Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kury. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 października 2010

Jak mniej czyścić kurnik i poprawić zdrowie kur z tego powodu?

Zacząć trzeba od tego, że brud to pojęcie względne. W przeszłości właściwie tylko dzięki niemu kury mogły w ogóle przeżyć zimę...

Dzisiejszy wpis poświęcę pewnej metodzie, która może poprawić komfort i zdrowie zwierząt zimujących w pomieszczeniach, zmniejszyć koszty ogrzewania, nakład pracy na utrzymanie pomieszczeń dla zwierząt oraz wytworzyć materiał, który będzie można użyć później do nawożenia roślin w ogrodzie czy na większa skalę na polu. Krótko pisząc spełnić kilka pożytecznych funkcji naraz czyli to co permakulturnik lubi najbardziej. Wpis odnosić się będzie głównie do kur, choć metody tu wspomniane odnoszą się w równym stopniu również do świń. W mniejszym także do zwierząt roślinożernych (kóz, krów, owiec).

Metoda ta opisywana jest przez niektórych zachodnich (zwłaszcza bardziej "ekologicznych") hodowców kur jako największy "kurzy" wynalazek XX wieku. Ta metoda to trzymanie zwierząt "na głębokiej ściółce" (z ang. deep litter). Czyż nie prawda, że brzmi ekscytująco i rewolucyjnie? ;)
Świnie trzymane na głębokiej ściółce. Zdjęcie dzięki uprzejmości Wikipedii.

W klimacie umiarkowanym musimy (a przynajmniej w chwili obecnej jest to najbardziej ekonomicznie opłacalne) przez pewien czas w roku trzymać większość zwierząt w zamknięciu. Mimo wszystkich korzyści zdrowotnych jakie zwierzętom niesie wypas pastwiskowy, strata energii jaką niesie ze sobą przebywanie przez dłuższy czas zimą na dworze jest nie do przecenienia.

Takie kury co prawda latem również spędzają sporo czasu w kurniku (nocą), ale zimą czas ten wydłuża się dużo bardziej - często gdy jest kiepska pogoda kury nie wychodzą z kurnika przez kilka dni (w tym momencie pomijam fermy przemysłowe na których kury w ogóle światła dziennego nie widza).

Powoduje to proporcjonalnie zwiększenie ilości procesów fizjologicznych, które zachodzą wewnątrz kurnika... Jednym z tych procesów fizjologicznych jest wydalanie. Dla nas oznacza to, że zimą kury produkują więcej kurzeńca - skoro więcej s...ą w kurniku to i logiczne jest, że więcej mamy tego silnego, "gorącego" (bo bogatego w azot i szybko działającego) nawozu. Ma to swoje zalety np.
  • Możemy więcej upraw nawozić - Pan Jacek z Boskiej Woli opisał na swoim blogu, że chów alkierzowy (zwierząt w zamknięciu) to jeden z podstawowych mechanizmów jaki umożliwił powstanie płodozmianu i zaniechanie mało wydajnej trójpolówki.
  • Nawóz skoncentrowany jest w jednym miejscu - nie musimy biegać po podwórku z szufelką i zeskrobywać z ziemi jeśli chcemy małą ilością tego "dobra" zasilić rośliny. 
  • Kury (czy inne zwierzęta) nie niszczą zimą pastwiska, o co przy wysokiej obsadzie zwierząt zimą nie trudno - ruń pastwiskowa przecież zimą się nie regeneruje a wilgotna ziemia bardzo jest podatna na ubijanie...
Zwiększony czas przebywanie kur w kurniku ma jednak również swoje minusy:
  • Kury skoncentrowane są na małej przestrzeni co może wpływać negatywnie wpłynąć na ich zdrowie...
  • Niedobory wit. D - Jeśli nie suplementujemy jej w paszy (co przejawiać się będzie gorszą jakością jajek i mniejszą odpornością kur).
  • Co chyba najważniejsze częstsze sprzątanie kurnika, obowiązek, który trudno uznać za przyjemny.
Jak już wcześniej napisałem głębokie ściółkowanie (w kurniku) może poprawić komfort nasz i zwierząt...

Co to jest głębokie ściółkowanie?

Głębokie ściółkowanie to po prostu ściółkowanie dużą ilością materiału do ściółkowania. Dużą ilość określa się jako minimum 20 cm i więcej - nawet do 1 czy 2 metrów! W pewnym momencie (np. raz do roku) zwykle będzie trzeba wybrać część materiału, gdyż poruszanie się w takim kurniku (czy chlewie) może być utrudnione lub ilość przestrzeni życiowej dla zwierząt zbyt mała.

