czwartek, 11 marca 2010

Jak zagospodarować nieużytki - pierwszy rok?

Ostatnio Czytelnik Cezary zadał mi w komentarzach pytanie... Od czego zacząć zagospodarowywanie 1-2ha nieużytków? To bardzo dobre pytanie:) na które jeszcze tak jednoznacznie nie została udzielona na blogu odpowiedź. Domyślam się, że chodzi o jakieś chaszcze nie do przejścia, czy może pastwisko-chwastowisko.

Konwencjonalny rolnik najprawdopodobniej opryskałby wszystko jakimś potężnym herbicydem, pewnie nie raz a kilka. Następnie zebrałby istniejące chwasty, ususzył i spalił. By dalej dobić chwasty wieloletnie kilka razy zaorałby glebę... To metoda na pewno skuteczna.

Jak pewnie Czytelnicy się domyślają opisana wyżej metoda nie jest jednak najbardziej przyjaznym dla środowiska sposobem pozbycia się chwastów, czy chaszczy.

Jak zatem możemy się tych chwastów pozbyć?

Najłatwiej jest użyć odpowiednich zwierząt - kozy zjedzą chwasty, krowy trawy, świnie korzenie niektórych chwastów i pędraki a kury wyżrą nasiona chwastów.
Warto zauważyć, że nie trzeba posiadać tych zwierząt, by z nich móc korzystać - te większe można wypożyczyć (zwłaszcza dwa pierwsze) - jakby nie było rolnik będzie miał z tego korzyść, bo jego pastwisko będzie miało więcej czasu, by odpocząć, więc np. więcej siana będzie mógł zebrać.

Zwłaszcza na glebach ciężkich warto intensywne spasanie zwierząt połączyć z oraniem Keyline. Orać oczywiście należy w poprzek stoku, by zapobiec erozji wodnej, utracie wody, minerałów i materii organicznej.

Jeśli chcemy iść drogą bez zwierząt, to chwastowisko kosimy po czym stosujemy odpowiednią ściółkę...
Musimy wiedzieć, co chcemy z ziemią robić, jeśli mamy sadzić drzewka owocowe, to w miejscu, w którym będziemy je sadzić kosimy chwasty bardzo nisko. Ściętych chwastów oczywiście nie usuwamy z terenu, gdzie będziemy sadzić drzewka - w końcu rozłożą się zwiększając poziom materii organicznej gleby. Przed położeniem ściółki niezwykle ważne jest, by mocno podlać teren. Jeśli to zaś jest niemożliwe z powodów odległości od źródła wody to sadzić należy tylko wiosną/jesienią. Dlaczego? Gdyż warstwa ściółki zapobiegnie wyparowaniu wody, ale również utrudni dostęp deszczówki do korzeni. W pierwszym okresie ściółka musi być dużo grubsza niż później, gdyż jej zadaniem jest zagłuszenie chwastów i stworzenie żyznej gleby.


Karton skutecznie zapobiegnie zagłuszeniu drzewka na kilka miesięcy jeśli położona zostanie również inna ściółka na jego powierzchni. Jego przecięcie do połowy i mały otwór w środku ułatwia jego założenie. Karton najlepiej kłaść na ziemię jako pierwszą warstwę ściółki. Z czasem zostanie rozłożony przez dżdżownice.
Jeśli chcemy od razu zagospodarować niższe piętra leśnego ogrodu, to można na ściółce położyć 5cm warstwę kompostu lub ziemi ogrodowej i posadzić/wysiać w niej zioła, pnącza czy inne rośliny przez nas pożądane.
W rejonach gdzie gleba jest lekka dobrze jest drzewka posadzić poniżej swalei - w połączeniu ze ściółką zwiększą one znacznie szansę, że drzewka się przyjmą. Przyspieszy również to ich wzrost oraz poprawi plonowanie.


