niedziela, 28 marca 2010

Czy na rolnictwie można zarobić?

Czy na rolnictwie można zarobić?
To dość istotne pytanie.

Ostatnio pojawiły się na blogu głosy, że to co wypisuje tutaj jest wirtualne i nie ma pokrycia w rzeczywistości. Chodzi konkretnie o komentarz dotyczący opłacalności hodowania drogich świń.

We wpisie o drogich świniach podałem przykłady firm które sprzedają szynkę w cenie niemal 1200 zł za kilogram. Opisałem również co ludzie robią, że przeciętny przychód ze świni zwiększa się z 220 $ (około 650zł)  za świnie do 1000 dolarów (około 2900zł) za świnię. Koszt wyprodukowania świni drogiej to około 600zł, zysk zatem wynosi 2300zł. Niestety nie dysponuję danymi mówiącymi o tym, jak wyglądają koszty w przypadku tuczu normalnej świni w USA.

By osiągnąć wyższą cenę na naszą świnię (za świnię możesz zamienić dowolny produkt rolny) trzeba znaleźć osobę, która będzie skłonna zapłacić za to zwierzę więcej. Ludzie są skłonni i płacą więcej za lepszy produkt. Przykład:
Maluch i Mercedes to są samochody. Mercedesy są jednak zwykle trochę:) droższe niż Maluchy. Dlaczego? Ponieważ Mercedesy:
  • komunikują prestiż
  • są bezpieczniejsze
  • są wygodniejsze
  • mają lepsze osiągi
  • więcej w nie można zapakować

Jeśli uważasz, że w Polsce nie ma takich ludzi, którzy są gotowi zapłacić więcej za dobrej jakości świnie to się mylisz - po prostu nie możesz ich znaleźć lub oni nie mogą Cię znaleźć.




Samo się to jednak nie zrobi - musisz mądrze wydać odpowiednią ilość pieniędzy. lub popracować nad marketingiem samemu. Zadam Cię  pytanie ile godzin w zeszłym tygodniu poświęciłeś na marketing swoich produktów?  Zero, jedną, dwie? Może tak 20?


Przykładowo w mieście w którym mieszkam (Gniezno około 70 tys mieszkańców) nie ma sklepu ze zdrową żywnością. Nie ma również w internecie informacji, że jakiś rolnik z okolicy oferuje żywność ekologiczną. Warto zauważyć, że osoby zainteresowane ekologią, to zwykle młodsi ludzie, bardziej obeznani z cywilizacją - oni w poszukiwaniu informacji pytają zwykle googla pierwszego. Ja wpisałem "żywność ekologiczna Gniezno" i nie pojawił się żaden wartościowy wynik. Chętnie kupię jaja od chłopa (po inspekcji jego kur) nawet po 55-60gr sztuka (w Kauflandzie można kupić 30 jaj za 9,99zł). Jestem skłonny zapłacić komuś ponad 50% więcej za jajka (byle były z wypasu pastwiskowego). Lepsze słowo to byłbym, bo nikogo nie znalazłem...

Polecam lekturę:

Jak znaleźć klienta na produkty ekologiczne i jak znaleźć tanią żywność ekologiczną, której można zaufać?

Skoro w Polsce ludzie są biedni, to dlaczego niektórzy również jeżdżą Mercedesami?

9 komentarzy:

  1. Panie Wojciechu, produkt, który Pan oferuje, w postaci doradztwa w projektowaniu ogrodów leśnych, upraw, itd. - posiada dla potencjalnych klientów wartość oczywistą i wielkiego marketingu poza aktywnością w sieci nie wymaga.

    Sprzedaż produktów "naprawdę zdrowej żywności", to zadanie o całkowicie różnym, o kilka rzędów większym stopniu komplikacji!

    Prawdę pisząc, nawet o tym myślałem i próbowałem zainteresować znajomych z dużej sieci FMCG. To jest jednak naprawdę bardzo trudne. Kilka tylko trudności dla przykładu:
    a) w normalnych warunkach gros korzyści uzyskuje się dzięki efektowi skali i zasadzie "duży obrót, mały zysk". Wystarczy popatrzeć na listę najbogatszych "Forbesa": producentów dóbr luksusowych w pierwszej dziesiątce brak! Jak jednak uzyskać efekt skali, jeśli wyklucza się monokulturę..? Która nie tylko jest wydajna, ale też - co istotne: łatwa w obsłudze! Wczoraj pomagałem Radkowi, druhowi memu serdecznemu, usuwać karpy olszyn, które wyciął na swojej łące. Zwróciłem mu uwagę, że usuwając je, grozi całej łące zabagnieniem. Odparł, że trudno - ale bez drzew łatwiej jeździć ciągnikiem... Również sprzedaż żywności "naprawdę ekologicznej" trudno prowadzić na wielką skalę, jeśli nie ma dużych, wyspecjalizowanych producentów (o co nie tak łatwo).
    b) oprócz tego, że znalezienie dostawców to manufaktura i rzemiosło, to i dalsze etapy "logistycznej obróbki" nie wyglądają lepiej: taka żywność jednak na ogół szybciej się psuje, przy tym często wygląda mało atrakcyjnie, no i jest droższa...
    c) wylansowanie mody na taką żywność wymaga dużych nakładów - a przy tym, tyle jest przecież produktów konkurencyjnych, może nieuczciwych, ale przecież już na rynku zasiedziałych...