Gdy ściółka w takim kurniku zużyje się - nie będzie mogła chłonąć już więcej odchodów, będzie wilgotna lub w kurniku będzie śmierdzieć amoniakiem to ściółki tej nie wyrzuca się z kurnika, tylko dodaje nowej - na wierzch. Alternatywnie, gdy mamy już grubą warstwę przerobionej głębokiej ściółki można wierzchnią warstwę "zeskrobać" i rzucić w kąt kurnika by wyschła. Zwykle przed dodaniem nowej warstwy ściółki podłoże (zużyta ściółkę) zasypuje się również wapnem gaszonym (wodorotlenkiem wapnia - Ca(OH)2 ). Stosowanie wapna ogranicza rozwój bakterii chorobotwórczych i sprawia, że zwiększa się chłonność podłoża. Na wierzch rzuca się nową ściółkę i lekko miesza się ją z wapnem.
Ile wapna stosuje się na 10m2 kurnika? Jednorazowo od 5-8 kg wapna. Lub około 0,5 kg na kurę nioskę. Zwykle stosuje się je co 2-4 tygodni. Minusem stosowania wapnia są większe straty azotu. Możliwe, że dobre efekty uzyskałoby się stosując mączkę bazaltową. Niektórzy hodowcy amerykańscy nie stosują w swoich głęboko ściółkowanych kurnikach żadnego wapna.

Czy ten sposób trzymania kur oraz innych zwierząt nie jest niehigienicznych i niezdrowy dla zwierząt?  Co z bakteriami, pasożytami i innymi patogenami?

Nie, tego typu sposób trzymania kur nie jest niehigieniczny. W latach 40 ubiegłego wieku  przeprowadzono doświadczenie. Polegało ono na pomiarze śmiertelności kur w zależności od tego jak postępowano ze ściółką. W roku 1946 rozpoczęto użytkować kurnik. Przez pierwsze trzy lata, gdy regularnie usuwano zużytą ściółkę i rozkładano nową śmiertelność w kur wynosiła 19%. Było (następujących po sobie) 10 grup kur składała się łącznie z 18000 kurczaków (odchowanych od 1 dnia życia na fermie). W ciągu następnych trzech lat w których przestano usuwać ściółkę wyhodowana na tej samej fermie 10000 kur a ich śmiertelność wynosiła 7%. Zanim zaczęto stosować głębokie ściółkowanie rzadko kiedy w jakiejś grupie nie dochodziło do ataku kokcydiozy (choroby spowodowanej pasożytniczymi pierwotniakami). Po wychowaniu na głębokiej ściółce co najmniej dwóch grup kur nie było z tą chorobą żadnych zauważalnych problemów.

Przyczyn tego zjawiska jest kilka:

Najprawdopodobniej przebywanie kur na "starej" ściółce narażało kury już od małego (1 dnia życia) na małą ilość kokcydiów (i innych chorób) dzięki czemu kury nabywały odporność.

Kolejną prawdopodobną przyczyną lepszej odporności kur na dojrzałej głębokiej ściółce jest "większa dojrzałość" ekosystemu ściółki. Podobnie jak pierwotne lasy są bardziej odporne na presje szkodników niż grunty orne. Wynika to z racji tego, że w starym lesie jest więcej różnorodnych połączeń między poszczególnymi organizmami. By wytworzyły się te wszystkie korzystne połączenia (w lesie jaki i ściółce) potrzeba oczywiście czasu w którym ściółka (lub przynajmniej jej część) nie będzie ruszana. Intuicyjnie każdy wie, że nawet wielogatunkowy młodnik w lesie ustępuje pod kątem bioróżnorodności obszarowi Białowieży o podobnej powierzchni co wspomniany młodnik.

Nieruszana ściółka w kurniku to przykład ekosystemu detrytusowego w którym nie zachodzi produkcja pierwotna (czyli fotosynteza lub chemosynteza). Inne przykłady takich ekosystemów to część ciemnych jaskiń (czyli nie zachodzi proces fotosyntezy bo i jak bez światła?) w których podstawą łańcucha pokarmowego są np. odchody nietoperzy. Mimo, że nie ma roślin, to bioróżnorodność w tego typu miejscach jest  naprawdę niesamowita!

Co się niejako wiąże z poprzednim powodem dla którego na głębokiej ściółce kury mniej chorują to fakt, że w takiej ściółce zachodzi proces kompostowania. Proces kompostowania to tlenowy rozkład materii organicznej przy udziale organizmów żywych. To co się dzieje w kompoście to prawdziwa wojna o przetrwanie. Kompost wprost tętni życiem. Jeśli jesteś jakimś "zwykłym patogenem", który czeka sobie w ściółce to ma się pecha. Organizmy "nieruchome" i nie posiadające skutecznych mechanizmów jak przetrwać w takim środowisku padną najprawdopodobniej ofiarą jakiegoś innego organizmu, który żywi się takimi "ciapowatymi" organizmami jak kurzy patogen. Czy oznacza to, że ani jeden patogen nie przetrwa? Oczywiście, że tak nie jest. Nie w tym jednak rzeczy by nie przetrwał ani jeden patogen, tylko by nie został przekroczony próg zjadliwości dla danego patogenu (ilości bakterii/wirusów/pierwotniaków, która wywołuje chorobę). Przekładając to na bardziej przyziemny przykład... Człowiek może połknąć 1 pałeczkę Salmonelli i nic mu nie będzie, jednak jeśli spożyłby  100000 to już może być to problem. Podobnie można współżyć seksualnie z osobą będącą nosicielem wirusa HIV i się nie zarazić. Zwłaszcza mężczyzna odbywający stosunek heteroseksualny ma mniejszą szansę zarażenia mimo bycia wystawionym na działanie tego wirusa. Drugi, trzeci czy czwarty stosunek seksualny może jednak okazać się dla tego lekkomyślnego lub nieświadomego mężczyzny tragiczny w skutkach. Mała dawka patogenów jest nawet bardzo pożądana by pobudzać układ immunologiczny (odpornościowy).