Ten przydomowy sad będzie zmieniany w produktywny leśny ogród. W odstępach między jednym a drugim drzewkiem w rzędzie będą rosły zioła i dynamiczne akumulatory. Odstępy miedzy rzędami będą wykorzystane do hodowli królików i kur w "króliczych i kurzych traktorach". W ten sposób wykorzystana zostanie przestrzeń zanim drzewka dojrzeją. Perz, który występuje na tej ubogie, piaszczystej glebie w dużej ilości zostanie zamieniony w paszę dla królików i nawóz dla drzewek owocowych. W ten sposób problem, czyli perz, który utrudniałby wzrost drzewek owocowych, gdyż konkurowałby z nimi o wodę i substancje pokarmowe - zostaje zmieniony w rozwiązanie - to esencja permakultury. Z czasem perz zaniknie, a pojawią się inne bardziej szlachetne gatunki traw i ziół.
Na zdjęciu widać również ściółkę w rzędach gdzie są drzewka. Ściółką są niedojady z pastwiska, które właściciel sadu dostał za darmo od okolicznego rolnika (dla którego to był odpad). Już widać ich czarny kolor - rozkładają się dostarczając glebie mikroelementów, węgla i azotu.


Znasz może inne sposoby jak zmienić nieużytek w coś produktywnego? Jeśli tak, to proszę podziel się swoją wiedzą.

27 komentarzy:

  1. Super wpis, od dawna się nad tym zastanawiałem i nie mogłem znaleźć takich konkretnych informacji. Więcej takich, ciągnij temat! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do przyjazności dla środowiska "chemicznej wojny totalnej", to ztcw roundup (glifosfat) po max roku się rozkłada i jest nieszkodliwy, a większość roślin można wysiewać już 3-4 miesiące po oprysku.

    OdpowiedzUsuń
  3. No, na taki konkretny artykuł czekałem. Więcej takich, i nie zarobisz już na projektowaniu permakulturowych ogrodów ;) Żartuję oczywiście :D
    W sprawie traktorów. Ciekawe czy króliki nie zrobiłyby sobie wykopu na wolność? Jeśli traktor miałby być mobilny - nie byłoby mowy o wkopywaniu siatki wgłąb gleby.. Nie trzymałem nigdy królików to nie wiem.
    I jeszcze co do traktorów zwierzęcych.. Jak długo należałoby taki traktor trzymać w jednym miejscu? Kury grzebią w ziemi i zadeptują ją na klepisko - takie przynajmniej widziałem wybiegi. Czekać aż ziemia będzie ogołocona z chwastów i trawy, czy przesuwać traktor kiedy jeszcze jest trochę zielonego?
    Kibicuję w takim razie kupnu przez ciebie jakiś hektarów :) Dobrze byłoby zobaczyć film z praktycznej realizacji. (Ten o robieniu kałuż za pomocą saperki nie był najlepszy - ale wierzę że będzie lepiej i profesjonalniej)
    I jeszcze co do praktycznego przekształcania nieużytków w leśny ogród - podrzucę pomysł. Jeśli nie brakuje ci wiary w siebie i powodzenie swojej inwestycji - może spróbuj zainteresować sobą jakiegoś młodego reżysera dokumentów? Niech cie odwiedza przez kilka lat, pokręci trochę.. Jak już będą efekty - te tony z hektara, posklejałby to w jakiś fajny dokument?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za komplement:)
    Roundupem chyba można pryskać nawet w momencie wysiewania roślin, bo on jest absorbowany przez części asymilacyjne (zielone). Pod tym kątem jest "bezpieczny" dla jeszcze nie wykiełkowanych roślin. Trzeba pamiętać, że herbicyd ten robi spustoszenie w florze i faunie glebowej, co jest kluczowym czynnikiem jeśli chcemy prowadzić działalność permakulturową.

    Dobry link z Wiki dotyczący toksyczności Roundupu

    A to, co czyniła atrazyna - bardzo popularny, bo tani i skuteczny herbicyd, który został zbanowany w UE w 2008 roku...

    Tutaj można poczytać pod tym linkiem lamenty rolników nad tym, że została zakazana.

    OdpowiedzUsuń
  5. @mp
    Dzięki za dobre słowo. O pracę się nie boję, bo jak się to trochę rozkręci, to od roboty się nie opędzę. Projektowanie permakulturowe może dać efekty w większości dziedzin życia gospodarczego gdzie prowadzona jest jakaś produkcja.

