niedziela, 28 marca 2010

Ile ludzi może żyć na Ziemi?


Kontynuując niejako temat wegetarianizmu postanowiłem opisać ciekawą koncepcję którą poznałem dzięki książce "The Vegetarian Myth: Food, Justice and Sustainability".

Kiedy ludzkość zaczęła korzystać z paliw kopalnianych? Według potocznej wiedzy około XVIII czy XIX wieku. Lierre Keith (autorka książki) zwraca uwagę, że ludzie zaczęli wykorzystywać paliwa kopalniane dużo wcześniej - około 10 tys. lat temu. Pierwszym paliwem kopalnianym była...gleba. Ta nowatorska koncepcja to "gleba kopalniana"* ( z ang. fossil soil od fossil fuel, czyli paliwo kopalniane). Jakby się zastanowić ma rację - ludzie karczując lasy, orząc sawannę wykorzystywali i niszczyli glebę do uprawy roślin jednorocznych. Glebę która tworzyła się przy udziale energii słonecznej, roślin i zwierząt przez setki tysięcy lat zanim człowiek zaczął ja uprawiać.
*Jak ktoś ma lepsze tłumaczenie to się polecam.

Jednym z dobrych przykładów co się stanie ze środowiskiem gdy "skończy się energia w glebie" (czytaj spadnie poziom materii organicznej) i zwiększy się zasolenie są tereny dzisiejszego Bliskiego Wschodu. Na Bliskim Wschodzi jest a raczej był obszar zwany Żyznym Półksiężycem. Nazwa ta pochodzi od... żyznej gleby która występowała na tym obszarze.

Czerwony obszar to teren tzw. Żyznego Półksiężyca - jednego z trzech miejsc na świecie, gdzie narodziło się rolnictwo. Rysunek dzięki uprzejmości Wikipedii.

Żyzny półksiężyc to również kolebka pierwszych cywilizacji. To tam narodziło się rolnictwo, to również tam pierwsze dały o sobie znać objawy do czego rolnictwo może doprowadzić. Czytelnikom należy się kilka słów wprowadzenia. W tym rejonie wymyślono koło i pismo. Pola początkowo rodziły obfite plony. Przyczyną tego była między innymi żyzna gleba bogata w materię organiczną. Pierwsi rolnicy orząc glebę przyczyniali się do mineralizacji tejże materii organicznej. Dzięki temu uwalniane były pierwiastki (w materii organicznej zawarte), które później były wykorzystywane przez rośliny uprawne jako nawóz. Warto zauważyć, że pola pierwszych rolników dość często również nawożone były krwią. Ludzką. Żyzny Półksiężyc to również teren pierwszych wojen na większą skalę.

Po kilku tysiącach lat, gdy poziom humusu nie był już tak wysoki zarządcy wpadli na pomysł, że można uzyskać jeszcze wyższe plony, gdy będzie się pola nawadniać. Stworzenie sieci kanałów irygacyjnych wymagało:
  • władzy centralnej, która by zarządzała kanałami
  • sposobu komunikacji, który byłby czytelny i jasny (dla tych dla których ma być czytelny i jasny) - pisma
  • wykonawców robót - niewolników/sług/poddanych
  • ludzi dbających o wykonywanie poleceń władzy centralnej - armii
  • ludzi dbających o legitymizację tej władzy - kapłanów
Trudno powiedzieć czy wykorzystano te elementy by stworzyć system, czy potrzeba systemu stworzyła te elementy. Nie mniej warto wiedzieć, że to rolnictwo było przyczyną powstania państwa i instytucji niewolnictwa. Łowcy-zbieracze nie dysponowali nadwyżkami jedzenia umożliwiającymi wystawienie armii/służb porządkowych. Zresztą jak trzymać kogoś w więzieniu w środku puszczy/sawanny? Co miałby tam robić więzień, jaki byłby tego sens?

Niestety poprzez nieracjonalną irygację nastąpił wzrost zasolenia gleby. Najpierw przestawiono się z pszenicy na uprawę zbóż bardziej odpornych na zasolenie - jak owies, potem na jeszcze bardziej odporny jęczmień. Z czasem nie dało się jednak uprawiać niczego... W ciągu kilku tysięcy lat Żyzny Półksiężyc zmienił się w słony półksiężyc i w konsekwencji w pustynię. Dobrym przykładem jest Irak - kraj, który importuje większą część swojej żywności. Żywność dotowana jest z pieniędzy ze sprzedaży ropy. Co stanie się z ciągle rosnącą populacją Irakijczyków gdy skończy się ropa? Czas pokaże. Historia uczy jednak, że ludzie wolą walczyć niż ginąć z głodu. Bogactwa żyznej gleby Irakijczycy już nie mają.

