sobota, 24 kwietnia 2010

Uprawa bezorkowa z wysiewaniem poplonu

Znalazłem ciekawy filmik w którym pewien amerykański farmer połączył dwie metody zapobiegania erozji gleby:
  1. Uprawa bezorkowa  (tzw. uprawa zerowa)
  2. Wysiewanie poplonu
Połączenie tych dwóch metod pozwala nie tylko zatrzymać erozję gleby ale na dodatek budować glebę poprzez zwiększenie poziomu materii organicznej w glebie. W ten sposób sekwestruje się CO2 zapobiegając globalnemu ociepleniu. Jest to ciekawy przykład na to jak intensywniejsze użytkowanie ziemi może być lepsze dla środowiska niż to bardziej ekstensywne.

Teren na którym on gospodaruje jest jak na polskie realia kosmiczny (8500 akrów czyli około 3400 ha) nie mniej warto zauważyć, że da się uprawiać rośliny jednoroczne bez niszczenia gleby oraz ograniczając zużycie nawozów sztucznych. Dużym minusem stosowania tych technik w warunkach polskich jest spory koszt zakupu specjalnego siewnika.



Farmer ten używa na dodatek płodozmian. Wszystkie te cele osiągnął zwiększając produktywność swoich pól oraz co bardzo ważne dochód z ha.

Polecam przeczytanie tych wpisów:
Projektowanie Keyline cz.3
Holistyczne zarządzanie ziemią cz.2
Uprawa zbóz jednorocznych w Polsce bez orania. Metodą FUKUOKA-BONIFILS
Zboża wieloletnie i Monsanto w permakulturze
Zboża bez orania, czyli o uprawa zbóż jednorocznych w permakulturze.


A Ty co o tym myślisz?

7 komentarzy:

  1. Druh mój serdeczny Radek bardzo się właśnie takim siewnikiem interesuje. Zawszeć to mniej roboty... Natomiast, Panie Wojciechu, myślę że logiczny porządek zdarzeń jest taki:
    1) Farmer ów stosuje płodozmian - a więc taką metodę uprawy roli, opracowaną praktycznie i teoretycznie na Wyspach Brytyjskich w połowie XVIII wieku, która pozwala przynajmniej w warunkach klimatu umiarkowanego, uzyskiwać maksimum plonów przy zachowaniu, a nawet polepszeniu jakości gleby dzięki wykorzystaniu naturalnych różnic między właściwościami poszczególnych roślin uprawnych (w zakresie przyswajania lub nie przyswajania azotu atmosferycznego oraz stopnia wykorzystania różnych pierwiastków zawartych w glebie).To jest najważniejsza informacja, ponieważ cała reszta czynności, jakie farmer wykonuje, musi być tej zasadniczej strategii podporządkowana.
    2) Aby stosować płodozmian konieczne jest wysiewanie poplonów: czyli roślin, które zasiewamy na gruncie po zebraniu właściwego plonu i pozwalamy im na polu zgnić (tradycyjnie to się je po prostu zaorywuje) po to, aby uzupełnić pierwiastki, jakie wykorzystaliśmy zbierając plon właściwy przed wysianiem następnego - zwykle o innym zapotrzebowaniu na pierwiastki niż poprzedni.
    3) Dodatkowo, co zapewne ma istotne znaczenie na obszarach z deficytem wody i zagrożeniem np. erozją wiatrową, rolnik ten używa do tego wszystkiego techniki wysiewu bezorkowego. Taka technika miałaby dobroczynny wpływ np. na moją "pustynię" - bo warstwa próchnicza była tam tak cienka, że po przeoraniu, zwyczajnie zniknęła i już jej nie ma. Jednak to, czy stosować taką technikę na "ciężkich" glebach o dużej miąższości, pozostaje sprawą otwartą: na pewno tak, o ile zwraca to koszt zakupu maszyny (w każdym razie oszczędzamy bowiem na paliwie). Jednak, gdybym miał ukraiński czarnoziem, pewnie wolałbym go tradycyjnie orać, sadząc tylko na miedzach nie żywopłoty nawet, a po prostu drzewa owocowe (jak to się zresztą od wieków robiło...)...

    Przy okazji pytanie: Radek zagospodarowuje właśnie odziedziczoną po przodkach łąkę. Dawniej, póki nie było nowoczesnej obory ze stanowiskami dla krów, służyła jako pastwisko. Miała zatem aż dwa stawy (żeby nie trzeba krów poić), które Radek zasypał. Oraz sporo drzew - kiepskich: olch, osik, wierzb - które jednakowoż pozwalały kontrolować poziom wody, dzięki czemu krowy się nie topiły w bagnie. Które to drzewa Radek wyciął, żeby było mu wygodniej ciągnikiem jeździć. Bradzo też nie lubi, kiedy na trawę gałęzie z drzew lecą, bo się od tego ostrza jego samozbierającej przyczepy tępią. Gleba na tej łące jest bardzo zróżnicowana: od torfowej po czysty piasek. Poradziłem mu, żeby po wyrównaniu terenu, co teraz właśnie robi, posadził wzdłuż granic żywopłot. Jakie rośliny byłyby najlepsze, żeby po dawnemu poziom wody kontrolować, a przy tym problemu z zanieczyszczeniem trawy gałązkami i nadmiarem opadłych liści uniknąć..?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Rolnik ten stosuje płodozmian, jednak ta technika nie jest wcale aż tak powszechnie stosowana - są przecież nawozy sztuczne i pestycydy...