    Pozdrawiam najserdeczniej

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie od razu Kraków zbudowano.
    Sama świadomość u rolnika, że są alternatywy do obecnych metod uprawy, jest bezcenna.
    Część odważniejszych rolników spróbuje nowych metod - choćby dla żywności na własne potrzeby.

    Świadomość istnienia alternatywy ułatwi dostrzeganie wad obecnych metod.

    Trzeba czasu. Ci bardziej odważni sporo zaryzykują, ale w razie znaczącej zmiany warunków (np znaczny wzrost cen ropy i nawozów) będą lepiej przygotowani.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli rolnictwo ma być wykorzystane jako jedyne źródło dochodu to wymaga zaangażowania na większą skalę . Jednak na mniejszą może być dodatkiem do wykonywanego zawodu lub uzupełnieniem emerytury . Zmniejsza też wydatki na żywność , wodę , energię i śmieci w porównaniu z życiem w blokowisku , przyczynia się do aktywności fizycznej , uczy dzieci pracowitości i szacunku dla pracy , jeśli posesja jest dobrze i pomysłowo urządzona może być to przyjemniejsze niż wyjazdy na wczasy .

    Źródłem dochodu może być agroturystyka ( moi rodzice traktują to pobieżnie , jako dodatek do emerytury - jednak dostarcza kilka tysięcy rocznie ).Jeśli ktoś potraktowałby to poważnie
    mógłby dużo więcej . Podam przykłady atrakcji w takim gospodarstwie :
    - kącik warzywno - owocowy dla gości ;
    - bezpieczny plac zabaw dla dzieci -piaskownica , huśtawki , szałasy , drabinki , liny , baseniki , małe boisko do kosza , siatkówki , ścieżki rowerowe ;
    - mały ogród ozdobny , botaniczny ;
    - miejsce na ognisko czy grilla ;
    - pole namiotowe ;
    - basen lub kort tenisowy - oczywiście większe nakłady , ale kort mógłby mieć duże wzięcie i stałych gości .
    - w zimie tereny do biegania na nartach .

    Jeśli chodzi rozmnażanie zwierząt mogą to być pomysły niszowe - rzadkie rasy kotów , psów , pawie , bażanty , inny drób ozdobny , strusie , kozy .
    Rozważając uprawę roślin ozdobnych mógłbym zasugerować rośliny rzadkie , niedostępne w Polsce . Możliwości są teraz jak nigdy . Wystarczy wyjazd do Anglii czy Holandii .
    Nie wiem czy można kupić np. nowe odmiany warzyw , kiełki roślin ( soja , soczewica ,lucerna , rzodkiewka , brokuł, burak, pszenica, kapusta, kalarepa ,kukurydza , owies , gorczyca , groch - nie każdemu chce się tego pilnować w domu ). Może warto zainteresować się rzadszymi owocami , borówką amerykańską , truskawką poza sezonem . To tylko takie luźne propozycje .

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze urządzone gospodarstwo agroturystyczne zapewni gościom z miasta kąpiel słoneczną , wodną i leśną .
    http://www.ibles.pl/dzialalnosc/wydawnictwa/doniesienia-ibl/doniesienia-4-2009.pdf

    OdpowiedzUsuń
  5. czyli dojenie ludzi, a nie zwierząt... :-)
    górale już od dawna mówią na turystów "stonka", ale tylko dzięki tej stonce żyją wygodnie. Gdyby mieli się utrzymać ze swoich hal i ekologicznych serów, to siedzieliby do tej pory w szałasach na co dzień, a nie od święta.