    Króliczy traktor ma od dołu siatkę metalową taką, że królik się nie przeciśnie, ale będzie miał dobry dostęp do zieleniny. Drut musi być odpowiednio mocny, żeby nie przegryzły...

    Ilość czasu, jaki miałyby pozostawać zwierzęta na jednym miejscu zależy od tego jaki efekt chcesz uzyskać. Może zależy Ci na pozbawieniu całej roślinności na danym obszarze, bo chcesz w konkretnym miejscu zacząć sadzić "trzy siostry", albo zrobić zagon na kapustę?

    Może zależeć Ci na ładnym wyglądzie i przystrzyżeniu trawnika?

    Jeśli zaś chodzi Ci o zminimalizowanie nakładu pracy, to musisz dobrać ilość królików tak, że zeżrą wszystkie rośliny (również te niesmaczne) na danym obszarze, choć oczywiście nie do gołej ziemi.

    Przykład kur i klepiska jest bardzo dobrym dowodem na to jak nie zarządzać pastwiskiem:)
    Kury najpierw żrą to co dobre, presja na te rośliny jest tak duża, że zanikają. Potem kury biorą się za mniej smaczne rzeczy, dodatkowo jak czegoś nie zjedzą to to rozdrapią. Rośliny nie mają odpowiedniej ilości czasu by się zregenerować, dlatego gleba traci najpierw okrywę, a potem brak roślin, ściółki i nadmiar azotu przyczynia się do utraty materii organicznej w glebie i utraty struktury. Nawet na zwykłym piachu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Młody reżyser dokumentów sam się nawet do mnie zgłosił :) Także będziemy działać.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Na przykład jeden z ludzi, których przetrenowałem (kurs projektowania permakulturowego) w 1983r Janet McKinsey przepadła wraz z przyjaciółmi w buszu – dwie kobiety z dziećmi. Opisały jak można ograniczyć swoje potrzeby i opisały to w bardzo naukowy sposób. Zrobiły opis jak uczynić to w normalnych domach. Założyły coś zwanego HOPE (czyli nadzieja) Domowe Sposoby na Ocalenie Środowiska.
    Podkreśliły np., że istnieją 4 substancje czyszczące – nie ważne czy to szampon, proszek do prania, cokolwiek. Kupujesz je w duzych ilościach i potem mieszasz w odpowiednich proporcjach i one działają. Nie ważne czy nazywają to środkiem ekologicznym, czy ma nalepkę z delfinem – zawsze ma te 4 cholerne rzeczy. Cała reszta to niepotrzebne dodatki, żeby ładnie pachniały, albo barwiły na niebiesko muszlę po spłukaniu toalety." -cytat z pańskiego bloga . Chętnie poznałbym pańską opinię i pańskiej siostry na ten temat !!! eurozet2

    OdpowiedzUsuń
  8. Poprosiłem siostrę by się wypowiedziała, jakoś wtedy to umknęło. Wkrótce pewnie napisze w poście o wywiadzie z Billem Mollisonem.

    Jaka jest moja opinia na ten temat?

    Zasada działalności większości środków jest taka sama. Dziś już rzadko kiedy kupuje się zwykły produkt (w przypadku środków czyszczących), najczęściej "kupuje się" określony styl życia. A to kosztuje (reklamy w tv itp).

    Moja mam zaczęła kupować zwykły ocet do mycia naczyń (nie jako jedyny środek) tłuszcz nie ma żadnych szans :) No i 1 litr kosztuje jakoś 80 gr (jak się w dużej, 5 l butelce kupi).