Czy są jeszcze jakieś inne korzyści ze stosowania głębokiego ściółkowania?
Tak, po pierwsze wspomniałem, że gdy stosuje się głębokie ściółkowanie to również zachodzi proces kompostowania (raczej powoli, ale jednak). Skutkiem ubocznym a czasem i głównym "plonem" procesu kompostowania jest wytwarzanie ciepła. Zatem taka głęboka ściółka podwyższa temperaturę w kurniku - co zwłaszcza zimą, jesienią i wczesną wiosną jest bardzo pożądanym zjawiskiem.

Kolejna korzyść związana ze stosowaniem głębokiego ściółkowania również wiąże się z procesem kompostowania a konkretnie z organizmami, które tego dokonują - m.in. dżdżownice i inne "robaki". Kury mogą wyjadać je ze ściółki czym zmniejszają swoje zapotrzebowanie na paszę, co oznacza również mniejsze koszty dla nas jak i środowiska. Sam fakt, że w tym "brudzie" kury mogą znaleźć różne smakołyki do zjedzenia oznacza, że mogą przetrwać spożywając niepełnowartościową paszę np. nie zawierającą wszystkich aminokwasów egzogennych, tłuszczu  lub chociażby witaminy B12 (brak produktów pochodzenia zwierzęcego lub bakteryjnego). Głębokie ściółkowanie to technika szczególnie użyteczna w ciężkich czasach (wojna, głód, katastrofy naturalne...), gdy możemy mieć problemy ze zdobyciem paszy dla kur zawierającej komplet aminokwasów. Pośrednio pokazuje to jak ważne w diecie kur są produkty pochodzenia zwierzęcego, lub z drugiej strony patrząc jak "nieoptymalne" jest karmienie kur czy innych zwierząt ziarnem.

Tabela obrazuje wyniki eksperymentu przeprowadzonego na 3000 kurach w roku 1947. Badano jak miał się przyrost masy  w zależności od tego jak karmione były kury i na jakiej ściółce je hodowane. Oznaczenia użyte w tabeli:
Nowa głęboka oznacza głęboką ściółkę, która była zakładana podczas pierwszego dnia eksperymentu.  Stara głęboka oznacza ściółkę, która już była używana przez inne kury w pierwszym dniu eksperymentu. Świeża oznacza, że ściółka była nowa i wymieniana co 2 tygodnie. Dieta pełnowartościowa oznaczała dietę zawierającą mączkę z lucerny. W diecie niepełnowartościowej nie było suszonej mączki z lucerny. Waga osiągnięta w 12 tygodniu hodowli (doświadczenie przeprowadzone ponad pół wieku temu, dziś tempo wzrostu brojlerów jest dużo szybsze). Funt to około 0,473 kg. Zwróć proszę uwagę na lepsze przyrosty masy ciała i niską śmiertelność kur na starej, głębokiej ściółce . Niezależnie od diety.
Ostatnią korzyścią ze stosowania głębokiego ściółkowania jest posiadanie w kurniku zapasu dojrzałego kompostu - wystarczy odgarnąć z wierzchu warstwę świeżej ściółki a pod spodem będzie roczny (czy kilkuletni) dojrzały kompost - bez specjalnego przewracania czy dodatkowego wysiłku z naszej strony. Wartościowe substancje nawozowe nie zostaną również wymyte, jak to czasem dzieje się z kompostem robionym na zewnątrz.




Filmik w którym jeden Amerykanin zachwala głębokie ściółkowanie w... kurzym traktorze.

Jakie materiały są najlepsze na głęboka  ściółkę?
Na głęboka ściółkę najbardziej przydatne będą materiały ubogie w azot - dzięki temu więcej odchodów będą mogły "zneutralizować". Kilka przykładów jakich materiałów ludzie używają do głębokiego ściółkowania kurników czy chlewów:
  • słoma
  • trociny
  • papier
  • gazety
  • wióry drzewne
  • igliwie sosnowe
  • suche liście
  • skorupy od orzechów (rozdrobnione i z dodatkiem innych materiałów)

Na zakończenie chciałbym jeszcze zaznaczyć, że ze ściółką jest jak z winem i kobietami - im starsza tym lepsza.** Jacyś chętni na wyrzucanie gnoju z kurnika? :)

Osoby szczególnie zainteresowane tą tematyką mogą  przeczytać również artykuł dotyczący komercyjnej hodowli kur w systemie głębokiego ściółkowania. Może to stanowić atrakcyjną alternatywę dla klatkowych ferm przemysłowych. O alternatywnych źródłach paszy za której odbiór można uzyskać nawet pieniądze możesz przeczytać tutaj.

