poniedziałek, 29 marca 2010

Kolor i światło jako źródło żywności.

Nie zamierzam przekonywać Was, że można żywić się światłem i kolorami. Ja nie z tych;) Przedstawię jednak jak można wykorzystać światło oraz kolory by zapewnić paszę dla zwierząt.



Krowi placek przyciąga muchy bogactwem zapachów, jedzenia i interesująca fakturą.
Zapewne każda osoba, która założyła kiedyś żółtą koszulkę latem zauważyła, że przyciąga ona robactwo. Billowi Mollisonowi udało się tą właściwość wykorzystać... a jakże do produkcji paszy dla ryb. By móc również wykorzystać właściwość żołtego koloru trzeba wiedzieć co żółty kolor oznacza. W mowie kwiatów żółty kolor znaczy zazdrość. Raczej jednak owadom nie chodzi o to, że obdarzamy uczuciem inną osobę czy zwierzę a nie je. Intensywnie żółty kolor w naturze przyciąga owady, ponieważ tak tradycyjnie niektóre kwiaty komunikują, że ich kwiaty są pełne nektaru. "Owady zapylające zatem przylećcie tu, zapłodnijcie nasze nasiona (za pomocą pyłku z innego kwiatu, nie tak bezpośrednio;) opijcie się nektarem i polećcie dalej przekazać nasz pyłek (wszystko po to, by przekazać dalej geny rośliny)" zdają się "mówić" kwiaty za pomocą żółtego koloru. Żółty kolor wykorzystują jednak również inne owady, te mniej roślinom przychylne. Dla tych owadów to informacje o tym, że roślina jest właśnie w stadium kwitnienia czyli jest smaczna i lekkostrawna.

Przypomina to trochę sytuację, gdy ktoś ogłasza się w internecie, że chce kupić za gotówkę samochód i podaje swój adres. Poza uczciwymi osobami, które chcą sprzedać samochód takie ogłoszenie może przyciągnąć złodziei, dla których taka informacja to sygnał, że w danym domu może być spora gotówka - warto ten dom zatem obrobić.

Pasikonik, świerszcz albo jeszcze inny owad żywiący się roślinami może zmienić się w rybę, albo jajko. Owady te są bardzo bogate w mikroelementy, białko i tłuszcz.

Jednymi z takich "złodziei" są pasikoniki i świerszcze - to głównie roślinożerne owady. Często wykorzystują kolory jako informacje. Mollison wykorzystywał je jako źródło paszy dla ryb - wystarczy, że ustawi się żółty balon w wodzie "tuż poza zasięgiem skoku świerszczy". Szacuję, że to będzie gdzieś 30-40 cm od brzegu. Świerszcz skaczą z nadzieją, że trafi na kwiat w okresie kwitnienia. W jego małym mózgu jest zakodowane, że żółty kolor oznacza jedzenie. Jeśli odbije się od balonu i wróci na ziemię, to spróbuje jeszcze raz. Jeśli nie wróci... no cóż teraz jest w wodzie, gdzie pływają ryby, które bardzo lubią tłuste i bogate w białko świerszcze.

Obawiam się jednak dwóch rzeczy: jak długo wytrzyma na słońcu balon, czy nie lepiej użyć jakiejś ładnej ;) plastikowej kuli? Druga to, nie wiem jak ten system wpływałby na pszczoły.

Drugim rozwiązaniem jest wykorzystanie lampy zabijającej komary i owady. Nie dość, że będzie nam przyjemniej latem, to jeszcze usmażone przez lampę komary i ćmy staną się paszą dla ryb. Lampę należy ustawić strategicznie, by chroniła nas oraz by usmażone owady wpadały do wody. Jeśli nasze miejsce jest daleko od wody, lub nie mamy ryb, to warto pod lampę położyć tacę - wtedy można "jedzenie" zanieść kurom. Jeśli kury chodzą po terenie, gdzie jest lampa, to nawet nie trzeba bawić się z tacą - rano powiny je zjeść.
Z jednego posiedzenia w zależności od tego ile robactwa mamy w okolicy można uzbierać nawet do kilkuset g owadów. Zwykle jednak ta wartość jest niższa (kilkadziesiąt - sto kilkadziesiąt g). Występuje tutaj ciekawe sprzężenie zwrotne - im gorzej (im więcej robactwa mamy w okolicy) tym lepiej - więcej paszy dla zwierząt mamy.

Polecam również wszystkim przeczytanie ciekawego artykułu z Wikipedii o atrakantach. Może któremuś z Was wpadnie do głowy sposób jak wykorzystać je do zwiększania plonów? Jeśli tak, to proszę podzielcie się waszym pomysłem wpisując się w komentarzach.

6 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o pszczoły, to owszem, kierują się kolorem. Jednak ta pułapka prawdopodobnie na nie nie podziała, bo dla owadów zapylających liczy się jeszcze zapach - a taka kula nie pachnie. Poza tym, pszczoły umieją latać i raczej nie wlecą do wody.