    20 lat jakie minęło od wywiadu to szmat czasu w przypadku tak dynamicznei rozwijającej się dziedziny jak chemia, więc... Lepiej siostra się wypowie, bo zaczynam za bardzo spekulować :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki, za konkret. Wiosna tuż, tuż trzeba rozglądać sie bardziej intensywnie: moim priorytetem staje się południowy stok ze źródełkiem; ugór 1-2h;domek (pewnie stary z eternitem)i zaniedbany sad, pewnie nikt w nim nic nie robił od 10 lat - dobre na początek - oczywiście w Górach Świętokrzyskich - czego (znalezienia) i Wam (potrzebującym)życzę

    OdpowiedzUsuń
  10. 90, jak nie 95% środków czystości domowych, od mydeł w płynie i szamponów, przez płyny do podłóg, okien i naczyń, aż po płyny do kibli, jest oparte na jednym z dwóch blisko ze sobą związanych (z punktu widzenia industrialnej syntezy) związkach - albo na siarczanie laurylu sodu (SLS), albo siarczanie etoksylaurylu sodu (SLES, pewnie lekko skrzywiłem nazwę - chemia to było dawno), z naciskiem na SLES, bo jest mniej drażniący. Sprawdźcie sobie etykietki :) Kupuje się toto w Chinach po 5 czy 10$/litr, rozcieńcza 10-krotnie, dodaje zapachy i np. środki regulujące pH - i sprzedaje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Do mycia tłuszczów, szczególnie przypalonych, to raczej zasady, soda daje radę, ale prawdziwym wymiataczem w tej konkurencji jest NaOH i KOH, w warunkach "polowych" (i stosowanych od niepamiętnych czasów do pewnie gdzieś XVIII w.) z dowolnego popiołu organicznego (Na2O/K2O).

    OdpowiedzUsuń
  12. Zachować próchnicę

    http://www.farmer.pl/srodki-produkcji/nawozy/zachowac_prochnice,ec6b1aa7654d7d1763c3.html


    Prawo chroni glebę

    http://www.farmer.pl/prawo/przepisy-i-regulacje/prawo_chroni_glebe,d299b120f8df025bead6.html

    Z obory i pola

    http://www.farmer.pl/srodki-produkcji/nawozy/z_obory_i_pola,96a3130b69125d8e77a3.html

    Cedric

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla królików proponuję samonapędzający traktor z siatki w kształcie walca, wewnatrz którego są króliki. w boki tego walca wmontowany jest drążek do przenoszenia w inne miejsce. Króliki same popychają i w przypadku skłonu terenu przesuwaja traktor.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Cezary
    Dziękuję

    @Panika2008

    Dzięki za informacje. Rzeczywiście ocet zmywa dobrze tylko zwykły tłuszcz, a nie przypalony.
    Osobiście aż tak mnie nie ciągnie, żeby swój płyn do mycia kibelka i naczyń robić :)

    @Cedric dzięki za linki.

    @bosastopa
    Obawiam się, że taki kształt byłby niezbyt praktyczny. Po pierwsze powierzchnia kontaktu z ziemią (pastwiskiem) w walcu jest bardzo mała, po drugie króliki musiały by być w raczej niefizjologicznej pozycji przez większość czasu. Trzecia sprawa, to kontrola tempa przesuwania się walcu na stoku - do tego trzeba by robić dość skomplikowane obliczenia i skonstruować jakiś mechanizm "kontroli prędkości" przesuwania się walca po stoku.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli króliczy traktor ma mieć siatkę od spodu, to w ogóle wydaje mi się mało praktyczny - jedyne zastosowanie to przycinanie traw - i to niezbyt wysokich. Bo wyższe trawy, chwasty, nie mówiąc już o krzakach, po prostu zostałyby przygniecione do ziemi siatką.. Króliki musiałyby wyciągać źdźbła łapkami (?) Dlatego takie głupie pytanie o zabezpieczenie przed ucieczką zadałem. Króliki w takim razie jedynie mogłyby być stosowane po przejściu cięższych zwierząt - bydła, trzody kopytnej.
    Z królików większość ludzi planujących leśny ogród mogłaby zrezygnować. I poprzestać na samych kurach. Kurzy traktor można by wykorzystać nawet do pielenia grządek z warzywami. Tak mi się wydaje.
    No i kurę łatwiej ubić. Ssaki tak się patrzą tymi ślepiami :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz rację mp - króliki nie są najlepszymi stworzeniami na początek do oczyszczania terenu z wielkich chwastów. Do tego służą kozy/owce/krowy (w tej kolejności jeżeli chodzi o skuteczność).
    Źdźbła traw może królik wyciągać też pyszczkiem - coś jak spagetti, tylko mocno "aldente";)