*Drobnym odchyleniem od tej zasady są zwierzęta zapadające np. w sen zimowy. Stałocieplne zwierzęta gospodarcze jednak w ten sposób nie zimują...
**Starsze kobiety są lepsze niż młodsze, bo lepiej gotują ;)

niedziela, 25 kwietnia 2010

Pasza dla kur

Zapewne wielu z Czytelników tego bloga chce trzymać kury lub już je ma. Jednym z ważniejszych czynników decydujących o sukcesie w hodowli zwierząt jest odpowiednia dieta. Kiedyś kur praktycznie nie karmiono - same musiały sobie radzić. Niestety odbijało się to również na nieśności tych zwierząt - znosiły kilkanaście-kilkadziesiąt jaj na rok. Jeśli chcemy mieć tych jajek więcej musimy kury dokarmiać.

Dieta kur musi być odpowiednio zbilansowana. Pasza dla kur powinna zawierać odpowiednią ilość
  • kalorii
  • białka
  • tłuszczu
  • węglowodanów
  • mikroelementów
  • wapna
Ważna jest również jakość ww składników.



Warto również pamiętać, że poszczególne rodzaje kur potrzebują różnego rodzaju żywności. Przykładowo brojlery (kury hodowane na mięso) potrzebują więcej białka niż kury nioski. Nioski zaś muszą mieć w diecie zdecydowanie więcej wapnia.

Zwykle podaje się, że kury w zależności od rodzaju i wieku potrzebują białka w diecie w ilości:
  • brojlery 19%
  • kury rosnące 16%
  • kury nioski 17%
Przedstawię przykładowe mieszanki dla poszczególnych rodzajów kur wg zaleceń jednego z członków American Pastured Poultry Producer Association - Jeffa Mattocksa

Mieszanka dla brojlerów 19% białka (w gramach):

  • ześrutowana kukurydza 1015
  • prażona, ześrutowana soja 625
  • owies 100
  • mączka z lucerny 100
  • mączka rybna 60% (?) 75
  • aragonit(źródło wapna) 25
  • mieszanka minerałów i suplementów diety dla kurczaków 60
Łącznie 2000 g

Mieszanka dla kur rosnących 16% białka (w gramach)
  • ześrutowana kukurydza 1215
  • prażona, ześrutowana soja 450
  • owies 100
  • mączka z lucerny 100
  • mączka rybna 60% (?) 50
  • aragonit (źródło wapna) 25
  • mieszanka minerałów i suplementów diety dla kurczaków 60
Łącznie 2000 g


Mieszanka dla kur niosek 17% białka (w gramach)
  • ześrutowana kukurydza 965
  • prażona, ześrutowana soja 600
  • owies 100
  • mączka z lucerny 100
  • aragonit (źródło wapna) 175
  • mieszanka minerałów i suplementów diety dla kurczaków 60
Łącznie 2000 g

Podane wyżej mieszanki żywnościowe są dostosowane dla chowu pastwiskowego zwierząt w warunkach amerykańskich. kury zatem pobierają dużą część paszy z pastwiska - "robaków", trawy i ziół, nasion chwastów...
Inne składniki, które mogą stanowić część paszy dla kur:
  • żywokost lekarski
  • ołownik łatkowaty
  • "odpady" mleczarskie (serwatka, twaróg, maślanka)
  • kiełki
  • pokrzywy (zawartość białka w suchej masie 40% !)
  • resztki kuchenne
  • siemię lniane (do 5% składu paszy)
  • ześrutowany rzepak
  • suchy chleb
  • rzęsa wodna
  • buraki cukrowe
  • ugotowane ziemniaki
  • kiełki
  • spady z sadu
  • drożdże

W filmie opisane jest jak brojlery jedzą kijanki dzięki czemu staw jest oczyszczany i zmniejszane są koszty zakupu paszy (7:00).

Warto zapewnić kurom dostęp do pryzmy kompostowej czy pryzmy z obornikiem - będą z nich wybierać dżdżownice, czerwie i inne robactwo dzięki czemu nasze jajka i mięso będą zdrowsze i smaczniejsze. Zmniejszymy również przy okazji zużycie paszy.

Polecam również przeczytanie wpisów:
Czy kury na wolnym wybiegu trzeba karmić?
Dlaczego nie powinniśmy karmić zwierząt ziarnem i czym je zastąpić.
Kolor i światło jako źródło żywności.
Permakultura i opłacalność produkcji rolnej


A Ty co o tym myślisz?

czwartek, 1 kwietnia 2010

Dlaczego nie powinniśmy karmić zwierząt ziarnem i czym je zastąpić.

Porzekadło "Jesteś tym co jesz" sprawdza się również w przypadku zwierząt. Jeśli zwierzęta będą karmione byle czym to i zwierzaki będą byle jakie. W dzisiejszym wpisie skupię się na bylejakości jedzenia... dla zwierząt - ziarnie.