Lierre Keith zadaje w książce pytanie "Ile ludzi może wyżywić Ziemia w sposób trwały?" Nie daje konkretnej odpowiedzi, choć uważa liczbę 500 milionów za zbyt dużą. To dlatego rozważania wegetarian na temat wydajności żywienia ludzi soją a wydajnością żywienia ludzi mięsem jest myląca. Obrazowo przedstawi to porównanie:

Przeciętny bokser zażywający sterydy, po zażyciu amfetaminy przed walką jest w stanie pokonać dobrego "czystego" boksera. Bo jakże można wygrać z osobnikiem, który bólu nie czuje, jego reakcje są dużo szybsze, nie męczy się i jest sztucznie silniejszy?

Czy o tym kto jest lepszym bokserem ma decydować tylko i wyłącznie wynik jednego meczu? A może wyniki za 5, 10 i 20 lat? Może też stan zdrowia boksera za 30 lat?

Uprawa "bardzo wydajnej" soi jest jedną z przyczyn postępującego pustynnienia. Tak, soja jest w 90% skarmiana zwierzętom, jednak problem nie leży w zwierzętach a w soi. Zwierzęta są potrzebne ziemi i ludziom, soja nie. Czy naturalnym środowiskiem dla Środkowego Zachodu w USA jest monokultura soi, czy może jest to preria na której pasą się zwierzęta? Czy Wyżyna Mongolska (na której skądinąd prowadzony jest niewłaściwy wypas zwierząt) może być zamieniona w grunty orne ?

Oto kilka cytatów z serii "stan świata"
Według "Food, Land, Population and the U.S. Economy", Pimentel and Giampietro, Nov. 1994 :
"Over the past 40 years, approximately 30% of the world's cropland has become unproductive."
"Przez ostatnie 40 lat około 30% światowej powierzchni gruntów ornych stała się nieproduktywna"

World Bank: "Land Resources Management"
About 2 million hectares of rainfed and irrigated agricultural lands are lost to production every year due to severe land degradation, among other factors."
"Około dwa miliony hektarów rocznie nawadnianego za pomocą irygacji i zwykłych opadów deszczu gruntów ornych jest co roku tracone między innymi z powodu degradacji gleby. "

Tempo utraty gleby różni się. Jedna cecha jest jednak wspólna - tereny które tracą najwięcej gleby to monokultury jednoroczne. Zupełnie takie jak soja, pszenica, kukurydza, ziemniaki.

Istnieją sposoby uprawy zbóż w których gleba nie jest tracona, jednak to ciągle niemal eksperyment. Możesz o nich poczytać w tych wpisach:
Zboża wieloletnie i Monsanto w permakulturze
Uprawa zbóz jednorocznych w Polsce bez orania. Metodą FUKUOKA-BONIFILS


O tym jak potraktowano autorkę możesz zobaczyć w filmiku zrobionym przez sprawców zdarzenia. W planie odczytu przewidziana była dyskusja i możliwość zadawania pytań... Ciasto zawierało chilli co sprawiło chwilową ślepotę autorki. Sama Lierre Keith twierdzi, że jest z powodu swojego 20 letniego weganizmu słaba i niemal upośledzona fizycznie.



Wywiad z autorką po zdarzeniu

Opiszę pokrótce skąd mam książkę "The Vegetarian Myth: Food, Justice and Sustainability" - dostałem ją od wydawnictwa PM Press, ponieważ napisałem do nich, że napiszę recenzję w zamian za nią. Jak się okazało, książka otworzyła mi oczy na wiele spraw dostarczając tematu na kilka wpisów:) Jeśli zatem chcecie ją kupić - kupcie u źródła, tzn wydawcy, wtedy autor i wydawca zarabia najwięcej... Link do książki nie jest linkiem partnerskim. Książka w formacie PDF kosztuje 10$. Do zakupu gorąco zachęcam, bo jest tego warta. To jedna z tych pozycji, że w czasie czytania człowiek musi wstać i zrobić przerwę na myślenie, bo ilość burzących stary pogląd świata informacji (podanych w bardzo przystępny sposób) jest ogromna. Mimo, że z wieloma poglądami Lierre Keith się nie zgadzam nie można odmówić jej logiki i wiedzy. Jeszcze raz książkę gorąco polecam.

