to małą gęstością energetyczną. Węgiel, gaz ziemny, czy ropa naftowa jest bardzo skoncentrowanym źródłem energii, co czyni ich wykorzystanie dużo łatwiejszym i tańszym.

Zawsze podczas przetwarzania jednego rodzaju energii w drugi dochodzi do jej utraty. Chodzi oczywiście o energię dostępną dla człowieka, gdyż każdy czytelnik tego bloga uważał na lekcjach fizyki;) i wie, że energia nigdy nie ginie, tylko zmienia swoją postać. Zatem podczas zamiany energii kinetycznej (siły) wiatru na energię elektryczną powstają straty (np. część energii kinetycznej zmienia się w energię cieplną, której nie wykorzystujemy) Podobnie jest z zamianą światła w energię elektryczną. Sprawność najlepszych komercyjnych ogniw fotowoltaicznych sięga około 22-23%(na statkach kosmicznych, satelitach, czy wahadłowcach mają lepsze ogniwa, ale ich cena też jest iście kosmiczna).
Im więcej przetwarzamy energię tym większe straty zachodzą. Dlatego ogrzewanie domu piecykiem elektrycznym jest takie drogie - najpierw dochodzi do zamiany energii cieplnej na elektryczną straty w elektrowni ( sprawność elektrowni to około 30-50%). Następnie dochodzi do odwrotnej zamiany - energii elektrycznej na energię cieplną (i powstawaniu kolejnych strat)

Podobny proces zachodzi w przyrodzie - rośliny produkują ze światła glukozę, białka, tłuszcze, które następnie są zjadane przez roślinożerców, a ci z kolei są zjadani przez mięsożerców. Im dalszy poziom łańcucha pokarmowego tym mniej organizmów zajmuje dany poziom. Obrazowo można to przedstawić w ten sposób (dane z głowy, nie mające odbicia w rzeczywistości):
na 10 ha jest milion koniczyn
10 ha może wyżywić 100 zajęcy
10 ha może wyżywić 1 wilka

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ dochodzi do entropii (utraty) pierwotnej energii
ze świetlnej. Wilk nie jest w stanie pochłonąć całej energii jaką spożył zając z prostego powodu - zając zużył jej cześć na:
-utrzymanie temperatury ciała
-trawienie
-ruch (również ucieczkę przed wilkiem)
-rozmnażanie
-wiele, wiele innych

Czy ta energia zniknęła? Nie, ta energia nadal jest we wszechświecie, jednak jest ona stracona dla człowieka.

Co to ma wspólnego z biomasą?
Ano to, że proces ten zachodzi również jeżeli chodzi o produkcje biomasy. Jeśli wykorzystamy biomasę bezpośrednio do spalenia zostaje nam tylko popiół i energia. Popiół zawiera jakąś (zwykle małą) ilość substancji mineralnych, więc może stanowić nawóz. Z takiego wykorzystania mamy tylko 2 produkty.

Jeśli natomiast biomasę damy zwierzętom jako paszę a z ich odchodów wytworzymy metan to :
-tuczymy zwierzęta
-możemy od zwierząt uzyskać produkty takie jak mleko, wełnę, pierze...
-wytwarzamy energię
-mamy wartościowy nawóz (substancje podobną do kompostu)

Dlaczego jest to bardziej wydajne? ponieważ wykorzystujemy "odpady" - coś, czego zwierzęta nie mogą już wykorzystać.
Czy jesteśmy w stanie wytworzyć więcej energii poprzez bezpośrednie spalenie, czy bezpośrednio używając roślin do produkcji biogazu? Prawdopodobnie tak, jednak patrząc na całość "plonów", to z systemu system ze zwierzętami jest dużo bardziej produktywny i prawdopodobnie opłacalny.

Proszę zostaw komentarz, jestem ciekaw tego co myślisz, chętnie również odpowiem na Twoje pytanie.

niedziela, 13 grudnia 2009

Permakultura - jak wykorzystać staw do dogrzania i doświetlenia


Rysunek przedstawia dość obrazowo o co chodzi, kliknij na obrazek, żeby powiększyć.

Dzisiejszy post dotyczyć będzie wykorzystania stawu w celu dogrzania lub doświetlenia budynku, szklarni, czy też wymagających tego ciepłolubnych roślin.

Kąt padania promieni słonecznych zmienia się na przestrzeni roku. I tak (średnia dla Polski):

Największy jest w dniu przesilenia letniego - 21 czerwca, wynosi on około 60 stopni
Najmniejszy jest w dniu przesilenia zimowego -(zazwyczaj) 21 grudnia i wynosi około 15 stopni.
W dniu równonocy wiosennej 20/21 marca i w dniu równonocy jesiennej 22/23 września wynosi ono około 40 stopni. Jak wykorzystać te pozorni "nudne" astronomiczne dane?