Zacząć należy od tego, że ziarna zawierają mało nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 a stosunkowo dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 6. Tłuszczu w zbożach jest bardzo niewiele, jednak w tym przypadku chodzi o proporcje w udziale tych poszczególnych (omega 3 i omega 6) kwasów tłuszczowych w tłuszczu a nie absolutne ilości.

Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe omega 3 i omega 6 są... niezbędne dla organizmu człowieka. Niezbędne ponieważ organizm ludzki sam nie potrafi ich wytwarzać, więc muszą być dostarczane wraz z pokarmem. U zwierząt hodowlanych jest podobnie.Naukowcy japońscy za główną przyczynę zachorowań na choroby degeneracyjne w ich kraju (i prawdopodobnie na świecie) uznali spadek spożycia kwasów omega 3 a drastyczny wzrost spożycia kwasów omega 6.


Jak wszędzie ważne są odpowiednie proporcje. W tym przypadku idealne proporcje to 1:1
Oznacza to, że na każdą jednostkę kwasów tłuszczowych omega 3 powinna przypadać jedna jednostka kwasów tłuszczowych omega 6. W diecie współczesnego człowieka stosunek ten wynosi 1:10 - 1:50. Oznacza to, że dominują w nim kwasy omega 6.
W diecie ludzi pierwotnych i współczesnych łowców-zbieraczy współczynnik ten wynosi 1:1 lub 1:2. W tych społecznościach choroby cywilizacyjne (degeneracyjne) są rzadkością (reumatyzm, próchnica, nowotwory, choroby serca, cukrzyca), by nie powiedzieć, że niemal nie występują.
Warto zauważyć, że w diecie śródziemnomorskiej oraz diecie mieszkańców Okinawy (znanych ze swej długowieczności) stosunek ten wynosi 1:4 lub nawet mniej.


W tłuszczu dzikich zwierząt stosunek omega 3 do omega 6 wynosi zwykle około 1:1 (czasami jest nawet niższy). Dlaczego tak jest?
Ponieważ zwierzęta te jedzą zwykle produkty w których stosunek omega 3 do omega 6 jest podobny do stosunku tych tłuszczy w nich samych.Poznanie przodków zwierząt hodowlanych pozwoli nam określić co jest naturalną dietą dla zwierząt. Przykładowo:


Kury - podstawą diety przodków kur nie było ziarno a owady, drobne zwierzęta, owoce, nasiona (np. granatu). Mniej więcej w takiej kolejności jeżeli chodzi o ilość.

Przodkowie krów - tury to zwierzęta leśne - również nie żywiły się ziarnem a ziołami, liśćmi drzew i trawą.

Gęsi - dzikie gęsi jedzą miękkie trawy, wodorosty, minimalną ilość owadów i małych ryb.

Nie oznacza to, że zwierzęta te (nawet dzikie) nie zjedzą ziaren - bardzo prawdopodobne, że będą je jeść, preferując je nawet nad swoją naturalną dietę. Podobnie jak wiele ludzi przekłada batoniki czekoladowe i czipsy nad owoce, mięso i orzechy. Tego typu dieta jednak niekoniecznie jest dla nich zdrowa...


W USA wiele krów mięsnych rośnie na ranczach żywiąc się trawą, pod koniec życia często trafiają do ferm przemysłowych (z ang. feed lot) by tam karmić je paszą, gdyż wtedy mięso jest "delikatniejsze" i "bardziej smaczne". Tabela przedstawia jak ilość dni na paszy (głównie zboża+soja) a nie pastwisku wpływa na spadek ilości omega 3 w mięsie tych zwierząt.





Tak samo spada ilość kwasów omega 3 w mleku zwierząt karmionych "paszą" a nie trawą/liśćmi drzew.



Podobny efekt (lepsze proporcje kwasów tłuszczowych omega 3 do omega 6) uzyskamy dla jajek, gdy kury będą żywiły się na pastwisku.


Wbrew pozorom jaja od kur z wolnego wybiegu (jak na zdjęciu na lewo) wcale nie muszą być dużo bogatsze w kwasy omega 3 niż te karmione "przemysłowo". Mimo, że warunki w jakich trzymane są te kury są o niebo lepsze niż z ferm przemysłowych niekoniecznie w jajkach musi być większa ilość kwasów omega 3. To dostęp do odpowiedniej paszy (trawa, zielenina, owady) sprawia, że kury znoszą jajka bogate w te dobroczynne tłuszcze. Różnice w proporcjach omega 3 - omega 6 między jajami z ferm przemysłowych a jajami z wypasu pastwiskowego mogą być nawet dziesięciokrotne. Zdjęcie pokazuje jak ważna jest odpowiednia rotacja na "pastwisku". Tym ważniejsza im mniejszym obszarem dysponujemy i im bardziej intensywnie dany obszar chcemy użytkować. Na pierwszym planie zdjęcia widoczny jest również orzech włoski - jest to zatem swego rodzaju system agroleśniczy.
Zatem jeśli chcemy mieć zdrowsze jajka czy brojlery musimy kury trzymać na trawie, ewentualnie często im trawę i zieleninę dawać. Kolejną strategią by poprawić jakość jajek i mięsa jest wykorzystywanie owadów i innych małych zwierząt jako karmy dla kur. Warto zatem umożliwić kurom dostęp do miejsca gdzie tych "robaków" jest dużo - wyściółkowany sad ze spadami, grządka pod koniec sezonu ogrodniczego czy kompostownik to kilka z takich miejsc gdzie kury mogą znaleźć sporo jedzenia. Obniżą się koszta paszy oraz zwiększy to zdrowie kur i ludzi jedzących jajka czy te kury.