14 komentarzy:

  1. O ile pamietam to w permakulturze sa metody "tworzenia" nowej gleby i to jest jeden z powodow dla ktorych widze tu gigantyczny potencjal-w koncu caly Slask mozna by "zrekultywowac".A co do wegetarian i im podobnych-coz coraz czesciej sie slyszy o takich sytuacjach-widac argumentow im brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście gleby można rekultywować stosując zasady permakultury... Szczerze mówiąc to pierwszy przypadek o którym słyszałem, że weganie ludzi ciastami obrzucają.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Sama Lierre Keith jest z powodu swojego 20 letniego weganizmu słaba i niemal upośledzona fizycznie." - no teraz to już pojechałeś po bandzie. Kontrprzykłady:

    - Maja Ostaszewska (ta aktorka) - 38 lat diety wegańskiej (od urodzenia) - pełnia sprawności fizycznej i intelektualnej
    - moja żona - ok. 15 lat diety wegetariańskiej (w różnych okresach na przemian wegańska i laktoowo) - w trakcie ciąży (z bliźniakami - co bardziej obciąża organizm) zrobiła sobie kompleksowe badania krwi, lekarce opadła szczęka, bo tak dobrych wyników u kobiety w ciąży jeszcze nie widziała w swojej praktyce - żadnych niedoborów, większość wskaźników w górnej części dopuszczalnej skali

    OdpowiedzUsuń
  4. @piotr34, może i brakuje im argumentów, ale w większości rozwiniętych krajów świata (m.in. w Polsce) odsetek wegetarian się zwiększa. Odtworzenie gleby na wyrobiskach i totalnej pustyni to zadanie na kilkadziesiąt lat nawet przy intensywnej rekultywacji i nawożeniu, problem jest bardzo poważny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej panika2008 ja ją zacytowałem (po przetłumaczeniu na polski). Sama Keith twierdzi, że to weganizm przyczynił się do jej osteoporozy, zaburzeń emocjonalnych, zniszczenia stawów i zaburzenia cyklu menstruacyjnego.

    W książce wspomina o tym kilka razy. W wywiadzie chyba raz.

    Nie twierdzę, że nie można być zdrowym na diecie wegańskiej. Ludzie mogą się przystosować do wielu rożnych diet. Uważam jednak (jak na razie to kwestia wiary w wyniki naukowców i archeologów), że najlepsze wyniki można osiągnąć odżywiając się w taki sposób jak odżywiali się nasi przodkowie przez większość czasu. Oni natomiast nie wybierali, że będą jeść same rośliny - jedli co było pod ręką zawsze mocno faworyzując tłuszcze i mięso...

    Produktywność gleby można odtworzyć bardzo szybko, kwestia dosłownie miesięcy. Nie mniej by stworzyć z tego grunty orne potrzeba będzie dziesiątek lat. Pytanie tylko po co tworzyć grunty orne, by one później ponownie zniszczyły glebę? W przypadku systemów agroleśniczych typu sad - pastwisko, czy leśny ogród orać nie trzeba, a ten sposób użytkowania produkuje więcej kcal niż uprawa pszenicy. Na obszarze pustyń, gdzie światło nie jest czynnikiem ograniczającym wzrost to jest idealny system.

    Nie mniej w konwencjonalnym ujęciu dany grunt jest już nieodwracalnie stracony dla rolnictwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Powinieneś napisać, że "twierdzi ona, że jest (...) słaba" żeby było jasne, bo tak, jak napisałeś, to Ty sugerujesz związek przyczynowo-skutkowy między jej problemami a dietą. Zgodzę się z Tobą w pełni - organizm ludzki jest w stanie przystosować się do całego spektrum diet i nie ma co demonizować ani jedzenia, ani niejedzenia mięsa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tym przystosowaniem się, to nie jest tak dobrze jak nam się wydaje.
    Kiedyś zmiana warunków, w tym przypadku pożywienia, powodowała 'przystosowanie się' w dużej mierze przez wymarcie osobników nieprzystosowanych. Po jakimś czasie choroby i zaburzenia usunęłyby z populacji te osłabione osobniki, które źle reagowały na dany pokarm.