    Czy kura, czy królik to pytanie niemal filozoficzne :) Króliki szybko się mnożą;) no i mogą się żywić, rzeczami, którymi człowiek nie może - trawą. Kury zwykle mogą uzyskiwać tylko do 30% paszy z pastwiska. Resztę żywności to głównie konkurencja dla człowieka (ziarno itp.) i odpady ogrodowe/kuchenne. Królik może całość żywności pobierać z leśnego ogrodu

    Kury bardziej niszczą trawę/darń niż ją zjadają, zatem można powiedzieć, że sporo jest marnowane.

    Zamierzam kupić dobry paralizator, żeby właśnie szybko zwierzaki ogłuszać i potem, żeby się tak nie patrzyły z wyrzutem na mnie (że chcę je zjeść) :| No ale taki jest los roślinożerców ogólnie.

    Podsumowując każde z tych zwierząt można inaczej wykorzystać, bo inne funkcje w ekosystemie pełnią te zwierzęta. Jeden będzie miał miejsce i upodobanie na króliki, drugi na kury, a trzeci (taki jak ja) na jedno i drugie plus sporo więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  17. W takim razie zamiast królików proponuję gęsi do traktora. Ponoć jedzą wszystko co zielone, jak kozy prawie. Nie kopią dziur. Dają jajka.
    Króliki są o tyle dobre, że dają futro na czapki uszatki - ostatnio bardzo modne :) Ale są bardzo słabe i chorowite. Każdy kogo znam osobiście, i kto hodował króliki, doświadczył jakiejś króliczej zarazy :/ i szybko wybijał całe stadko.
    Oczywiście, tak jak mówisz - każdy ma własne upodobania.

    OdpowiedzUsuń
  18. "Każdy kogo znam osobiście, i kto hodował króliki, doświadczył jakiejś króliczej zarazy :/ i szybko wybijał całe stadko."

    Może króliki na wybiegu są silniejsze (więcej ruchu, słońca, urozmaicone świeże pożywienie) oraz nie mieszkają 'na własnych odchodach' przez co rzadziej chorują.

    W końcu, skoro króliki dziko żyjące szybko opanowują teren, to nie mogą to być takie 'słabe i chorowite' zwierzaki.

    OdpowiedzUsuń
  19. @mp Rzeczywiście króliki do tytanów zdrowia nie należą.
    Gęś jeszcze za stróża może służyć, ma jednak minus, że to dość głośny stwór.

    @jako

    W Polsce królików dzikich mamy mało (kilka tysięcy).

    Joe Salatin powiedział, że zabrało mu 5 lat wyhodowanie rasy królików, które są dobre do życia na dworze. Choć jak piszesz - zmniejszenie kontaktu z odchodami i rotacja na pewno wpływa pozytywnie na ich zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  20. po skrupulatnym oglądaniu Twoich blogów przystapiłem do działania. Ustaliłem przebieg swailów zdejmując warstwę gleby zarosniętej perzem układając wał w poprzek stoku. /widłami ogrodniczymi/Odsłoniętą glebę gliniastą nakłuwałem widłami rozchylając wkładałem wiechcie ze słomy. Na to układałem warstwe słomy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Doświadczenia, bardzo pozytywne, z rekultywacją ponad 20-letnich nieużytków opisałem w ostatnim, marcowym numerze miesięcznika "Koński Targ".