Otóż można wykorzystać je do tego by wybudować staw w odpowiednim miejscu. W budownictwie pasywnym i energooszczędnym budynki powinny większość okien mieć na południu. Jeśli umieścimy staw na południu od domu, promienie słoneczne odbite od tafli stawu będą doświetlać/dogrzewać domu/szklarni zimą, wiosną i na jesień.
Staw ten może sprawić, że zyskamy cenną energię. Wszystko to bez płacenia złotówki*. Po prostu część promieni słonecznych odbije się od tafli stawu wpadnie przez okna do domu, gdzie doświetli/ogrzeje budynek/szklarnie. Ten sam efekt można wykorzystać ustawiając ciepłolubne rośliny na południe od stawu. Dzięki temu możliwa będzie uprawa winorośli w miejscach w których aktualnie nie można tego robić. Pod tym linkiem znajdziesz filmik po angielsku, który przedstawia Sepp'a Holzer'a austriackiego rolnika, który na górnej granicy lasu uprawia drzewka owocowe (w tym cytryny). Wszytko to nie było by zbyt dziwne, gdyby nie fakt, że jego gospodarstwo znajduje się w Alpach austriackich na wysokości 1100 - 1500 m.n.p.m. Polecam obejrzenie całego filmu, gdyż pokazuje on co można osiągnąć w górach, czyli terenie uważanym za niezbyt nadający się dla rolnictwa.

*Po jeśli staw wykopiemy ręcznie i mamy dobrą glinę na miejscu;) Koszt wynajęcia koparki zwróci się w ciągu kilku lat.

Proszę zostaw komentarz, jestem ciekaw tego co myślisz, chętnie również odpowiem na Twoje pytanie.

piątek, 20 listopada 2009

Drzewa, urzędnicy i permakultura


Zdjęcie przedstawia dwoje ludzi dokonujących aktu wycięcia drzewa. Czynu, który w "wolnej" Polsce wymaga pozwolenia władz. Ciekawe, czy oni je uzyskali?

Dzisiejszy post będzie dość nietypowy, gdyż tyczyć się będzie tego jak "pozbyć" się drzewa, krzewu, które nam przeszkadza..

Niestety w Polsce mimo (pozornej?) zmiany ustroju nadal obowiązuje prawo, które zabrania właścicielowi dowolnie dysponować swoją własnością. Kwestią szczególnie dotkliwą jest niemoc wycięcia drzew i krzewów na swojej posesji bez zezwolenia, jeśli wiek tych drzew wynosi więcej niż 5 lat.. Pozwolenie dostać możemy lub możemy go również nie otrzymać. Wszystko to jest w gruncie rzeczy zależy od widzimisię urzędnika. Czasami wiąże się to z uiszczeniem opłaty, czasami nie. Jeśli wytniemy drzewo/krzew bez zezwoleń to nawet możemy zostać ukarani. Wartość kary to zwykle trzykrotność opłaty. A ile może wynosić opłata?
Wszystko zależy od obwodu pnia na wysokości 130cm oraz gatunku rośliny, która została lub zostanie ścięta. Opłaty te mogą w przypadku dużych drzew dochodzić nawet kilkudziesięciu tyś zł.

Warto wiedzieć, że w niektórych przypadkach możemy uzyskać zwolnienie z opłaty - polecam wykorzystać tę opcję najpierw.

(wg Rzeczpospolitej):

"- drzewa są usuwane w związku z odnową i pielęgnacją drzewostanu na terenie nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków,

- drzewa zagrażają bezpieczeństwu ludzi lub mienia w istniejących obiektach,

- drzewa zagrażają bezpieczeństwu ruchu drogowego, kolejowego albo żeglugi,

- drzewa przeszkadzają w przebudowie dróg publicznych i linii kolejowych,

- drzewa wyrosły lub posadzono je na nieruchomości już po zakwalifikowaniu jej w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego na cele budowlane,

- chodzi o zabiegi pielęgnacyjne na terenach zieleni komunalnej, parków gminnych, ogrodów działkowych i zadrzewień,

- drzewa obumarły lub nie rokują szansy na przeżycie (z przyczyn niezależnych od posiadacza nieruchomości – czyli nie wtedy, gdy ktoś np. celowo ociosał pień, by drzewo obumarło),

- wycięte mają zostać topole o obwodzie pnia powyżej 100 cm, które nie należą do gatunków rodzimych, jeżeli zostaną zastąpione w najbliższym sezonie wegetacyjnym innymi gatunkami,

- usunięcie wynika z potrzeb ochrony roślin, zwierząt i grzybów objętych ochroną gatunkową lub ochrony siedlisk przyrodniczych,

- drzewa mają być wycięte z grobli stawów rybnych,

- usunięcie było niezbędne i związane z regulacją oraz utrzymaniem koryt rzek, wykonywaniem i utrzymaniem urządzeń wodnych służących kształtowaniu zasobów wodnych oraz ochronie przeciwpowodziowej."