    Można stosować płodozmian bez poplonów - w jednym roku wysiewamy kukurydzę, w drugim soję w trzecim pszenicę(to tak z głowy). Jest to płodozmian bardziej ekstensywny i w sumie gorszy.

    Czy stosować taką technikę na glebach ciężkich? Jak najbardziej - materia organiczna poprawi ich strukturę i właściwości wodne.

    Podobnie na glebach o dużej miąższości - po co ją tracić skoro to cecha pozytywna?

    Oczywiście ważny jest czynnik ekonomiczny.

    Oranie (chyba) najżyźniejszych na świecie gleb przyczyniło się do tego, że ich miąższość zmniejszyła się dramatycznie. W niektórych miejscach z kilku metrów (nawet do 3-4!) do zera. W niektórych miejscach troszkę mniej - do kilkunastu cm. Dlatego to właśnie USA uprawa zerowa jest tak zaawansowana, bo widzą do czego doprowadziło oranie. Czarnoziemy ukraińskie spotykał podobny los. Z racji gorszego sprzętu proces ten zachodzi jednak trochę wolniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do drzew to może tuje - żywotniki zachodnie? One żłopią wodę ostro. Preferują żyzne gleby, ale powinny sobie poradzić. Minus mają tylko taki, że dają głęboki cień.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Wojtku, pan manipuluje! Zamiana upraw w trójkącie, który Pan zaproponował, nie ma nic wspólnego z płodozmianem: zapotrzebowanie wszystkich tych upraw na pierwiastki zawarte w glebie, a co najważniejsze - czas, w jakim to zapotrzebowanie nastąpi (przejście od zbóż ozimych do jarych po to jest potrzebne, żeby się międzyplon po oziminie wysiany zdążył w glebie rozłożyć!) - jest prawie takie samo. Żadna to więc zmiana.

    Płodozmian bez poplonu to nie płodozmian i bez nawozów sztucznych taka gospodarka jest po prostu niemożliwa: nic nie urośnie...

    Głęboka orka na pewno odpowiada za powstanie - jeszcze w Średniowieczu - "pustyni meklemburskiej": słabe, młode leśne gleby na Pojezierzu Meklemburskim, zamieszkałym pierwotnie przez Słowian, nie wytrzymały trochę tylko głębszej orki, jaką zastosowali (dalej zresztą orzący jednoskibowymi pługami, zaprzężonymi w woły!) niemieccy koloniści i potem przez kilkaset lat tylko brzózki i sosenki tam rosły.

    Jednak nawet głęboka orka na glebie której miąższość jest większa niż głębokość orki w połączeniu ze stosowaniem uzupełniających materię organiczną i zużyte pierwiastki międzyplonów oraz obornika (pod warunkiem, że nie zachodzi erozja wiatrowa, tj. że utrzymuje się np. zadrzewienia śródpolne - których na pewno brak na preriach Ameryki, a które sadzono w XVIII wieku i wcześniej na Ukrainie!) nie wyczerpuje gleby i nie zmniejsza jej miąższości. Po 200 latach stosowania takiej praktyki także i w Polsce, można to powiedzieć z całą pewnością, bez żadnych wątpliwości. Siew bezorkowy to interesująca nowinka, być może opłacalna (nie znam cen sprzętu...), ale nie jest to artykuł wiary i dogmat, którego kwestionować nie można!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście wyjątkowo zły przykład dobrałem.
    Nie mniej soja jest z rodziny bobowatych, więc zapotrzebowanie ma różne.
    To co opisałem we wcześniejszym poście powinienem opisać płodozmianem uproszczonym (tak to chyba się nazywa). Współcześnie łączy się płodozmian z nawożeniem nawozami sztucznymi. Nie wiem gdzie Pan widzi w mojej wypowiedzi manipulację?

    Sęk w tym, że płodozmian w wielu miejscach zaprzestano stosować, właśnie z racji posiadania dobrych gleb. W przypadku
    Wg różnych źródeł obszar kraju na którym zaszła "poważna degradacja gleby z powodu erozji" na Ukrainie to 1/4 - 1/3 obszaru. Tutaj jedno źródło podające 1/4.
    http://www.springerlink.com/content/k1883020kl678868/


    Zgadzam się, że siew bezorkowy to w skali naszej cywilizacji nowinka technologiczna (kwestia kilkudziesięciu lat). Jest to jednak nowinka technologiczna, która okazała się już przydatna. W połączeniu z inną dobrą technologią - płodozmianem daje bardzo dobre rezultaty.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam.
    Kiedyś padła propozycja aby dodawać polskie napisy do filmików, ale od tamtego czasu nie widze zmian w tej materii. Więc ośmielam się ponowić prośbe o dodawanie polskich napisów do filmików, bo prawdopodobnie nie wszyscy odwiedzający biegle władają angielskim.
    Pozdrawiam
    Ogrodnik

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę się starał puszczać więcej filmików po polsku. Niestety tłumaczenie ich zajmowałoby zbyt dużo czasu (którego ostatnio i tak mam mało). Jak sprawy potoczą się dobrze to za kilka miesięcy zatrudnię osobę, która będzie miedzy innymi tłumaczyła filmiki.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Podziel się wiedzą ze znajomymi!