Nie zawsze zrezygnowanie z ziaren jest możliwe (zwłaszcza zimą jest to trudne) wtedy można suplementować paszę zwierząt w produkty bogate w omega 3 a ubogie w omega 6 . Jednym z przykładów jest siemię lniane. W przypadku kur nie powinno jednak przekraczać 5% diety, gdyż może to spowodować "rybi zapach" jajek. Stosunek omega 3 do omega 6 w nasionach rzepaku jest równy 1:2 dlatego pod tym względem to dobry pokarm dla zwierząt.


Rośliny, które możemy uprawiać w naszym ogrodzie/gospodarstwie, które są bogate w kwasy omega 3:


Wszystkie te rośliny są również jadalne dla ludzi (nie całe oczywiście;)


Zwłaszcza osoby cierpiące na bóle stawów, cukrzycę, reumatyzm i nadciśnienie tętnicze zyskają na zmniejszeniu spożycia omega 6 a zwiększeniu spożycia omega 3.


Oto krótka lista pokarmów i ich proporcji kwasów tłuszczowych. Pierwsza liczba to omega 3 druga omega 6:
  • olej sojowy 1:7
  • siemię lniane, olej lniany 4:1
  • olej kukurydziany 1:146
  • olej słonecznikowy 1:200
  • olej z pestek winogron 1:140
  • olej rzepakowy* 1:2
  • oliwa (olej z oliwek) 1:12
Podsumowując chciałbym zaznaczyć, że właściwe proporcje kwasów tłuszczowych omega 3 i omega 6 nie stanowią jakiegoś magicznego eliksiru, który rozwiąże wszystkie nasze problemy zdrowotne. Niemniej jeśli to tylko możliwe warto sprawić, że proporcje kwasów tłuszczowych w diecie naszej i naszych zwierząt będą bardziej... naturalne. Równowaga również w kwestiach zdrowotnych to podstawa.

Aktualizacja 1:
Dodałem stosunek o3 do o6 oleju rzepakowego i oliwy.

*Olej rzepakowy jest niezwykle mocno przetworzonym olejem. W trakcie obróbki chemicznej i termicznej zdecydowana większość kwasów omega 3 zostaje zniszczona.

wtorek, 9 lutego 2010

Czy kury na wolnym wybiegu trzeba karmić?

Tę kurę ktoś naprawdę celowo wyhodował
Czy kury na wolnym wybiegu trzeba karmić?
Takie pytanie otrzymałem w jednym z meili. Odpowiedź zdaje się być prosta: tak, lub nie. Niestety krótka, jednowyrazowa odpowiedź pewnie by Czytelników i twórcę pytania nie zadowoliła, nie mówiąc już o robotach googla ;), więc odpowiem wymijająco :)

Zacznę od tego jak to kiedyś wyglądało, zanim na świecie nie znano jeszcze hormonów wzrostu, antybiotyków, i podstaw genetyki, :). Cofniemy się zatem do wieku XIX. Wiem, Mendel wtedy już swoje prawa odkrył, ale chodzi o czas, gdy wiedza trafiła pod strzechy - do chłopów, czyli producentów jaj i kur. Zaczniemy od początku roku. W styczniu w obejściu chłopa było zwykle tylko kilka kur i jeden kogut. Kury nie dostawały codziennie paszy, czy chociażby ziarna, jak to jest dzisiaj. Ba, nie dostawały jej w ogóle - ziarno było zbyt cenne, by tak po prostu karmić nimi kury. Orało się przecież przy pomocy wołów/koni (bogatsi chłopi) albo żony i chomonto (wersja ekonomiczna;). Wydajność z ha była z 4 razy niższa, niż jest dzisiaj ( 2 tony żyta, czy pszenicy z hektara to był niesamowity urodzaj!).

Wracając do naszego zwykłego chłopa, jego zony, chomonto i kur:)... Czy kury odżywiały się zatem praną (energią kosmosu) ? Nie, jadły takie rzeczy jak:
  • czerwie i inne robactwo wylęgające się z odchodów większych zwierząt
  • ziarno i nasiona, które przeszły niestrawione przez przewód pokarmowy innych zwierząt gospodarskich
  • ziarno i nasiona, które rozsypały się na ziemię i większe zwierzęta nie mogły ich już zjeść.
  • obornik

Jedno można powiedzieć - nie była to dieta zrównoważona. Można nawet powiedzieć, że nie była to dieta, która pokrywała potrzeby energetyczne (kaloryczne) kur. Zima dla kur to bardzo "cienki czas" - po prostu mocno nie dojadały (jak zresztą większość ludzi w przeszłości). Oczywiście w takich warunkach (permanentnego głodu) kury nie znosiły żadnych jaj. Traciły na wadze, podupadały na zdrowiu, ale wkrótce...