Jeśli odmówiono nam zgody na wycięcie drzewa, gdyż.. urzędnik uznał,że nie, bo nie:) to można poczekać i spróbować ponownie za jakiś czas gdy spełniony zostanie warunek z myślnika drugiego "drzewa zagrażają bezpieczeństwu ludzi lub mienia w istniejących obiektach"

Czynnikiem, który może wpłynąć na zdrowie drzewa jest ściółka. Ściółka może dotykać pnia drzewa/krzewu, czym sprawi, że drzewo będzie bardzo podatne na choroby grzybowe. Kolejnym czynnikiem, który może obniżyć żywotność drzew to niedobór powietrza w strefie korzeni. Można to osiągnąć poprzez położenie czarnej plastikowej folii, lub grubej warstwy np.trocin.

Równie niedobre dla zdrowia naszych drzew/krzewów będzie umieszczenie wokół ich pnia lub na nich (krzewach) Materiałów na kompost. By stworzyć kompost potrzebujemy odpowiednich materiałów i to w odpowiednich proporcjach. Potrzebny jest odpowiedni stosunek węgla do azotu. Jeśli dostarczymy dużo materiałów bogatych w azot (obornik/resztki kuchenne/pokrzywy/żywokost, ścinki traw) to materiałem bogatym w węgiel będzie pień/pnie drzewa. Mikroby zatem użyją pnia jako źródła pożywienia, czym sprawią, że kora będzie wrotami zakażenia dla różnych patogenów. Tym sposobem najszybciej możemy pogorszyć stan naszych drzew, więc należny bardzo tego unikać:)

Kolejną sprawą, na jaką należy uważać, to nie sadzenie odpowiednich pnączy wokół drzew. Aktinidia ostrolistna(mrozoodporne kiwi) lub Ołownik łatkowaty (kudzu) mogą zagłuszyć nawet wysokie drzewo. Po prostu pozbawią drzewo dostępu do światła. Szczególnie "szybki" w zagłuszaniu jest ten drugi gatunek.

Ostatni rzecz na jaką należy uważać to przycinanie drzew. Jeśli po przycięciu jakieś dziecko lub wandal umieści, przyczepi, przylepi jakiegoś pasożytniczego grzyba (np hubę drzewną) w miejscu po ranie, to istnieje duża szansa, że grzyb ten również zainfekuje nasze nieszczęsne drzewo..

Oczywiście wszystkie ww sposobów należy unikać, gdyż mogą sprawić, że nasze "drzewa zagrażają bezpieczeństwu ludzi lub mienia w istniejących obiektach" i będą niestety musiały zostać wycięte:) Zabierze to morze sporo czasu (niektóre metody nawet kilka lat), ale...

Dlaczego o tym piszę na blogu o permakulturze, czy przecież drzewa nie są dobre dla środowiska? Nie zawsze, bo gdy drzewo zasłania nam okna od południa my musimy zużywać więcej energii na ogrzewanie i oświetlanie.. Możemy również w miejsce ładnie wyglądającego drzewka czy krzewu ozdobnego posadzić równie ładnie wyglądającą jabłoń, derenia jadalnego, czy krzew porzeczek. O korzyściach zdrowotnych z tego wynikających nawet nie wspomnę.

Proszę zostaw komentarz, jestem ciekaw tego co myślisz, chętnie również odpowiem na Twoje pytanie.

środa, 11 listopada 2009

Pasywne ogrzewanie słoneczne w Permakulturze

"W klimacie umiarkowanym 50% permakultury to odpowiednie, niskoenergetyczne budownictwo"

Bill Mollison, twórca terminu permakultura.

Postanowiłem zmienić trochę konwencje tego bloga...
By czytelnicy częściej mieli wartościowy materiał do poczytania dotyczący permakultury będę na tym blogu umieszczał również linki do wpisów na innych moich blogach powiązanych tematycznie z szeroko pojętą permakulturą.
Całych wpisów nie mogę zamieszczać, gdyż google uznałby to za duplikowanie treści (czego konsekwencją byłoby to, że blog wypadłby z wyników wyszukiwarki)

Zatem pierwszy link do wpisu o Pasywnym Ogrzewaniu Słonecznym.
http://ekobudownictwo.blogspot.com/2009/11/pasywne-ogrzewanie-soneczne.html

Życzę miłej lektury i zapraszam do zadawania pytań i komentowania.