    Życzliwy pszczelarz

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za info. Nie przypominam sobie, by mnie kiedyś pszczoły atakowały, bo w żółtej koszulce byłem. Widać, że kwiatkami nie pachniałem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z lampami do smażenia owadów to osobiście bym uważał. Kiedy mieszkałem w Holandii, miałem okazję po zmroku przekraczać na piechotę "granicę" z Niemcami. "Granicę" tę można było rozpoznać najłatwiej po radykalnym urwaniu się rzędu latarni. Przy tej samej ulicy w Holandii było ich mnóstwo, co kilkadziesiąt metrów, po niemieckiej stronie - wcale.
    Zainteresowałem się tematem i okazało się że fauna (a co za tym idzie również flora) Holandii cierpi mocno z tzw. "zanieczyszczenia światłem" (light pollution). Nocne oświetlenie autostrad, ulic i alejek zaburza bardzo cykle życiowe wielu nocnych zwierząt, w tym motyli które chcą kopulować latarnie. A że, jak wiadomo, żaden organizm nie żyje w izolacji, pociągnęło to za sobą dalsze zmiany w ekosystemie. Poza tym nawet cykle życiowe drzew uległy widocznemu bezpośredniemu zaburzeniu przez przerwanie ciągłości nocy sztucznym światłem.
    Oczywiście mowa tu o innej skali używania światła, a jak wiadomo skala ma kluczowe znaczenie.
    Niech będzie to przestroga przed "przemysłowym" wykorzystaniem teoretycznie ciekawych metod :)
    Ja u siebie ograniczam doświetlanie okolicy nocą do niezbędnego minimum. Niech sobie żyjątka śpią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za zwrócenie uwagi na istotną kwestię.

    Nie mniej jeśli się ją posiada, to na mała skalę może nie stanowić to problemu, zwłaszcza jak imprezę organizujemy itp.

    Najprawdopodobniej kwestie oświetlenia w Niemczech wynika z nadmiaru produkowanej energii elektrycznej w nocy - coś z nią trzeba zrobić, bo sieć może się popsuć od nadmiaru prądu.

    Może specjaliści od energetyki czy jacyś inżynierowie się wypowiedzą na ten temat szerzej:)
    Swoją drogą ciekawe co sprawia, że w Holandii jasno a w Niemczech ciemno.

    Słyszałem, że w Pradze już zostały wprowadzone jakieś przepisy, żeby zapobiec zanieczyszczeniom świetlnym. Tam jednak bardziej chodziło o turystów, że nie mogą gwiazd oglądać niż jakieś żyjątka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie w Niemczech ciemniej - tam świadomość ekologiczna (swoją drogą nie zawsze "permakulturalnie" pojmowana) jest dość wysoka.
    W Holandii natomiast dużą wagę się przykłada do komfortu życia ludzi a naturę się ma gdzieś (albo nigdzie, bo las, albo nawet monouprawę leśną w całych Niderlandach dość trudno znaleźć).
    Kiedyś rozmawiałem z polskim profesorem który robił projekty badawcze z dziedziny kompostu na uniwersytecie w Utrechcie. Z jego badań ok. r. 2005 wynikło, że poziom skażenia gleb metalami ciężkimi (pozostałości po nawozach sztucznych) jest tam przeciętnie 17 (słownie: siedemnaście) razy wyższy niż w Polsce i porównywalny na terenach rolniczych z polskimi terenami przemysłowymi.
    Jak zobaczycie w markecie "kraj pochodzenia: Holandia" to zastanówcie się dwa razy ;)
    Ale ale, to już totalna dygresja od oryginalnego tematu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Więc żeby się poprawić i tak bardzo nie offtopować to zacytuję:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Light_pollution#Disruption_of_ecosystems

    "Light pollution poses a serious threat to wildlife, having negative impacts on plant and animal physiology. Light pollution can confuse animal navigation, alter competitive interactions, change predator-prey relations, and cause physiological harm. The rhythm of life is orchestrated by the natural diurnal patterns of light and dark, so disruption to these patterns impacts the ecological dynamics."

    W zaimprowizowanym tłumaczeniu:

    "Skażenie świetlne stwarza poważne zagrożenie dla przyrody, ze względu na negatywny wpływ na fizjologię roślin i zwierząt. Skażenie świetlne może utrudniać nawigację zwierząt, zmieniać interakcje w realcji konkurencji, zmieniać relacje drapieżnik-ofiara i wywoływać szkody fizjologiczne. Rytm życia jest zależny od naturalnego rytmu ciemności i światła, więc zaburzenia tego rytmu wpływają na dynamikę ekologiczną."

    I tu Wikipedia odsyła m.in. do :
    1) a b Perry, G.; Buchanan, B. W.; Fisher, R. N.; Salmon, M.; Wise, S. E. (2008). "Effects of artificial night lighting on amphibians and reptiles in urban environments.". Urban Herpetology. 3. Society for the Study of Amphibians and Reptiles. pp. 239–256. ISBN 0916984796. 2) T. Longcore and C. Rich (2004). "Ecological light pollution". Frontiers in Ecology and the Environment 2(4): 191–198.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się wiedzą ze znajomymi!