Wraz z przyjściem wiosny sytuacja poprawiała się. Kury mogły paść się na dworze, zjadać trawkę... Najważniejszym źródłem jedzenia dla kur był jednak... brud, a raczej robactwo się w nim się wylęgające. Krowie i świńskie placki były niemal wszędzie - XIX wiek i wcześniejsze nie słynęły z higieny. Jeśli wioska w której mieszkał chłop była większa (takie małe miasteczko niemalże) to ludzie wyrzucali odpadki kuchenne i swoje odchody na ulicę, tworząc idealne warunki do rozwoju czerwi i chorób. Kury pasły się w tych warunkach dość dobrze. Podobnie jak szczury.

Kilka kur chłopa znosiło zapłodnione jajka, wkrótce pojawiały się małe kurczaczki.Przeciętny chłop miał pewnie z kilkadziesiąt sztuk. Stary kogut trafiał do garnka, ewentualnie był sprzedawany. W dzisiejszych czasach pewnie tak starego koguta (jeden rok) byśmy nie zjedli, nasze "kurczaki" mają zwykle około 7 tygodni. Jajka z drugiego rzutu trafiały już na stół, a u biedaków na sprzedaż.

Nadeszło lato, czas żniw - to dobry czas dla kur. Z racji kiepskiej techniki duża ilość ziarna podczas żniw się marnowała - osypywała się na ziemię. Na szczęście kury je zjadały, więc nie do końca ziarno przepadało bezproduktywnie. Czerwi latem mnóstwo, kury ładnie rosną (już z 4 -5 miesiąc). Kury szwendają się po sadzie, dzięki czemu wyjadają ze spadów robaki, podskubują również trawkę...

Nadchodzi jesień - kury już są tłuste, czas je sprzedać Żydowi:), może w tym roku da lepszą cenę, w zeszłym była kiepska, tak dobrego katolika okradać, to ino Żyd;) może. Chłop zostawiał sobie zwykle te słabo wyglądające, gdyż myślał, że się na następny rok podtuczą i sprzeda się je za lepszą cenę niż w tym roku (przez nieznajomość genetyki degenerowało się kurzą rasę).

Kury w XIX wieku dawały średnio 70 jajek rocznie. Dzisiaj dają (odmiany przemysłowe) około 300, Zielononóżki 180.

Przedstawiony tu opis poniekąd odpowiada na pytanie,czy kury na wolnym wybiegu trzeba karmić. Znawcy tematu twierdzą, że kur karmić na wybiegu nie trzeba, jednak w takim wypadku na 1 ha pastwiska można wyżywić tylko około 4- 5 ptaków i to nawet nie zima. Dla porównania 1 ha pastwiska może przy odpowiednim zarządzaniu dostarczyć około 300 kurom 20% paszy. Widzimy zatem dość jasno, że jeden ha pastwiska daje jedzenie dla 60 kur w ciągu sezonu pod warunkiem, że dajemy im jeszcze jakąś inna paszę. W przeciwnym wypadku wartość 4-5 kur na ha wydaje się prawidłowa.

Ważne jest by kury nie pozostawały cały czas w tym samym miejscu (kwestia namnażania się pasożytów) oraz niszczenia swojej własnej bazy pokarmowej. Kury jak i krowy jedzą deser najpierw, zatem będą żreć rośliny przez siebie ulubione, a ignorować te niesmaczne. Efekt, to zanik w runi pastwiska roślin przez siebie lubianych, a rozpowszechnienie i zajęcie całego pastwiska przez rośliny niejadalne dla siebie. W końcu doprowadzi to do tego, że będziemy musieli interweniować. Zwykły rolnik robi to kosząc niedojady, stosując herbicydy, będzie musiał potem podsiewać wartościowymi roślinami pastwisko itp innymi słowy tworząc niepotrzebna pracę i koszty. Permakulturowiec (jak ja nie lubię słowotwórstwa;)
wyśle do zjedzenia niedojadów inne zwierzęta, a przede wszystkim wprowadzi wypas rotacyjny, czym zapobiegnie degradacji pastwiska..