    Z tym, że:
    1) Mnie nie chodziło o "produktywność". Tworzyłem pastwiska dla koni i to dla bardzo cennych koni szlachetnych, bynajmniej nie przeznaczonych do zjedzenia (byłoby to chyba najdroższe mięso na świecie...). Nie zależało mi ani na maksymalnych przyrostach biomasy, ani na tuczeniu zjadających ją zwierząt. Wręcz przeciwnie - miały jak najwięcej biegać. Stąd też trawa powinna być przede wszystkim odporna na deptanie. I to się w pełni udało.
    2) Jeśli pozostawiałem fragmenty nie uprawiane w postaci pojedynczych drzew, kęp drzew, a nawet fragmentów całkowicie "dzikich" - to po to, aby konie miały cień, gałęzie do obgryzania i zioła. Oraz po części dlatego, że oszukała mnie firma zatrudniona do wyrywania karpów (i tak przekroczyli termin realizacji zadania ponad dwukrotnie i pod koniec mieli po prostu dość) - i nie wszędzie dało się zwyczajnie wjechać traktorem, żeby cokolwiek zrobić. Przypadkowo zatem.

    Z efektu jestem jak na razie bardzo zadowolony. Ostateczny sprawdzian przejdzie w tym roku, kiedy pierwszy, 4-hektarowy padok będzie musiał się zregenerować i przyjąć czterokopytne z powrotem gdzieś między św. Jerzym a św. Józefem, a drugi, ponad 10-haktorowy po pierwszym pokosie i po zbudowaniu ogrodzeń - przejąć je na początku sierpnia i gościć do końca października. Uważam też, że powstał nowy biotop bogatszy i obfitszy od poprzedniego - tj. od smutnych chaszczy, złożonych z karłowatych brzóz i sosen na poszyciu z mchów i porostów, wyrosłych na zdegradowanej, pełnej śmieci glebie. A już ptaków, które się na resztkach zjadanego przez konie owsa pasą mam chyba więcej, niż cała reszta wsi i wszystkie lasy dookoła razem wzięte - drą się teraz tak głośno, że trudno wytrzymać... :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak tylko gdzieś natrafię na ten magazyn to bardzo chętnie przeczytam. No i gratuluję publikacji.

    Bardzo ciekawi mnie jak będzie szło dalsze ulepszanie gleby. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Na Rundupie (glifosat) kiedyś było napisane że rozkłada sie w glebie. Słyszałem że ktoś zrobił badania i niestety okazalo sie że nie prawda. Faktem jest że takowego wpisu już nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  24. Rzeczywiście tak kiedyś było. Monsanto używało nawet kiedyś określenia "przyjazny dla środowiska".

    http://www.ecologycenter.org/factsheets/roundup.html

    Pozostałości Roundupu w zależności od warunków zostają w glebie od kilku dni do nawet ponad 2 lat:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Roundup_%28herbicide%29#Environmental_degradation_and_effects

    OdpowiedzUsuń
  25. dwie kwestie:
    - roundup nie jest biodegradacyjny, do czego samo Monsanto się przyznało usuwając ten napis z opkowań.
    - króliki nie padają od warunków utrzymania np. na wysokiej ściółce tylko z wyniku wirusa przenoszonego przez komary, są szczepionki ale skuteczne w niedużej ilości.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zamierzamy zmierzyć się z permakulturą w naszym gospodarstwie w Beskidzie Niskim, ale mamy pytanie: skąd wziąć ściółkę grubości 10 cm na obszar 1-2 hektara?!!! Ma ktoś patent?

    OdpowiedzUsuń
  27. Najprawdopodobniej stosujesz nieodpowiednią technikę na tą skalę...

    Chcąc wyściółkować warstwą 10 cm 1 ha będziesz potrzebował 1000 m3 materiału. Na 2 ha odpowiednio 2000 m3. Powodzenia ze znalezieniem takiej ilości! Zresztą znaleźć to jedno a zapłacić to drugie. Można pomyśleć o skupach makulatury, tartakach itp. miejscach, ale trzeba będzie płacić. Do rozważenia również pozyskiwanie ściółki z zarośniętych rowów melioracyjnych, jezior (trzcina).

    Nie będę sugerował uprawy bezorkowej, bo na 1-2 ha zupełnie nieekonomiczny jest zakup takiego sprzętu. Może jakby jakiś gospodarz miał w okolicy? Wtedy układa się tak płodozmian, że wytwarza się "nadmiar" ściółki, że można nawet warzyw uprawiać...


    Napisz może co chcesz osiągnąć to uda się coś lepszego wymyślić.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się wiedzą ze znajomymi!