    Dzisiaj mamy dużą część populacji, która mimo, że osłabiona, dzięki osiągnięciom medycyny jest utrzymana przy życiu (brzmi to niefajnie, wiem).

    W efekcie przystosowanie się może już nie działać tak, jak kiedyś.
    Śmiem również twierdzić, że skład żywności zmienił się bardzo w ciągu ostatnich 20-30 lat. Pojawiło się w niej zbyt dużo różnych substancji chemicznych, których wcześniej ludzki układ pokarmowy nie znał. Nie sądzę by gatunek homo sapiens był w stanie zmienić tak bardzo swoją dietę w ciągu jednego pokolenia i nie odczuwać tego efektów. Myślę, że bardzo wiele problemów nas trapiących wynika ze zbyt szybkiej zmiany diety.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przytoczę cytat z ksiązki... dotyczący szkodliwości tłuszczy.
    Vegetarian Myth:
    "Had enough? Who knows what other factors are involved with countries on the other side of the world, you might be saying defensively. Fine, let’s look at the United States.
    The past fifteen years have seen a reduction in fat consumption of almost 25 percent,72 due to the relentless badgering of the medical establishment and the willingness of corporate food manufacturers to fabricate an endless array of faux-foods with their faux-fats: cheap polyunsaturated vegetable oils that have to be chemically altered to approach the mouthfeel that humans, craving our native saturated fats, will accept.
    Twenty-five percent is a big reduction. Did you get healthier? Or did you notice that the incidence of diseases commonly blamed on animal products has gone from high to epidemic?
    Type 2 diabetes has increased by a factor of more than ten. Heart disease deaths, after more than ten years of decline, took a turn for the worse in 1992 and have slowly been in
    creasing since. An accurate measure of the increase in cardiovascular diseases can be seen in the rates of discharge from the hospital of patients with that diagnosis, which, according to the American Heart Association, have increased by 25 percent since 1976. The incidence of stroke is on the rise, and cancer continues its relentless and increasing toll with the very cancers most often blamed on fat consumption—cancer of the breast and prostate—leading the charge.73"

    OdpowiedzUsuń
  9. @WM: a ta mądra pani nie pisze o tym, że tłuszcze zwierzęce (tkanka tłuszczowa) jest głównym składowiskiem wszelkiego śmiecia, którym "rolnicy" karmią swoje warchlaczki i mućki? Nie wspomina o tym, że zwierzęta pochłaniają >90% światowej produkcji antybiotyków i o tym, jak ich metabolity (antybiotyków) lądują w tłuszczu właśnie? A właśnie, ktoś zarzucał wege produkcji rolnej że jest tak wysoka dzięki nawozom sztucznym. A to mięsko w dużych i tanich ilościach na półkach sklepów to nie jest przypadkiem właśnie przez te >90% antybiotyków?

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisze i o tym:) Jest wielką orędowniczką zwierząt z wolnego wybiegu właśnie a przeciwniczką ferm przemysłowych.

    Mięso jest tanie ponieważ:

    -są dopłaty do mięsa i paszy dla tego mięsa
    -są nawozy sztuczne więc możemy karmić zwierzęta stosunkowo tanim ziarnem/soją
    -systematycznie niszczymy lasy deszczowe by pozyskać nowe ziemie pod uprawę
    -mamy nowoczesną weterynarię (antybiotyki itp)


    Ty jesteś panika2008 wegetarianinem};) ? Ogólnie to bardzo polecam Ci przeczytanie tej książki. Naprawdę otwiera oczy. Wbrew pozorom to nie jest książka przeciwna wegetarianizmowi, tylko... rolnictwu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, jestem wegetarianinem - i żyję! A do tego całkiem zdrowy jestem, sił mi nie brak, ani fizycznych, ani umysłowych ;) Także teksty o tym, że ktoś podupadł na zdrowiu z powodu diety wege włożyłbym między bajki - no, chyba że to była dieta wege złożona w 95% z chleba z serem, no ale powiedzmy sobie szczerze, że mięsożerca jedzący głównie w McDonaldzie też okazem zdrowia nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem ekspertem, ale uważam że skoro nasi przodkowie głównie żywili sie mięsem i tłuszczami, to chyba na dłuższą metę dieta wegetariańska to jakieś nieporozumienie(głupota).

    OdpowiedzUsuń

Podziel się wiedzą ze znajomymi!