Warto pomyśleć o sadzeniu specjalnych wieloletnich roślin paszowych dla kur, oto kilka propozycji:

- karagana syberyjska
-oliwnik wielokwiatowy
-oliwnik baldaszkowaty
-morwy
-żywokost lekarski
-rdest ptasi
-maliny
-truskawki (choć to raczej ekstrawagancja;)
-koniczyna
-robinia akacjowa
-buk
-babka lanacetowata
-mniszek lekarski
-jarzębina
-róża dzika i róża pomarszczona
-głogi
-dereń jadalny
-berberysy

Jak widać większość z tych roślin to "chwasty" lub dynamiczne akumulatory jak kto woli. Wiele z nich to również zwykłe rośliny jadalne.
Na dłuższą metę można pomyśleć również o kasztanie chińskim. Minie zapewne wiele lat, nim stanie się to ekonomicznie opłacalne, no ale staramy się myśleć długoterminowo. Takie kasztany będzie trzeba kurom ześrutować. Myślę również, że orzechy włoskie i laskowe też by się nadały, choć tutaj też wchodzi w grę sprawa ekonomiki i oczywiście rozłupania skorup.

Kury, czy ogólnie zwierzęta, które mają możliwość korzystania z wolnego wybiegu mają wyższy poziom nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3. Również jajka od kur z wolnego wypasu są bogatsze w te cenne substancje odżywcze, niż kury karmione tylko zbożami/nasionami.

Można również wykorzystać wiadro do zamiany odpadków w jedzenie dla kur.

Jeżeli interesuje Cię jak przygotować konkretną mieszankę dla kur na wolnym wybiegu to polecam przeczytać ten wpis.

piątek, 27 listopada 2009

Permakultura i zwierzęta cz.1


Kurzy traktor


Jaki zatem jest stosunek permakultury do zwierząt? Czy zwierzęta w systemach permakulturowych są zbędne, a może pełnią kluczową rolę w rolnictwie ekologicznym?

Zwierzęta mogą stanowić dodatkowy plon w wielu systemach rolniczych. Oznacza to, że ich obecność przyczynia się do zwiększenia produktywności danego obszaru. Czasami nawet można wykorzystać naturę zwierząt do tego by ograniczyć ilość energii czy pracy jaką musimy włożyć by uzyskać plon. Wszystko to brzmi bardzo skomplikowanie i teoretycznie. Już zatem podaję konkrety...

Weźmy za przykład kurę.
W naturalnym zachowaniem kury jest min. rozdrapywanie ziemi, szukanie "robaków".

Tą pierwszą właściwość kury można wykorzystać do oczyszczania grządki, trawnika czy praktycznie każdego terenu z chwastów. Wykorzystując przy tym NATURALNE zachowanie kury. Właściwie to kura nie będzie szczęśliwa gdy nie będzie sobie mogła drapać. Jak tego dokonać?

Wystarczy wybudować kurzy traktor:) Nie, nie jest to traktor w którego zaprzęgnięte jest 10 kur:) Kurzy traktor to duża klatka dla kur nie posiadająca dna. Po co zatem klatka bez dna? Ano po to by kury skupiły:) swoje naturalne zachwianie na konkretnym obszarze, nawiozły je, rozdrapały, oczyściły z pasożytów, chwastów i ich nasion, dany teren. W ciągu kilku dni (zależy to od ilości kur, wielkości chwastów oraz powierzchni naszego przenośnego kurnika) będziemy mieć grządkę gotową do obsiania: oczyszczoną z chwastów, lekko spulchnioną, nawiezioną. Dodatkowo w trakcie tego oczyszczania będą produkowane jajka zdrowsze i o lepszej jakości niż jak byśmy trzymali kury w jednym wybiegu (który wkrótce zmieniłby się w czarny ugór). Wszystko to pozwala przerwać cykl wielu pasożytów (tych kurzych i roślinnych).

Innym sposobem na wykorzystanie kur jest wpuszczenie ich na pastwisko 3 dni po tym jak wcześniej pasły się na nim krowy czy konie. Dlaczego akurat 3 dni? Ponieważ akurat tyle zajmuje wytworzenie się czerwi much i podrośnięcie do optymalnych rozmiarów. Zatem coś co wcześniej stanowiłoby niebezpieczeństwo (w najgorszym wypadku) a dużą niedogodność (w przypadku dobrym) -muchy oraz inne pasożyty zmienia się w plon - źródło cennego białka dla kur. Zmniejsza to również (wraz z odpowiednią rotacją zwierząt) koszty odrobaczania inwentarza oraz koszt paszy dla kur.

Kolejnym przykładem z pastwiska rodem jest wprowadzenie owiec lub kóz na pastwisko gdzie poprzednio pasły się konie lub krowy. Owce lub kozy wyjedzą niedojady(nie zjedzone "niesmaczne" rośliny) oraz pozostawione przez poprzednich bywalców danego pastwiska rośliny rosnące wokół odchodów zwierząt (zwierzęta unikają jedzenia roślin, które rosną pachną lub rosną wokół odchodów swojego gatunku, gdyż w ten sposób unikają zakażenia pasożytami typowymi dla swojego gatunku).

Więcej przykładów oraz "przepis" na to jak projektować produktywne wykorzystywanie zwierzęta w systemie permakulturowym już w następnym wpisie dotyczącym permakultury i zwierząt.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Wikipedii

Proszę zostaw komentarz, jestem ciekaw tego co myślisz, chętnie również odpowiem na Twoje pytanie.