    Pewien człowiek, nie-Polak, osiedlił się jakiś czas temu w Polsce i uczy jak się biznes kręci w rolnictwie. Odtworzył proces dawnej technologii pieczenia chleba, począwszy od siania, zbioru i używania żaren. Piecze chleb w piecu chlebowym, opalanym drewnem olchowym i brzozowym. Jeden bochenek kosztuje u niego... 40 zł. Fajnie! Tylko kogo stać na takie zdrowe żywienie? Może na prezent, rarytas, przysmak raz do roku lub na imprezę snobów. Po prostu nisza.
    Ile można w ten sposób chlebów upiec? Nawet jeśli się postawi 10 pieców chlebowych (wliczyć koszty w cenę chleba).
    Sposób na codzienne życie dla pojedynczej rodziny. Ale domu z tego nie postawią, nawet, gdyby bochenek kosztował 50 zł.
    Pozdrawiam, Ewa S.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Boska Wola

    Nie mówię, że trzeba od razu sprzedawać szynkę za 1200zł. Nie mniej, jak się postaramy, to może nasze prawnuki? Raczej nie bedzie to trudne zważywszy na inflację i kłopoty w ZUS'e :D

    Do rzeczy. Najpierw można się skupić na prostszych rzeczach, takich mniej przetworzonych jak jaka i warzywa.

    I trzeba pracować (tzn. projektanci permakulturowi muszą;) by systemy agroleśnicze były łatwe w zarządzaniu - wtedy mają szansę być "sprzedane" rolnikom.

    @jako
    Racja. W jakimś sensie można być trochę permakulturowym i trochę konwencjonalnym rolnikiem. Np. Do tego by korzystać z dobrodziejstwa żywopłotu nie trzeba od razu wyrzekać się nawozów sztucznych

    @Cedric
    Dobrze kombinujesz. Jedno łączy się z drugim, bo jak letnik przyjedzie na wakacje i mu jadło zasmakuje, to i może klientem na jajka, owoce i warzywa będzie?


    @Ewa

    No jak się proszą strzyżenie idąc na Krupówki to jak biednym ludziom odmówić? :D

    Ewo w Polsce jest sporo burżujów. Sam chętnie kupiłbym drogie jajka, no ale nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  7. kilka słów od ekonomisty, jeśli jest popyt to jest i podaż. W polsce jest popyt na tanią żywność (jak zresztą na całym świecie) więc producenci (rolnicy) skupiają się na tanich produktach. popyt na drogą zdrową zywność wciąż jest bardzo mały, bo jak to wielu mówi "na coś trzeba umrzeć" więc nie przejmują się jakie świństwa ładują w siebie i jakie geny przekazują swoim dzieciom (bo podatność na choroby, alergie nabyte za życia przekazuje się w genach) nawiasem mówiąc trzeba mieć jeszcze podstawową wiedzę i świadomość w tych tematach. inna sprawa to podejście tych którzy popierają teorię ewolucji, mówiących sobie "co mnie nie zabije to mnie wzmacnia" i żrą wszystko, mówiąc że się uodparniają na te wszystkie "E-ileś tam" i to pozwoli im przeżyć :)
    Jak będzie? tego być może się nie dowiemy za naszego życia, bo konsekwencje może poznają nasze dzieci lub wnuki.
    I jeszcze jedna uwaga na koniec:
    na świecie istnieje coś takiego jak media, a co za tym idzie propaganda.
    O wielu rzeczach nie jesteśmy informowani przez media lub wręcz nas okłamują, bo jakieś lobby zapłaciło za wyciszanie prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  8. "co mnie nie zabije to mnie wzmocni"... Ja dodałbym jeszcze do tego jeszcze :
    no chyba, że się kumuluje w organizmie:/

    Nie dziwie się, że przemysł promuje jedzenie ziaren. Łatwo można zrobić z 0,5 kg pszenicy (która teraz kosztuje 45gr za kilogram) produkt, który sprzeda się za 4 złote. Na mięsie trudno mieć 20 krotną przebitkę.

    Dziś czytałem o soi i się trochę przeraziłem...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawia mnie Anonimowy czy alergię nabytą z powodu złej jakości żywności można "przekazać" w genach dzieciom. Raczej tak nie jest.

    Inna sprawa jeśli jedzenie/środowisko doprowadza do uszkodzenia komórek jajowych u kobiet czy plemników u mężczyzn. Jeżeli w tym pierwszym przypadku nic się nie da raczej już zrobić to jeżeli chodzi o mężczyzn odstawienie "złej żywności" powinno poprawić ilość i żywotność plemników. Nie dzieje się to tak od razu, nie mniej jest to jakieś rozwiązanie.

    Mimo wszystko dziękuję, że podzieliłeś się z nami Twoją opinią.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się wiedzą ze znajomymi!